Końcówki i ostatki
sobota, 30-12-2006Robiłem dziś zakupy – całkiem standardowe, w sklepie po sąsiedzku, więc właściwie nic szczególnego; a jednak czegoś szczególnego doświadczyłem. Od rana czułem się jakiś wczorajszy, zmechacony, kondycja na poziomie cherlawej chabety, więc z mieszkania wyczłapałem bez większego entuzjazmu. W sklepie nawet wózek wziąłem zamiast koszyka – blamaż zadzierżystej męskości na całej linii. Między [...]