Raczej: farewell!

    Kończy się rok i kończą się wolne media. Dla mnie to problem raczej sentymentalny, nie zaś finansowy (jak chcieliby zapewne moi wrogowie), ale przykro będzie patrzeć, jak coś, co się współtworzyło nieprzerwanie przez sześć, a z przerwą przez piętnaście lat, zostanie zniszczone. Mam na myśli Trójkę.
    Oglądałem nocną debatę nad nową ustawą. Powiedzmy sobie od razu, że o istnieniu radia pamiętał raptem jeden poseł dyskutant. Dostajemy zatem rykoszetem. Telewizji Polskiej bronić nie będę, z wyjątkiem TVP Kultura, ma się rozumieć. Od dawna telewizor służy mi nieomal wyłącznie do oglądania Ligi Mistrzów i ewentualnie jakichś pojedynczych filmów. Niemniej kłucie w oczy Tomaszem Lisem wydaje mi się nieuczciwe, jeśli się nie wspomina, że w tej samej telewizji można oglądać Jana Pospieszalskiego. Zostawiam na boku wątpliwość, czy tym zestawieniem nie robię jednak przesadnej uprzejmości p. Pospieszalskiemu. Chodzi o to, że to był klasyczny system rowerowych „żabek”: jeśli sam nie umiesz zachować balansu, to dokręcasz jedno kółko lewe, jedno prawe, i jakoś jedziesz środkiem.
    W Trójce przyjęliśmy inną zasadę: właśnie balansu. Unikamy radykalizmów (radykalna audycja nadawana jest raz w miesiącu nocą – to „Trójka Na Poważnie” Wojciecha Reszczyńskiego, w moim poczuciu niewyczerpane źródło przykładów na ryzykowne igraszki z etyką dziennikarską). Mamy wypośrodkowane audycje informacyjne i publicystyczne. Wśród komentatorów zasiadali przez wszystkie te lata ludzie z rozmaitych opcji politycznych; Beata Michniewicz prowadzi swoje dialogi z politykami w taki sposób, że co chwila oburzeni są to jedni słuchacze, to drudzy, i nikt z Was nie wie tak naprawdę, na kogo Beata głosuje (wiemy to w Trójce i w związku z tym narzekania jednych słuchaczy bawią nas bardziej, niż drugich). W audycjach publicystycznych przyjęliśmy zasadę, że jeśli jakiś głos gościa brzmi zbyt stanowczo, to zaznaczamy zaraz, że nie jest to jedyny możliwy pogląd na sprawę – wyłączywszy kilka kwestii całkowicie fundamentalnych. Nawet znajomi o poglądach zgoła przeciwnych do moich, przyznają, że nie uprawiamy propagandy. Nie mówiąc o powtarzających się pochwałach z European Broadcasting Union, że Polskie Radio jest wzorcowym radiem misyjnym w Europie. Choć, nawiasem mówiąc, chronicznie niedofinansowanym.
    Sam od lat powtarzałem, że według mnie konstrukcja mediów publicznych, która uczyniła je spółkami Skarbu Państwa, mającymi przynosić zyski, jest zła (choć akurat Trójka nawet z tym zadaniem radziła sobie przez ostatnich pięć lat bardzo dobrze). Uważałem, że TVP i PR powinny być firmami non-profit. Ale umieszczenie ich „pod” rządem jest rozwiązaniem fatalnym. Ktoś mógłby zwrócić mi uwagę, że to umiejscowienie analogiczne do BBC, której szefa wskazuje premier. Tylko że w Wielkiej Brytanii, z jej nieprzerwaną kilkuwiekową tradycją demokratyczną, inna jest kultura polityczna, i nikomu się w głowie nie mieści, że premier mógłby wyznaczyć na szefa BBC kogoś, kto miałby „realizować politykę informacyjną rządu”, co powtarzają dostojnicy PiS, a co jest, mówiąc nawiasem, bezpośrednim cytatem z Polski epoki Edwarda Gierka (dlaczego mnie to nie dziwi?).
    U nas nawet nie ukrywa się, jaki jest cel tej „małej nowelizacji” ustawy o radiofonii i telewizji (znane cytaty z posłów Terleckiego i Pawłowicz Państwu daruję). Niepokoi mnie przy tym, że tak silne związanie mediów publicznych („narodowych”) z rządem zakłada milcząco – i przez to, że milcząco, daję trzy warianty do wyboru – że:
    ALBO przy zmianie rządu dziennikarze mają dopasowywać się za każdym razem do nowych założeń „polityki informacyjnej”, a zatem wykazywać się tak daleko idącą elastycznością kręgosłupa, że zatrąca to o niemoralność;
    ALBO przy zmianie rządu kolejne ekipy będą wymiatały dziennikarzy, związanych z partią, poprzednio sprawującą władzę, i zatrudniały „swoich”, co stwarza dość zasadniczy problem, jak zachować konieczną przecież ciągłość pracy mediów;
    ALBO chodzi o to, że „władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy”, czyli okoliczność, o którą pytam, nie zajdzie, a raczej: ma nie zajść nigdy.
    Każdy z tych wariantów wydaje mi się gorszy od poprzedniego.
    Wszystko to jest smutne, ale nie zaskakujące. Ekipa, która wygrała wybory (i tym tłumaczy wszystkie swoje posunięcia, doprawdy, nie martwiąc się jak dotąd o swój wizerunek, co jakoś uprawdopodabnia wariant numer trzy…), poza programem, głoszonym w okresie kampanii wyborczej, ma wyraźnie pewną filozofię języka. Tę już jakiś czas temu starałem się opisać. Jest to świat na opak. Nie można zatem obozowi rządzącemu odmówić konsekwencji. W tym przypadku: niezależność mediów wzmacnia się przez najsilniejsze możliwe powiązanie ich władz z rządem (nota bene Prezes Radiokomitetu miał w czasach PRL, jeśli mnie pamięć nie zawodzi, rangę ministra). Ikoną niezależnego dziennikarza jest moja była studentka, która po latach uprawiania niezależnego podobno dziennikarstwa została, jak gdyby nigdy nic, posłanką z listy PiS. Wzorcowo rzetelną rozgłośnią radiową okazuje się stacja, która – przyznaję, cytuję z pamięci – pewną debatę sejmową relacjonowała tak: „w dyskusji głos zabrał premier Tusk, ale mówił to co zawsze, więc nie będziemy tracić państwa czasu. Po nim głos zabrał pan prezes Jarosław Kaczyński, posłuchajmy jego wystąpienia” (nadano je w całości). Wzorcowym publicystą okazuje się mój kolega ze studiów, od lat zapadający się coraz głębiej w język knajacki (choć wiem, że potrafi mówić poprawnie), oraz redaktor naczelny pewnego tygodnika, który na przykład w niesławnej audycji Trójka Po Trzeciej do dyskusji o umiejscowieniu krzyża na Krakowskim Przedmieściu zaprosił dwóch kolegów ze swojej redakcji i ks. Małkowskiego. I w tym gronie przez godzinę lżono ludzi, którzy nie zgadzaliby się z dyskutantami, nie rozróżniając zresztą cywilizowanych oponentów od hołoty, sikającej (jakoby) na znicze.
    No więc jeśli wspominani propagandyści mają być symbolami rzetelnego i obiektywnego dziennikarstwa, to ja z góry wycofuję się z tego wyścigu. Wolę moje złe dziennikarstwo od takich zasług. Zwłaszcza, że (ostatni raz odwołam się do nocnej debaty sejmowej) nie wiem, jak to było z instrukcjami, rzekomo wysyłanymi z URM-u do redakcji „Wiadomości” w telewizyjnej Jedynce – sugerował taką praktykę jeden z posłów PiSu, mnie to wygląda na insynuację, ale głowy nie dam – natomiast w Trójce polityk, który by nam próbował podsuwać podobne instrukcje, miałby się z pyszna. Pomijam oczywiście okres Sobalowej smuty.
    A propos. Plotki już głoszą, kto ma zostać prezesem Polskiego Radia. Nie rozpowszechniam ich, bo to jednak plotki. Ale prawdopodobnie, jeśli mają Państwo pamięć do nazwisk, to się Państwo uśmieją.
PS. Powyższy wpis stanowi niewątpliwy dowód na porzucenie zasady, której dotąd starałem się trzymać, że dziennikarz mediów publicznych powinien swoje poglądy polityczne wyrażać w sposób stonowany. Ale skoro posłowie rządzącej partii dziś wieczorem przekształcili firmę, w której pracuję, z „medium publicznego” w „medium rządowe” (ciekawe, co na to EBU, przypuszczam, że zawieszą nas w prawach członka tak, jak to zrobili z radiem greckim, gdy tamtejszy rząd przyjął analogiczne rozwiązanie, co zakończy zarówno koncerty w radiowej Dwójce, jak dotacje, dzięki którym przez ostatnie lata udawało nam się domknąć budżet), to nie widzę powodu, by moją powściągliwość przedłużać. I tak wszystko szlag trafi. Życzę Państwu dobrego nowego roku, ale mam na myśli raczej rok 2017.

sosnowski-jerzy_006578
Fot. Wojciech Kusiński

83 myśli nt. „Raczej: farewell!

  1. Jacek Leociak

    Drogi Jurku,
    z jednej strony smucę się razem z Tobą, bo nie ma nic radosnego w tym korowodzie szaleństwa, a to co piszesz o Trójce jest naprawdę przygnębiające dla kogoś, kto się na tej stacji wychował. Ale z drugiej strony w jakimś sensie oddycham z ulgą. Już wszystko jest jasne. Już nie ma żadnych niedomówień, niuansów. Już nie chodzi o poglądy polityczne, które można mieć takie lub inne. Już nie chodzi o podejście do gospodarki, albo z tej strony, albo z innej, albo punkt ciężkości przesuniemy na ten obszar lub na inny. Nie chodzi o żadna inną „filozofie rządzenia”. Słowem – nie chodzi tu o zmianę ekipy rządzącej na drodze demokratycznych wyborów – tak jak to się dzieje w krajach demokratycznych. Wybory były. Wolne i demokratyczne. I nie sfałszowane! Ale mamy okupację i okupantów, którzy te wybory wykorzystali, by wtargnąć, podbić, zawładnąć, zdusić sprzeciw w zarodku, unurzać przeciwników w obelgach i odczłowieczyć – samemu pasując się na mężów opatrznościowych i zbawców Narodu, bowiem błogosławione jest łono, które ich wydało. Oddycham z ulgą – bo król wreszcie jest naprawdę nagi. Kaczyński Jarosław nie ma żadnego „pomysłu na Polskę”. Jego partia jest jego Żelazną Gwardią i będzie wykonywać jego paranoiczny testament zemsty na wszystkich, których on uzna za zdrajców, i pójdzie za nim w ogień (oby to się stało jak najszybciej). Mamy więc z jednej zaskoczone blitzkriegiem Kaczyńskiego partie stare i nowe, grupy społeczne i środowiska zróżnicowane politycznie i światopoglądowo. I mamy z drugiej strony Żelazną Gwardię totalistów: teraz wszędzie My, teraz My wszystko, teraz macie słuchać tylko Nas, macie mieszkać w Naszej Polsce, czytać Nasze gazety, słuchać Naszego radia i oglądać Naszą telewizję. Jak się nie podoba – to na „kursy resocjalizacyjne” lub won z Naszego kraju. No więc dlatego oddycham z ulgą – już nikt (?) mi nie powie, że Kaczyński chce „dobrze”, że po tamtej stronie są „wartości”, a prezydent Duda i premier Szydło to „dobrzy i porządni ludzie”. Niedawno takie właśnie słowa usłyszałem od osoby, którą znam ponad 30 lat, która zawsze była dla mnie autorytetem moralnym i naukowym, osoby prawdziwie nieposzlakowanej. Odpowiedziałem mocno: „Jak można całe życie czytać Norwida i tak się mylić!?” No więc oddycham z ulgą, bo teraz przyszedł czas mówienia „tak – tak; nie – nie”. I zacytuję na koniec Norwida: „… będę mówił, że to a to tak jest – będę po prostu twierdził jak o rzeczach, o których niezachwianie jestem przekonany – jak o rzeczach, za które najboleśniej cierpiałem od dziecka aż do dziś. (…) Mówię, że tak jest – bo tak jest –”. [„Jasność i ciemność”]

    Odpowiedz
    1. Marta Szostkiewicz

      Drogi Jurku,

      Jako dziennikarka publicznego radia od prawie 25 lat, Radia Kraków ( a ostanie prawie 4 i pół roku kierowniczka redakcji publicystyki) mogę sie tylko podpisac pod Twoim tekstem. Podobnie jak Ty , nawet na FB nie ujawnialam moich wyborczych czy politycznych preferencji, uważając ,że dziennikarzowi mediów publicznych to nie uchodzi. Bo przecież media publiczne należą do potencjalnych wszystkich słuchaczy płacących ( przynajmniej teoretycznie) abonament. Głosujących na tych lub owych, wyznających takie czy inne wartości i poglądy.
      Też żeśmy się starali trzymać balans, szukać prawdy, spełniać profesjonalne standardy . Nikt nam nie wysyłał instrukcji, a nawet jeśli by próbował, skończyło by się to zdecydowaną reakcja, jeśli nie sarkastycznym śmiechem. na szczęście , podobnie jak Ty, też nie muszę ( i nie zamierzam) tam daj pracować. Ale ze ściśniętym gardłem myślę o tych którzy mają kredyty , małe dzieci, starych rodziców na utrzymaniu. Fajnych , uczciwych, pracowitych, zaangażowanych dziennikarzach. Co z nimi będzie?
      Czy już czas na wyciągniecie z półki przykurzonego eseju Havla „Siła bezsilnych”?

      Pomimo wszystko, najlepszego tego co możliwe ( a może właśnie tego co niemożliwe) w Nowym Roku, drogi Kuzynie!
      Marta Szostkiewicz

      Odpowiedz
    2. Darek Kiełbasiewicz

      Szanowny Panie Redaktorze!
      Mimo wszystko nie popieram hamletyzowania. Owszem, Trójka jest stosunkowo bezstronna – w porównaniu z TVP (w tym, niestety, także Kultura; np. proporcje gości Halo Odlotów) czy TVN, ale nie jest bez grzechu. Dotychczasowe kierownictwo PR nie zostało niepokalanie poczęte. PO też wyrzuciła poprzednie gdy objęła władzę. Poczekajmy może na konkretne decyzje personale i wtedy – jeśli to będzie konieczne – protestujmy.
      Mieliśmy szansę obserwować kompletną demoralizację ludzi władzy podczas dwóch poprzednich kadencji – jest nadzieja, że PiSowcy czegoś się nauczyli, także na błędach adwersarzy (moim zdaniem w dużej mierze pozornych – jesteśmy widzami politycznego teatru).
      Nie mam wątpliwości co do rzetelności dziennikarskiej większej części redakcji RR3, ale wpadki – pachnące politycznym zamówieniem – się zdarzały (np. stronnicze przeglądy prasy na zastępstwie za red. Hanke). Dodam, że moim zdaniem najlepiej rozmawia z politykami red. Marcin Zaborski, pani Beata Michniewicz zbyt często odpuszcza (wszystkim), robiąc wrażenie, jakby bardziej dbała o to by było miło niż konkretnie.
      Staram się też zrozumieć PiS. Chyba wszyscy przy zdrowych zmysłach zgodzimy się, że jeśli Reszczyński przegina w nocnych audycjach Trójki (nie słucham, niestety) to jego siłą rażenia jest nie do porównania z tym co robią ww telewizje (z trudem pows3muję się od użycia nazwiska red. Lisa, a sokoro już – od soczystego epitetu) a czego PiS jest ofiarą w tym sensie, że nie może tego zrównoważyć … za publiczne pieniądze.
      Dlaczego ci nieliczni dziennikarze, bezstronnie oceniający rzeczywistość, równie ostro nie reagują na łajdactwa swoich kolegów po fachu, jak w tej chwili na działania rządzącej większości. To Wy powinniście piętnować to, co robią ‘telewizory’, Michnik & CO, etc – tak jak policjanci, lekarze czy nauczyciele powinni dbać o jakość pracy swoich środowisk. To nie politycy kształtują media – to brak kręgosłupa moralnego znakomitej części pańskich kolegów po fachu jest decydujący. Wobec rzetelnych mediów nie mieliby ani potrzeby ani interesu w takich jak obecne działaniach.
      Dziennikarze, w epoce informacji, jak żadna inna grupa zawodowa, może realnie wpływać na rzeczywistość – „naprawiać Świat”. Tymczasem to właśnie media odgrywają ogromną negatywną rolę w ogłupianiu ludzi. Oczywiście – tacy jak Szanowny Gospodarz, red. red. Bugalski, Nogaś, Rosiak, Mann, Agnieszka Szydłowska (Grażyna Torbicka Polskiego Radia i TVPQ), że wymienię tylko niektórych i tylko z PR3 (dlaczego trudno mi znaleźć kogoś spoza?) skutecznie działają wbrew temu trendowi i chwała im za to. Ale może zamiast – głośniej lub ciszej – wspierać KOD, powinni powołać Komitet Odrodzenia Dziennikarskiej Przyzwoitości i próbować przeciągać na swoją stronę innych, zaczynając może od byłych pracowników Trójki, obecnie współtworzących TNV (a tak lubiłem i ceniłem Miecugowa i Sianeckiego).
      Przepraszam – chyba nie udało mi się uniknąć chaosu. Pozdrawiam serdecznie – z nadzieją, że tym razem ani Marek Niedźwiecki (który mnie przyciągnął do Trójki) ani Pan z Trójki nie odejdziecie. Gdyby coś takiego miało grozić – przyjadę i się oflaguję. :)
      Pozdrawiam serdecznie,
      Darek K.

      Odpowiedz
      1. Jacek Rakowiecki

        Z długiej listy przeinaczeń w Pana wypowiedzi wybiorę tylko jedno: pisze Pan, że PO, tylko gdy przejęła władze, zaraz zawłaszczyła TVP… Abstrahując od tego, że w radzie nadzorczej i zarządzie zasiadły wtedy osoby zgłaszane nie przez jedną ale trzy partie, to „przejęcie” to nastąpiło w dwa i pół roku po wygranych wyborach… Nawet nie twierdzę, że Pan kłamie. Pan po prostu nie może sobie wyobrazić, że można jednak postępować inaczej, niż w obecnym państwie stanu wyjątkowego. Smutne.

        Odpowiedz
        1. Pawcio

          Twoja odpowiedz wynika z niewiedzy zawłaszczyliby cała TV od razu niestety do 2010 byli tam ludzie nominowani przez Prezydenta ,po wygraniu Komorowski nie wahał się nawet tygodnia. I co głupio ci teraz ??

          Odpowiedz
      2. Marek

        Panie Dariuszu,
        Demoralizacja władzy w ostatnim 8 leciu to takie mityczne legendy miejskie jak wiele innych legend wykreowanych przy okazji wyborów. Oczywiście władza jak to władza demoralizuje ale odbywało się to w granicach średnioeuropejskiej normy. Czy obecna władza która ledwo co dotarła do władzi i w szybklim blietkzrigu, łamiąc konstytucję, powołując na ministrów i wiceministrów przestępców lub oficjalnych cyników (vide Kurski), wymuszając zamknięcie dochodzenie wobec oszukańczych Posłów (vide Hofman, Kamiński) nie zachowuje się już od samego początku niemoralnie? Czy nie są to wydarzenia o większym ciężaże gatunkowym niż te straszne ośmiorniczki (notabene dostępne w Lidlu za cenę niższą niż dobry kawałek wołowiny)
        Pan Jezry napisał uczciwie jak było w mediach. Ja swojego czasu pracowałem w Agorze i pomimo, że według PIS to siedziba szatana nigdy nie spotkałem się z naciskami w sprawie treści ani ze strony naczelnego ani też kogokolwiek innego. Zawsze wymagana była rzetelność i z tego każdy był rozliczany. To że każdy z nas ma swoje poglądy i widzi świat z innej strony nie oznacza że „media kłamią”, nie oznacza, że realizowany jest jakiś makiaweliczny plan uciskania narodu i go ogłupiania. Dziennikarze to nie jakaś kosmiczna grupa ludzi żyjąca poza systemam, ale ludzie którzy są też klientami innych dzienikarzy. 90% treści postaje jako kompilacja innych treści. Sami siebie ogłupiają? Bycie dziennikarzem bezstronnym jest niezwykle trudne i osobiście nie znam takich. Być może gdziś są ale każdy w jakiś konkretny sposób widzi świat i każdy będzie się trzymał jak kotwicy tej wizji, która jest mu najbliższa. Trudno być adwokatem diabła i być równie dociekliwym gdy gość podziela wizję świata dziennikarza a bardzo łatwo gdy wizja jest zupełnie odwrotna. To da się wyczuć ale trudno nazwać takiego dziennikarza niemorlanym czy jak to napisałeś bez kręgosłupa moralnego.

        Odpowiedz
      3. Andrzej

        ,,Dlaczego ci nieliczni dziennikarze, bezstronnie oceniający rzeczywistość, równie ostro nie reagują na łajdactwa swoich kolegów po fachu, jak w tej chwili na działania rządzącej większości? ” Odpowiedź, jeśli nie wszystko to wiele by wyjaśniła

        Odpowiedz
        1. Julunga

          Boję się strasznie,że stracę moją kochaną Trójkę .Będziecie tam mieli rzeź i czystki. Poprzednio straciliśmy Marka Niedźwieckiego …Proszę ,jeśli możecie Kochani NIE ZOSTAWIAJCIE NAS w tym gnoju samych.
          TV wywaliłam kilka lat temu ,bo dość miałam tej głupiej sieczki .Trójka jest ze mną od rana do późnej nocy.Jeśli jej zabraknie będzie mi koszmarnie smutno i ciężko.
          Bądźcie silni-dla nas Trójkowiczów. PRZETRWAMY !

          Odpowiedz
      4. Maciej Martyniuk

        Panie Daiuszu, prawdziwy upadek poziomu komentowania w przeglądach prasy w PR3 miał miejsce za czasów wykonywania ich przez niejakiego Karnowskiego MIchała. Opisze Panu przypadek najbardziej autentyczny. Daty nie pamiętam, działo się to jednak podczas gorących dni, kiedy władze białoruskie przejmowały Dom Polski i usuwały p. Monikę Borys z z funkcji pełnionej w Związku Polaków.
        Poranny przegląd tamtego dnia prowadził właśnie M. Karnowski. W trakcie audycji porannej redaktor Łukawski wspomniał w pewnym momencie o wydarzeniach poprzedniego dnia, na co obecny w studio M. Karnowski wtrącił wstawkę o przewidywanym temacie swojego swojego spotkania z gościem, przewodniczącym PiS w Szczecinie, J. Brudzińskim – właśnie ZP na Białorusi – co skłoniło p. Łukawskiego do przerwania wątku.
        Nadeszła pora spotkania z p. Brudzińskim. Jak obszernie odniesiono się w jego trakcie do wydarzeń na Białorusi? W ogóle. pp. Karnowski i Brudziński poświęcili czas w całości istotnym zagadnieniom funkcjonowania podstawowej organizacji partyjnej w Szczecinie! Proszę więc o odrobinę refleksji, gdy wysuwa Pan swoje zarzuty.
        Od mediów nie oczekuję wielostronności w ujmowaniu ważnych kwestii, a nie bezstronności. Różnorodności poglądów mi w PR3 nie brakuje.

        Odpowiedz
      5. Maria

        mimo, że bardzo się pan stara, to jednak wypływają z tekstu pana poglądy polityczne (a, może zazdrość, jest w tej wypowiedzi, coś niesmacznego)

        Odpowiedz
    3. Jacek R.

      Szanowny Panie,
      Najkrócej, jak można: ogromny szacunek za Pana słowa. Nie da się wyrazić tego trafniej i dobitniej. Choć to nad wyraz przykra konstatacja.

      Z wyrazami sympatii
      Jacek R.

      Odpowiedz
  2. Oj

    W czasie „Trójki na poważnie” konsekwentnie podnoszę słuchalność czeskiej stacji „Frekvence 1”.

    A w ramach komentarza pozwolę sobie wkleić link do Youtube: https://www.youtube.com/watch?v=aMpSuYOSiWg

    Za skojarzenia oglądających nie biorę odpowiedzialności, a wszelkie nawiązania do osób żyjących i zmarłych są, rzecz jasna, przypadkowe.

    Będziemy znów słuchać Trójki pasmowo, tylko szkoda tych redaktorów, dla których zabraknie miejsca po obsadzeniu dziennikarzy narodowych… Może by tak reaktywować rozgłośnię partyz…. znaczy harcerską?

    No ale czy ktoś jest zaskoczony? Od kilku miesięcy cała ta sytuacja jest jak kraksa samochodowa w zwolnionym tempie… Niby wiadomo, że się dobrze nie skończy, ale oglądający jednak ma nadzieję do końca, że może się uda…

    Odpowiedz
  3. Robert Woj

    Gorzkie to słowa ale co zrobić, takie czasy. Przypomniało mi się Ministerstwo Prawdy z Orwella gdy słyszałem skandujących posłów PiS „wolne media !!!” po przegłosowaniu ustawy. Mój 14 letni syn (pasjonat historii ), który razem ze mną oglądał nocne obrady stwierdził po wysłuchaniu dętego wystąpienia Pani Kruk – „czyli rozumiem, że chcą wprowadzić cenzurę”. Młody umysł nie dał się zwieść – jest nadzieja.

    Odpowiedz
  4. Cezary Dragow

    Szanowny Panie Jerzy,
    Nie wiem kiedy minęło te kilkadziesiąt lat z „Trójką”. Notatki listy, od 80 notowania. Setne wygrał Queen, mimo że moja dwunastoletnia dusza kibicowała Janerce z Mitffochem :) Cała młodość, lekcje muzyczne Manna,Beksińskiego, Niedźwiedzkiego,Kosińskiego, niezrównany z niczym „Klub Trójki”…. Dziś pisałem o tym ze znajomymi. Ile dobrego robicie dla kultury, edukacji, budowania społeczeństwa obywatelskiego, ile ścieżek pokazaliście mądrym młodym ludziom, ilu z nich stało się mądrymi dzięki Wam. Osobne słowa uznania dla Pana panie Jerzy i p. Michała Nogasia. Od kiedy moja córka nauczyła się czytać, zawsze na gwiazdkę dostaje książki. W tym roku to już zestaw Olgi Tokarczuk. Bez Was mój świat, świat mojej rodziny byłby inny. Na pewno nie lepszy. Wielkie, wielkie dzięki. Byłem pewny że wspaniała ekipa z Myśliwieckiej nie będzie służyć bolszewikom. Sieć jest otwarta, jest TOK FM, rozgłośnie Agory. Wielkie dzięki za wszystko, za te dobre rzeczy, które od Pana usłyszałem. Będzie dobrze.Ludzi dobrej woli jest więcej….. 😀

    Odpowiedz
  5. Tomasz

    Panie Jerzy,
    pamiętam poprzedni okres smuty za rządów Sobali, wlacznie z gadzinowymi propagandowymi audycjami wprowadzonymi w miejsce nadawanych „od zawsze” programów muzycznych….nie dawało się tego słuchać. Ale….przetrwaliście ten okres. Może znów trzeba będzie urządzać protest na Myśliwieckiej ale przetrwacie i tym razem. Być może potrwa to nieco dłużej niż 2 lata, być może trzeba będzie przełączać radio gdy przyjdą nowi Karnowscy czy inne Wildsteiny ale Trojka przetrwa.
    Pozdrawiam i wytrwałości zyczę.

    Odpowiedz
  6. Ossower

    Jerzy – jak powiem, że się z tobą zgadzam, będzie nudno. Wszędzie zastrzegam, więc i tu, że nie gram w popis i nie interesuje mnie mniejsze zło, ale pamiętam kolesia, który wycierał sobie gębę kulturą i o którym nie można było ówić inaczej niż tylko – co za inteligentny i kulturalny człowiek. Chodzi o Zdrojewskiego. Zabrał artystom uzysk, z vatem nie zawalczył a jak przyszło co do czego, lekką rączką dał 6 baniek na kościół (o przepraszam, na muzeum) i tyleśmy go widzieli. Była Mucha, co to wpadła nawet na koncercie Madonny…
    Teraz minister kultury jest w randze wiceministra. Czy to dobrze? Nie spodziewam się po tym zabiegu niczego dobrego. Musiał dostać jakąś tekę, a jak się nie znał na niczym, dostał kulturę i by nie było głupio, bo miał być przecież premierem, został vice-. No, ale może ten układ pozostanie i jak historia zdmuchnie obie bandy, to w końcu będziemy mieli „zamocowanie” kultury (sorki za język), którego i BBC będzie nam zazdrościć.
    Co do mediów – jest Janek Pospieszalski i jest Lis. Dostajemy rykoszetem, ale nie sądzę, by ktoś się za nami ujął. Przykro mówić Jerzy, ale ze swoimi programami, w odbiorze społecznym, nawet nie ocierasz się o dziennikarstwo. Trwa wojna o propagandę i w niej ważni są i LiS i Pospieszalski a my tylko im się mięedzy nogami kręcimy. Będziemy to dobrze, byleśmy tylkonie podskakiwali. Nie będzie nas to przyjdą inni, Jedynym wytłumaczeniem dla ulubionej mej audycji w Trójce (Wehikuł czasu – bez kadzenia) jest to, że nie można uprawiać propagandy non stop :).
    Prestiż społeczny dziennikarza, dzięki kolegom lisopodobnym, tak się obniżył, że nikomu nas nie będzie żal.
    Co do przyszłości – wyrzucali mnie już i Sobala i ekipa Smolara. Z mojego doświadczenia Smolarowcy byli bardziej chamscy, ale za każdym razem boli tak samo. Nikomu nie życzę.

    Odpowiedz
  7. Piotr

    Panie Jerzy,
    nie słuchałem wielu Pana audycji, więc przepraszam, jeśli swoimi pytaniami się wygłupię. Ale:
    1. Ile audycji poświęcił Pan sprawie dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego, wobec którego popełniono ciężką zbrodnię polegającą na prowokacji służb, która doprowadziła do jego samobójczej próby?
    2. Ile audycji poświęcił Pan i Pana stacja sprawie przesłuchania przed sądem Prezydenta RP, Bronisława Komorowskiego, który wyraźnie gubił się w zeznaniach?
    3. Ile audycji Pana stacja poświęciła sensacyjnej i całkowicie udokumentowanej książce Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego, z której jasno wynika, że pan Komorowski może być wielokrotnym przestępcą i osobą zaangażowaną w ochronę zbrodniczej organizacji mającej na sumieniu kilkanaście morderstw i kradzieże milionów złotych?
    4. Jaka była reakcja programu 3 Polskiego Radia na fakt, ze dwóch facetów pod śmietnikiem zdecydowało o zniszczeniu i przejęciu gazety Rzeczpospolita?
    5. Czy uważa Pan, że sytuacja, w której 95 % gazet lokalnych i zdecydowana większość gazet ogólnopolskich znajduje się w rękach obcego kapitału jest właściwa i świadczy o wolności mediów w Polsce?
    6. Ile audycji poświęcił Pan i Pana stacja problemowi masowej inwigilacji dziennikarzy w związku z tzw. aferą taśmową?
    7. Czy jako dziennikarz zetknął się Pan z opinią, że wszystkie przetargi o wartości ponad 100 mln zł obstawiane są przez spółki związane ze służbami specjalnymi? Że są to najczejściej firmy-krzaki powstałe na potrzeby konkretnego przetargu? Jeśli zetknął się Pan z tą opinią, to ile programów Pan i Pana stacja poświęciła temu zagadnieniu?
    8. CZy zetknął się Pan z dobrze udokumentowaną opinią, że proces zabójców ks. Popiełuszki był farsą, że ks. ten został zamordowany przez inne osoby, niż te skazane oraz że za morderstwo odpowiedzialni byli Kiszczak i Jaruzelski? Jeśłi zetknął się Pan z taką opinią, a jest ona dobrze udokumentowna choćby w książce Lobotomia 3.0, to czy nie czuje Pan wyrzutów sumienia z powodu donosu, który złożył Pan kiedyś na przyjeciela ks. Jerzego, ks. Stanisława Małkowskiego?
    Ja takie pytania moge mnożyć w nieskończoność. Proszę, by w ramach dziennikarskiej rzetelności zastanowił się Pan, o czym świadczy fak, że są ludzie którzy takie pytania zadają. Ci ludzie, tacy jak ja są bardzo niezadowoleni i sfrustrowani tym, jak funkcjonują media w Polsce. Bo jeśli na jednej szali położy Pan sprawę morderstw, okradania państwa na skalę przemysłową, poczucia, że autorytety lansowane przez media to ludzie złej woli i oszuści, a na drugiej szali położy pan „aferę” posła Hofmana, kwestie in vitro, czy ostatniego sporu prawnego o TK, to niech Pan się nie dziwi, że szlag trafia człowieka, że media zajmują się tylko sprawami z drugiej szali.
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku życzę

    Odpowiedz
    1. Administrator Autor wpisu

      Szanowny Panie, gdyby słuchał Pan Trójki, wiedziałby Pan, że większość Pańskich pytań ma zły adres – prowadzę audycje o innym profilu i tematyka, która Pana interesuje, zwyczajnie nie mieści się w zakresie Trójkowego Wehikułu Czasu, Klubu Trójki ani, oczywiście, Literackiego Biura Śledczego. Szczegółowo pozwolę sobie tylko odnieść do trzech punktów.
      Ad. 5. Uważam, że w dzisiejszym zglobalizowanym świecie „narodowość” kapitału, także na rynku medialnym, ma znaczenie mniejsze, niż głoszą to ludzie, przywiązani do anachronicznej już dziś wizji świata. O tym problemie mówił np. na antenie red. Wojciech Reszczyński, którego po audycji pytałem, czy na linię jego postępowania miał jakikolwiek wpływ fakt, że przez ładnych kilka lat prowadził audycję w telewizji, której właścicielem była bynajmniej nie polska stacja RTL. Oczywiście się roześmiał. Ja też.
      Ad. 8. Przede wszystkim nie bardzo wiem, co ma Pan na myśli, pisząc o „donosie”, jaki miałem jakoby złożyć na ks. Małkowskiego. Być może tak ekstrawagancko nazywa Pan upubliczniony (!) list do ks. kardynała Nycza, który zakazał ks. Małkowskiemu kazań, a mimo to ów miał kazanie u ss. Wizytek, w którym m.in. padło zdanie, że „wystarczy w Polsce powiedzieć prawdę, a zarzucają ci antysemityzm”. Zasług ks. Małkowskiemu w walce z komunizmem odmówić nie sposób, ale tego rodzaju kwiatki (już nie wspominając o egzorcyzmach pod Pałacem Prezydenckim itp.) są, czy raczej powinny być, we współczesnym Kościele katolickim nie do przyjęcia, choćby tylko ze względu na nauczanie Jana Pawła II. Jawny list do duszpasterza diecezji z zażaleniem na wysłuchane w tej diecezji kazanie, nie jest donosem – więc jeśli to Pan ma na myśli, to prosiłbym o liczenie się ze słowami, termin ten jest bowiem obraźliwy.
      Ad. 8 powtórnie. Tak, książkę o prawdziwych (?) zabójcach ks. Popiełuszki czytałem. I prowadząc obecnie niewiele Klubów Trójki (od 13 miesięcy jestem kierownikiem redakcji i na antenie pojawiam się rzadziej niż kiedyś), uznałem, że ciekawsze są dla mnie inne propozycje – ta, pomijając osobiste zainteresowania, wydała mi się umiarkowanie wiarygodna. Dotyczyłoby to zresztą większej liczby Pańskich pytań, wyraźnie inspirowanych mediami, których profesjonalizm, patrząc od kuchni, budzi moje liczne zastrzeżenia.
      Mimo różnic – oczywiście wszystkiego dobrego Panu życzę.
      JS

      Odpowiedz
      1. Marcin

        Szanowny Panie Redaktorze,

        Pan Piotr zadał dość konkretne pytania, na które Pan odpowiedział wymijająco stwierdzając, że to nie jest pytanie do Pana. Tymczasem w całym tekście wypowiada się Pan na temat obiektywności Trójki ogólnie, nie ograniczając się jedynie do własnych audycji. Pomogę. Trójka, podobnie jak inne audycje Polskiego Radia, nie informowała o większości tych rzeczy, albo informowała rzadko i wybiórczo, w niskich porach słuchalności w pojedynczych serwisach informacyjnych. Jako, że znam osobiście pracownika polskiego Radia (Jedynki) zapytałem go kilka dni temu, dlaczego nie robią materiału (jest to w zakresie jego obowiązków) o rozwijającej się aferze dotyczącej nielegalnych podsłuchów przez Policję (ponad 80 osób). Odpowiedział, że nie zajmują się plotkami, że sprawę trzeba zbadać i udowodnić. Zapytałem więc, dlaczego nikt nie postanowił zbadać i udowodnić sprawy tzw. kilometrówek Prezydenta Dudy, gdy jeszcze był Posłem, za Newsweekiem Trójka trąbiła o tym od rana do nocy 3 dni(!). Z noclegami szefa Solidarności było dokładnie tak samo. Obraził się na mnie. Tak wygląda obiektywność Polskiego Radia. A Pan niech się zdecyduje, albo niech Pan pisze o całokształcie i odpowiada n wszystkie pytania, albo niech Pan wypowiada się tylko o swoich programach.

        Pozdrawiam,

        Marcin

        Odpowiedz
        1. Administrator Autor wpisu

          Szanowny Panie Marcinie,
          proszę sprawdzić: pytania brzmiały „Ile audycji poświęcił Pan…” – czyli moja odpowiedź nie była wymijająca, tylko konkretna. Jeśli chodzi o newsy pochodzące z tzw. mediów niepokornych – a takich dotyczyły pytania – to w moim odczuciu LAIKA (bo się jako publicysta tą tematyką nie zajmuję), tyle że znającego osobiście kilku ważnych autorów tych mediów, z większością z nich jest tak, jak z pytaniem nr 3 („…pan Komorowski – poprawnie: pan prezydent Komorowski, dop. mój – MOŻE BYĆ wielokrotnym przestępcą…”). I rzeczywiście w sprawach, którymi się nie zajmuję, mam zaufanie do Grażyny Mędrzyckiej i jej zespołu Aktualności. Utwierdził mnie w tym zaufaniu mój znajomy wyborca PiS, który nie prowokowany przeze mnie zaczął chwalić obiektywizm informacji i publicystyki na naszej antenie. Proszę pamiętać, że media prywatne mają inne obowiązki i inne prawa niż media publiczne: tzn. nie mam pretensji do Radia Maryja, że w okresie kampanii wyborczej 95% czasu rozmów z politykami zajmowały rozmowy z politykami PiS, pod warunkiem, że nie stawia się RM jako wzoru dla rozgłośni publicznej. A kwestia, czy o jakiejś sprawie Trójka „trąbiła”, czy nie, pozostaje zazwyczaj w obszarze odczuć słuchacza, do których ten ma też prawo – byle nie stawiał ich jako oczywistego POMIARU.
          Ostatnia, za to zasadnicza kwestia: napisałem, że nie myślę Trójki przedstawiać jako anteny BEZBŁĘDNEJ (jakkolwiek upieram się, że ew. błędy nie wynikały ze złej woli, tzn. z instrukcji, płynących jakoby z kręgów rządowych). Ale jeśli ustawodawca stawia tezę, że media publiczne są zanadto podporządkowane politykom, i, żeby to zmienić, ZWIĘKSZA to podporządkowanie… – to, u licha, o czym tu w ogóle dyskutować?!
          Pozdrowienia.
          JS

          Odpowiedz
          1. Marcin

            Ustawodawca to ustawodawca. Trójka to część Polskiego Radia. Rzeczywiście jest najmniej kontrowersyjna. proszę jednak podziękować kolegom z choćby Jedynki. TVP należą się główne podziękowania, gdyż gdyby nie robili tego, co teraz robią, może działania nowego rządu nie byłyby tak gwałtowne. Śmiem twierdzić, że takich manipulacji, jak dzisiaj, nie było tam nawet za czasów Karnowskiego. Ktoś protestował? Nikt, była cisza. Mnie uzasadnienie mojego kolegi z redakcji informacyjnej Polskiego Radia (IAR) na moje pytanie nieomal przewróciło. Póki co decyzje żadne nie zapadły, może poczekajmy, zanim będziemy kontynuować czarny PR w mediach komercyjnych?

          2. Silaspokoju

            A propos obiektywizmu takze Pańskiej 3, to sedno tkwi w tej informacji „Gdy przed prawie ośmiu laty zakładano mi kajdanki na ręce w związku z rzekomą korupcją w Komisji Weryfikacyjnej WSI, transmitowały to wszystkie telewizje, a samej sprawie z moim rzekomym przestępczym udziałem w tej historii tylko w pierwszym miesiącu jej odsłony, poświęcono w TVP, TVN i TV Polsat ponad sto (zostało policzone!) oszczerczych publikacji, audycji i programów telewizyjnych, od głównych serwisów informacyjnych po „Kropkę nad i” Moniki Olejnik. Gdy przed kilku dniami zapadał sądowy wyrok orzekający moją niewinność – i tym samym potwierdzający, że żadnej korupcji ani w Komisji Weryfikacyjnej WSI, ani wokół niej nigdy nie było, zaś sama sprawa była właśnie prowokacją oficerów WSI i polityków PO z Bronisławem Komorowskim na czele – nie zająknęła się na ten temat żadna z wymienionych telewizji. Tematem dnia był źle zaparkowany Volkswagen Golf córki prezydenta Andrzeja Dudy…” ORAZ „Żyliśmy w państwie „ma niby”, w którym media też były „na niby”. Funkcjonowały na smyczy władzy, służb tajnych i powiązanych z nimi para przestępczych grup biznesu – i ci ludzie śmią teraz uczyć innych, na czym polega pluralizm w mediach. Żenujące, to mało powiedziane. Z pozdrowieniem – WS. Cytaty z Wojciecha Sumlińskiego.
            http://wojciechsumlinski.salon24.pl/689485,wolnosc-mediow-w-iii-rp,2
            Ode mnie: ta historia to wstyd i hańba dla polskiego dziennikarstwa! Teraz juz chyba wiadomo, dlaczego upieram sie przy stanowisku, ze wiarygodny jest Internet, a tzw. media meanstreamowe (media gł.ścieku) to najczesciej manipulacje i kreowanie rzeczywistosci.

    2. Magnik

      Nic dodać, nic ująć.
      Z panem Jerzym GENERALNIE się nie zgadzam, ale szkoda mi tych minorowych nastrojów. Nie musiało tak być, jak będzie.

      Odpowiedz
    3. Woziwoda

      Zdaje się, że zakłamany plagiator doczekał się odrobiny sprawiedliwości. I jego wiarygodność ostatecznie wylądowała tam, gdzie jej miejsce.

      Odpowiedz
  8. Blazej Grygo

    Szanowny Panie Redaktorze,
    Jak delegalizowano wolne związki zawodowe to przecież nikt,kto poważnie traktował idee solidarnościowe z nich się nie wypisywał. Ja także proszę Pana o nieschodzenie z okrętu,gdy na mostu zmienia się kapitan. Bo to od takich ludzi jak Pan zależy kiedy postawione będą żagle,a kiedy rzucona kotwica. Przepraszam za tę marynarską paralelę,może nazbyt pompatyczną… Dla mnie, słuchającego PR3 od ponad 16 lat,czyli polowy mojego zycia, zawsze byliście załoga o wysokim morale. Odwaga do nazywania rzeczy po imieniu jest. Kapitan nie ujarzmi takiego żywiołu,który przez lata wyrósł przy Myśliwieckiej. Słuchacz

    Odpowiedz
  9. marek mazurek

    P. Jurku,
    jestem „dzieckiem Trójki” i z wielkim smutkiem przyjąłem Pański wpis. Przenieście Trójkę do internetu. Niech będzie taka, jak dotychczas.
    Pozdrawiam
    Marek Mazurek

    Odpowiedz
  10. lech

    Rozumiem i podzielam Pana obawy. Dzieja sie rzeczy haniebne, niszczy sie dorobek calego pokolenia Niepodleglej RP, ale nie mozna sie poddawac, wierze,ze nie ulegniecie sile i zlu podobnie jak za czasow pierwszego desantu Pisu w Trojce czyli rzadow niejakiego Sobali. Wezcie wzor z Trybunalu i Pana Prezesa Rzeplinskiego, i nigdy nie ulegajcie naciskom i tej nachalnej prymitywnej propagandzie, licze na odwage i konsekwenta walke o Trojke ktora slucham cale moje zycie i ciezko mi sobie wyobrazic ze moglaby przestac dzialc ta niezwykla radiostacja ktora tyle radosci sprawia mnie i innym sluchaczom. Ale wole to niz Trojke pod pisowskim butem zaprzedana i bez duszy. Pozdrawiam i wierze,e sie nie dacie i ze znow bedziemy zyc w normalnym panstwie do jakiego przywyklismy.

    Odpowiedz
  11. ejf

    Kuba Strzyczkowski jest ikoną, do dziś nie pojmuje dlaczego w 2005 roku przeprowadzał przed Świętami w TVP1 wywiad z Lechem Kaczyńskim. W ciągu 20 lat nie słyszałem ani jednej jego subiektywnej wypowiedzi, wskazującej choćby cień własnych poglądów politycznych…………… Istnieje pewne pojęcie, pewne hasło – tak bardzo zapomniane, by nie powiedzieć „zgubione”, które oznaczało postępowanie, ocenianie wolne od własnych subiektywnych przekonań, szanujące w równym stopniu wszystkie poglądy – to hasło to obiektywizm. Potrzeba do tego empatii oraz uczciwości. Pan redaktor Strzyczkowski posiada te dwie cechy. Życzę Programowi Trzeciemu Polskiego Radia aby w roku 2016 nowi dziennikarze którzy przyjdą do tego radia byli obiektywni, posiadali empatię oraz poczucie uczciwości. Żebyśmy jako słuchacze nie mogli rozpoznać, kogo oni prywatnie popierają…. (bo kogoś popierają, tylko są tak dobrymi dziennikarzami, że… za cholerę tego nie widać). Pozdr.

    Odpowiedz
  12. Michał

    Witam!
    Nie słucham Trójki. Jestem fanem Jedynki. Wydaje mi się, że po nocnej dobrej zmianie przerzucę się na Radio Maryja. Po co słuchać marnej podróbki skoro najlepszy jest oryginał.
    Z Jedynki typuję redaktora Grzesiowskiego jako pierwszego, który dostanie kopa. Kamila Terpiał też powinna szukać innego zajęcia. Jedni z najlepszych dziennikarzy tego radia odejdą, a ich miejsce zajmą indywidua pokroju Karnowskich, Wildsteina, Terlikowskich. Ryczeć się chce, bo słucham Jedynki od wielu już lat. Nie wiem na co się teraz przełączę. Na RMF? Chyba nie, bo tam od 15 lat grają codziennie tę samą konfekcję.

    Odpowiedz
  13. Michał Janik

    Słucham Trójki od dziecka, ale z przerwą. Otóż parę lat temu Trójka pod kierunkiem obecnej p. Dyrektor wzięła udział w (podobno apolitycznej) akcji „Orzeł może”, transmitowanej na żywo. Jechałem samochodem akurat, i to był ten moment, kiedy przestroiłem radio na inne fale.

    W powyższych komentarzach i w wypowiedzi red. Sosnowskiego uderza mnie jedno: przekonanie, że to właśnie oni wyznaczają właściwy balans debaty publicznej i że to oni wiedzą na czym polega, a ci którzy nie wiedzą, to mogą sobie prowadzić audycje o 2 w nocy.

    Nie twierdzę, że Trójka jest zupełnie zła, audycje czysto polityczne prowadzone są całkiem nieźle i bezstronnie, to jest OK. Ale w audycjach kulturalnych jest zupełny przechył na lewo. Mówiąc hasłowo „lewicę” wyznacza red. Bugalski, „prawicę” red. Sosnowski. Oczywiście – dla osób, które w takim środowisku żyją, dla których są to poglądy „normalne” „europejskie” tego nie czują. Cóż, może musi przyjść jakaś miotła w postaci PiS żeby debata publiczna wróciła do równowagi, także w Trójce.

    Odpowiedz
  14. Robert

    Dziękuję za Pana głos, i odwagę wygłoszenia własnego zdania, Smutne jest to co się dzieję z moim ukochanym radiem. Proszę obiecać że będzie Pan walczył o wolne media i powróci na antenę naszego radia!

    Odpowiedz
  15. Maciek Trybuszewski

    A ja trochę na marginesie. Jako ktoś kogo się najczęściej określa określeniem skrajny lewak (ale jednak o zacięciu platońskim i widzący prawdę w dwubiegunowym dialogu), może nie powinienem tego pisać, ale napiszę bo brakuje mi takiego głosu w dyskusji. Być może takie są, ale nie jestem w stanie przeczytać całości prasy, wszystkich blogów itd.

    Mamy za sobą zwycięstwo PiS i kilka tygodni jakobińskiego zapału w zmianach dotyczących zarówno sądownictwa jak i mediów, administracji itd. Na ulice wyszła, pod auspicjami KOD-u, lewicująca klasa średnia (średnia także wiekiem, czego nie dało się nie zauważyć podczas demonstracji), przerażona zwrotem w kierunku katolicyzmu, nacjonalizmu i autorytaryzmu. Wyobraźmy sobie jednak przez chwilę, na potrzeby eksperymentu myślowego, scenariusz alternatywny. W wyborach zwycięża z dużym zapasem PO, jako przystawkę dostaje ledwo prześlizgnięte nad progiem SLD czy też ZL-jak-tam-się-oni-teraz-zwą. PiS z Kukizem lub Korwinem zostają w mniejszości. PO z lewicą mają większość jaką teraz ma PiS i wolną rękę do zmian. Czy trudno wyobrazić sobie że jednymi z pierwszych działań takiego układu byłaby walka z Kościołem, wprowadzenie związków partnerskich, adopcji dzieci przez pary homoseksualne? Oraz gwałtowne demonstracje kiboli i moherów przeciwko rządom lewaków? Być może przesadzam, ale jednak w tą stronę by to poszło.

    To co się w tej chwili dzieje w Polsce jest, moim zdaniem, nowe nie tyle ze względu na poczynania PiSu (który nigdy swoich ciągot nie ukrywał), ale ze względu na zdobycie większości sejmowej przez jedną partię. Jej poglądy na politykę i życie społeczne nie mają tu większego znaczenia, znaczenie ma sam fakt zdobycia owej większości, ponieważ po raz pierwszy w historii III RP mamy z takim układem do czynienia i nie mogliśmy nigdy się przekonać jak taki układ w praktyce funkcjonuje.

    Zaryzykuję tezę, że stało się paradoksalnie dobrze, ponieważ po raz pierwszy mamy do czynienia z układem w miarę czystym politycznie, w którym wszelkie targi o kształt ustaw, stanowiska i inne synekury odbywają się w łonie jednej partii a nie przy wódce w restauracjach lub pokojach hotelu sejmowego. Co się z takiego układu wyłoni dla społeczeństwa jest tajemnicą, tym bardziej że PiS przejął na własność państwo słabe, w dużej mierze rozmontowane przez siły neoliberalne (mówię tu o siłach rozumianych jako wiatry ewolucji, nie o jakichś tajnych spiskach). Zatomizowany i sprywatyzowany obywatel nie ma się w zasadzie czego bać, we współczesnym świecie państwo jako struktura jest tylko jednym z kawałków tortu do ugryzienia i to wcale nie najważniejszym. Większość obywateli radzi sobie bez państwa już od dawna, poczynając od wizyty u stomatologa a kończąc na postowaniu w internecie. Pytaniem właściwym nie jest więc, moim zdaniem, co mediom „publicznym” (i ogólnie państwu) zrobi PiS, ale co właściwie zagarnięcie tego akurat kawałka tortu da PiSowi. Moim zdaniem mniej niż się Jarosławowi Kaczyńskiemu et consortes wydaje. Bądźmy dobrej myśli.

    Odpowiedz
    1. tatiana.larina

      @Maciek Trybuszewski – przyznam, że trudno mi wyobrazić sobie tę alternatywną rzeczywistość dyktatury rozszalałych lewaków z PO. Z mojego punktu widzenia (ekstremy lewacko-albańsko-maoistycznej) PO łasiło się do Kościoła jak mogło przez ostatnie osiem lat, ale niestety Kościół znalazł już sobie innych ulubieńców. Jakże niewinną (w porównaniu z innymi wymienionymi przez Pana hipotetycznymi ustawami) konwencję antyprzemocową przepchnięto na pięć minut przed wyborami widząc, że na prawicy już nic nie ugrają, w nadziei na zaskarbienie sobie głosów lewicy, podobnie bardzo zachowawczą ustawę o in vitro. Czemuż PO przez osiem lat nie wprowadziło związków partnerskich i adopcji dzieci przez pary homo? Bo konserwatywny PSL je hamował? Wolne żarty, po prostu kierując się pragmatyzmem – nie mieli ochoty zaspokajać żądań mniejszości kosztem rozjuszenia konserwatywnej większości.

      @ Gospodarz – zgadzam się z każdym słowem i dodam tylko, że już po zapoznaniu się z programem przedwyborczym PiS miałam wrażenie, ze można go podsumować jednym zdaniem – „ma być jak za Gierka”. Główne danie to samo, tylko sos zmieniono na narodowo-katolicki.

      Odpowiedz
  16. Jakub

    [POCZĄTKOWA CZĘŚĆ TEGO KOMENTARZA ZAWIERA MYŚL, KTÓRA WYDAJE MI SIĘ NIEZWYKLE GROŹNA – I BARDZO PRZEPRASZAM, ALE NIE CHCĘ, ŻEBY NA MOIM BLOGU SIĘ POJAWIŁA. DLATEGO TE TRZY ZDANIA USUWAM – JS]. Jeden mały chory nienawistny stwór przyszedł i podpala Nasz i mój dom- POLSKĘ. Niszczy wszystko co jest i było ważne . Nawet zabiera wolne dobre radio które mnie wychowywało . Kto pozwolił by takie ugrupowanie totalnie rozwalało kraj ? A kościól teraz tradycyjnie milczy widząc korzyści w pseudo wartosciach chrześcijańskich propagowanych przez sataniztyczne ugrupowanie . .. Straszny żal i pytanie ; kto i kiedy znów wolność i demokrację przywróci nad Wisłą ????

    Odpowiedz
  17. Jerzu

    Po raz pierwszy przeczytałem TAKI wpis Pana Jerzego Sosnowskiego i po raz PIERWSZY mam poczucie, że moje obawy sprzed kilku miesięcy sprawdzają się. Jakis czas temu powiedziałem do mojej partnerki, ze czas rozejrzec się za jakąs prywatna stacja radiową i zacząc jej słuchac. Nie wiem gdzie będzie można sluchac klubu trójki, gdzie będzie w piątek rano poeanek prowadził Pan Mann, gdzie Pan Nogas będzie prezentowal wartościowe książki, gdzie Piotr Bukartyk będzie prezentowal z Krzysiem Kawalko swoje nowe i odkurzone utwory, gdzie będzie miejsce na niezalezne myślenie i niezależną myśl- nie tylko polityczną. Gdziekolwiek to będzie, choc nie wyobrażam sobie by było to w Trójce i w jakiejkolwiek stacji narodowej , tam bede nadstawial ucha. wiecej czasu i środkow poświęce na bycie na żywo z wartościowymi ludźmi, ale jedno jest pewne : nie zmuszą mnie do płacenia abonamentu za to pseudo radio i pseudo telewizje i do sluchania paplaniny rodem z rocznicy nr 24 R.Maryja. Słucham i obserwuję to co sie dzieje w tym kraju od połowy listopada i … myslę o wyjeździe z Polski. Nie daleko, a ledwie 100 kilometrów na południe. By mniec blisko do starzejącej się matki, ale nie musiec jednoczesnie uczstniczyć w tym spektaklu zmierzającym do jednego celu: faszystowskiej dyktatury po demokratycznych wyborach. I choć napisalem tych kilka slów chaotycznie, to niestety ogarnął mnie niepokój o przyszłość moją i moich bliskich. Nie jestem patriotą w rozumieniu tego slowa jakimkolwiek- czuję sie obywatelem swiata i chyba dlatego musze znaleźć miejsce dal mnie i moich bliskich na innej szerokości goegraficznej. PAnie Jerzy- mam nadzieję, ze będzie Pan aktywnym dziennikarzem bez względu na rozwoj sytuacji i gdziekolwiek się Pan znajdzie, postaramy sie Pana odnaleźć. Pozdrawiam serdecznie.

    Odpowiedz
  18. Administrator Autor wpisu

    [DLA PORZĄDKU ODNOTUJĘ, ŻE PONADTO BYŁO SIEDEM WPISÓW AUTORSTWA OSOBY JUŻ Z TEGO BLOGU WYPROSZONEJ, ZA KAŻDYM RAZEM PODPISANYCH INNYM NICKIEM I GŁOSZĄCYCH GŁĘBOKĄ ABOMINAJCĘ DO MOJEJ ODRAŻAJĄCEJ OSOBY].
    JS

    Odpowiedz
  19. Jakub

    P. Jerzy, przeczytałem, zgadzam się z tezami i diagnozą. Serdecznie współczuję tego, co będzie czekało dziennikarzy PR. Jak widać, Opatrzność nie czuwa nad publicznym dobrem, jakim jest PR. To co każdy rządzący robią w sprawie PR (bądź czego nie robią), to powód do wstydu (wstydu przez duże W). Trzeba mieć tylko nadzieję, że uda się to kiedyś zmienić.
    Życzę wytrwałości w tym, co robicie w Trójce – oby jak najdłużej.

    Wasz wieloletni słuchacz.

    Odpowiedz
  20. adam

    Zupełnie nie rozumiem, tego bicia na alarm. Jakoś nie przeszkadzało i nie przeszkadza gdy publiczne media ponad wszelki umiar udostępniają czas antenowy dla przeciwników obecnej władzy. Rozumiem, że ostatnie osiem lat to był wyśniony czas, bez afer, korupcji, prywaty. Na Państwo, które istnieje teoretycznie nie mam dalej ochoty i ostatnie wybory to pokazały. Zagrożona demokracja ? Toż to są kpiny z inteligencji obywateli.
    Jeżeli chodzi o Trójkę, to rzeczywiście, daleko jej do „rzetelności dziennikarskiej ” Lisa, co stwierdzam z uznaniem. Pana szanuję, choć pamiętam, w jaki sposób usuwano z Trójki red. Skowrońskiego.
    Wszystkiego dobrego w 2016r :)

    Odpowiedz
  21. Elwira

    Panie Jerzy,
    W swojej naiwności mam nadzieję na brak zmian w Trójce. I tej wersji póki co będę się trzymać. Nadzieja umiera ostatnia.
    Pozdrawiam
    Elwira

    Odpowiedz
  22. Paweł Rogala

    Ale, na Boga, wszystkich nie zwolnią. Tylko masowa akcja protestacyjna i to wszystkich od redaktorów po technicznych. Przyjdą jakieś niepoporawne politycznie muchotłuki, ale ktoś musi im te audycje realizować. Z pewną nadzieją czytam, że Jedynka już zapowiada, że będzie wierzgać.
    Niech się Państwo nie poddają.
    Paweł Rogala

    Odpowiedz
  23. pontifexmaximus

    Szanowny Panie Jerzy.
    Jestem tak jak pisał jeden z panów powyżej osobą wychowaną na Trójce. Osobą, która dzięki tej stacji nie tylko weszła w świat muzyki, ale poznała operę, muzykę z dachów Paryża,3kwadransowy jazz , dowiedziała się co czytać , co zobaczyć w kinie teatrze. Teraz piszę i słucham Topu Wszechczasów i wiem jedno. Jeśli odejdziecie, dokądkolwiek (radio internetowe) podążę za państwem i nikt nie zmusi mnie do słuchania radia, które bez państwa będzie tylko wydmuszką spełniającą wymagania propagandowe aktualnej ekipy. Wcześniej oflaguję się na Myśliwieckiej.

    Odpowiedz
  24. Piotr

    Trójka z Bermudów?Nigdy jak będzie trzeba to będę walczył przeciwko tym,którym w głowach zawłaszczenie tego co do nich nie należy.Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  25. tad9

    Nie kończą się żadne „wolne media”, po prostu – media zdominowane przez jeden układ polityczny zmienią się (mam nadzieję) w media zdominowane przez inny układ polityczny, co zresztą będzie zbawienne dla pluralizacji przekazu medialnego w Polsce. „Niemniej kłucie w oczy Tomaszem Lisem wydaje mi się nieuczciwe, jeśli się nie wspomina, że w tej samej telewizji można oglądać Jana Pospieszalskiego” – no tak, ale program Lisa emitowany jest w programie II TVP o 21.50, zaraz po popularnym serialu „M jak Miłość”, a
    program Posapieszalskiego puszczają o 22.30 w TVP-Info… Tak wygląda ta wasza „wolność mediów” i „równowaga”…

    Odpowiedz
  26. Cezary

    Drogi Panie Jerzy,
    Nie wiem czy zdaje sobie Pan sprawę, że Pański post może być iskierką która stanie się zarzewiem buntu ludzi mediów publicznych przeciwko WŁADZY LUDOWEJ. Wyrazy uznania, za to że złamał Pan swoją zasadę neutralności i jednak to napisał.
    Odnośnie realiów obawiam się jednak iż – i piszę to jako pracownik mediów publicznych – łaskawość ludu (czyli nas dziennikarzy, czy wydawców, zostanie przez władzę przekupiona. Zmiany i wstrząsy nastąpią na górze, ale pracowników i współpracowników polskiego radia i telewizji przekupi się małymi drobiazgami: wzrost stawek, likwidacja umów śmieciowych. Przypomnę jednak, że wcześniej – pomimo niewątpliwych kompetencji wielu osób zarządzających – duża ilość stanowisk była jednak z nadania politycznego.

    Wielu pracowników i współpracowników jest przy tym zdania, że nawet najbardziej radykalna zmiana może być tylko na lepsze; gdyż cytuje większego bajzlu i zapaści i tak nie może być.

    Dziękuję za życzenia udanego… 2017 roku!

    Odpowiedz
    1. Konrad

      Czytając nowe komentarze, zwłaszcza ten powyższy, za który autorowi z tego miejsca dziękuję, przyszła mi do głowy jeszcze jedna myśl – otóż nie mam wątpliwości, że nie wszystkie zmiany, które nastąpią – będą złe. To jeszcze jedna lekcja, jaką wyniósł PiS z okresu od 2005. Nie zdziwiłbym się, gdyby do Trójki wrócił wraz ze zmianami np. red. Wasowski, może też red. Kosiński. Nie dlatego, że te osoby kogoś popierają, tylko zostaną celowo ściągnięci. Ponieważ całą sztuczką używaną teraz jest robienie obok czegoś totalnie odrażającego jednocześnie czegoś pod publikę.

      Jestem pewny, że wszelkie potencjalne zmiany zostaną przeprowadzone tak, aby zarówno jak pisze Cezary przekupić drobiazgami przynajmniej tych, którzy nie zostaną z miejsca skazani na banicję w samych strukturach PR i TVP oraz także słuchaczy i tylko otwartą kwestią jest jak na to różne osoby zareagują, gdzie jest indywidualna granica wytrzymałości każdego z Nas. Ja bez wątpienia byłbym bardzo szczęśliwy np. z powrotu red. Kosińskiego, który z PR rozstał się jak sam wspominał z uwagi na spychanie jego audycji na abstrakcyjne pory i brak szans na zmianę tego stanu rzeczy. Teraz pewnie taka szansa się pojawi kosztem kogoś innego, bo doba nie jest z gumy. Tyle że nie wiem, czy cena jaką trzeba byłoby za to zapłacić byłaby warta takiej zmiany, bo otrzymam wprawdzie całą skrzynię pysznych marchewek, ale jednocześnie zostanę zdzielony kijem tak, że nie będę miał już chyba ochoty po nie sięgać…

      W każdym razie na pewno można się szykować na metodę kija i marchewki, wnioski z historii wyciągnięto, lekcję odrobiono i teraz dzieje się tak naprawdę to co zwykle po każdej zmianie władzy, tylko szybciej i mocno udoskonalone. To oznacza, że i osoby pracujące i słuchacze zostaną podzieleni, pewnie skutecznie, bo w dzieleniu niektórzy osiągnęli przez lata prawdziwe mistrzostwo. Zrobi się tak, żeby niektórym się podobało i żeby bronili zmian i tyle.

      Dlatego tak w gruncie rzeczy rośnie moje poczucie beznadziei, bo jeśli zmiany mi się nie spodobają, to mimo słuchania Trójki od lat zostanę potraktowana jako osoba blokująca dobre zmiany (wg niektórych). Trudno, nie wiem co to będzie, oby nie gorzej, ale trudno w to uwierzyć, odechciewa się pisać, myśleć i cokolwiek robić. Najlepiej chyba rzucić to wszystko, machnąć ręką – niech robią co chcą i wyjechać w Bieszczady.

      Odpowiedz
  27. Konrad

    Z niezwykłą uwagą przeczytałem Pański wpis oraz wszystkie komentarze. Bardzo spodobała mi się jedna z opinii obrazowo przedstawiająca sytuację jak wypadek samochodowy w zwolnionym tempie. Od października wiadomo co się stanie, aktualnie jesteśmy gdzieś na etapie obserwacji jak wgniata się blacha przed nami.

    Trójka obrywa rykoszetem głównie za grzechy TVP, ale też trzeba odnotować, że nawet w TVP zarzuty dotyczą tak naprawdę wąskiej grupy ludzi o skrajnych poglądach typu red. Lis i pod pozorem strzepania mrówki z nogawki proponuje się rozjechać organizm walcem.

    Publicystyka w Trójce od 5 lat jest naprawdę dobrze wyrównana, kto uważnie słucha audycji absolutnie nie może zarzucić żadnej stronniczości, w wywiadach Beaty Michniewicz i Marcina Zaborskiego dostawało się każdemu uczciwie, czas dostawał każdy sprawiedliwie, słuchacze u Kuby Strzyczkowskiego mogli wypowiadać każdą opinię, nawet te totalnie abstrakcyjne. W porównaniu do choćby wspomnianej audycji Trójka po trzeciej, gdzie panował w zasadzie zawsze jednostronny dyskurs to udało się zachować wręcz niemal idealną równowagę myśli, poglądów i opinii. W czasach Sobalowej smuty nawet jeśli zgadzałem się z jakimś poglądem na antenie, to w pewnych audycjach z uwagi na prowadzących i dobór gości był on zaprezentowany w taki jednostronny sposób, że obrażał moją inteligencję.

    Obecne są jak Pan wspomina audycje red. Reszczyńskiego, momentami naprawdę zawadzające o ryzykowne dziennikarstwo, bo pamiętam np. audycję z 2014 roku, gdy jeden z gości zaproszonych tam otwarcie stwierdził, że choć (w jakiejś sprawie, nie pamiętam już, bez znaczenia) sąd orzekł o czyjejś niewinności, to zdaniem gościa osoba ta jest winna i zaczął się dwugodzinny samosąd na antenie, który odbywał się ku uciesze redaktora (dziwię się, że obyło się bez jakichś konsekwencji). W Trójce gości także regularnie red. Marcin Wolski o znanych powszechnie poglądach, nie miał żadnych problemów z ich wyrażaniem na antenie, choć mam do niego żal o wykorzystywanie cykli „Z pamiętnika młodej lekarki”, której autorką była śp. Ewa Szumańska i ekipa popierana przez p. Wolskiego wyrządziła jej wielką krzywdę w czasach poprzedniego blitzkriegu, usuwając ją z Polskiego Radia. Dla mnie to moralny konflikt i na miejscu p. Wolskiego byłoby mi wstyd wykorzystywać te materiały w audycjach. No ale dobrze, to jego prywatna sprawa, jeśli sumienie go nie gryzie, to proszę bardzo. To wszystko tylko pokazuje, że Trójka od 2010 roku po odpolitycznieniu się dała każdemu prawo głosu. Ktoś pytał o kwestię red. Sumlińskiego – była obecna w Trójce właśnie u red. Reszczyńskiego oraz wydaje mi się, że i u Kuby Strzyczkowskiego ta kwestia przewinęła się w jednej z audycji (i generalnie temat WSI). Jednocześnie należy zaznaczyć, że póki co nikomu nic nie udowodniono i formułowanie oskarżeń na zasadzie pytań (popularne w pewnym środowisku) jest samosądem. Nie ma czegoś takiego: „może być wielokrotnym przestępcą” – albo jest, albo nie jest i na razie prawnie nie jest, a tak zastosowana figura retoryczna nazywa się pomówieniem. Dlatego też niespecjalnie dziwię się, że obecność tego tematu nie była szeroka, trudno rzetelnie dyskutować bazując na teoriach wychodzących z niezweryfikowanych oskarżeń, najpierw należy je zweryfikować, co powinno oczywiście nastąpić, ale to nie jest zadaniem mediów.

    Oczywiście popełniono pewne błędy, może niepotrzebnie Trójka wplątała się w tą akcję „Orzeł może”, która jakkolwiek szczytna jest używana stale jako oręż przeciwników, do okładania Trójki po głowie, bo za tym stał przecież były p. Prezydent Komorowski, znienawidzony w określonym środowisku. Może trzeba było jeszcze więcej uwagi poświęcić tematom afer (choć nie brakowało tego na antenie), tylko czy to by coś zmieniło teraz? Wątpię. Najwyżej odpadłyby jeden-dwa argumenty dla zwolenników wrogiego przejęcia, które i tak nieuchronnie by nastąpiło.

    Pomijając, że nie mam żadnych wątpliwości iż ucierpi publicystyka w Trójce, która z centrum wymiany opinii zamieni się w tubę określonych przekonań, to co gorsze obrywa też choćby redakcja muzyczna, gdyż w przekonaniu nowej ekipy jest to łup i prywatny folwark, w którym zdolnych można wymienić na swoich, uznając, że ma się do tego pełne prawo powołując się na mityczny wręcz mandat społeczeństwa.

    Cóż, panie Jerzy, mogę powiedzieć tyle, że jeśli będzie trzeba, to w obronie Trójki stanę, może Pan na mnie liczyć (i pewnie nie tylko na mnie), ale pojawia się pytanie, czy jest sens? Znaczy sentymentalnie jest, ale realnie obserwując poziom i zaciekłość trwającego blitzkriegu mam poczucie beznadziei, ta walka jest przegrana cokolwiek się nie zrobi. Wręcz zastanawiam się, czy dziennikarze Trójki powinni wyrażać otwarcie opinie na ten temat (inne niż poparcie zmian), bo jeśli to uczynią, to te osoby pożegnamy bez wątpienia, a nie chcę tracić moich ulubionych głosów z anteny, nawet jeśli to ma oznaczać ugięcie karku.

    To już nie jest Sobalowa smuta, PiS wyciągnął takie wnioski z rządzenia mediami z lat 2005-2010 (bo rządzili w nich dłużej niż utrzymali władzę w kraju o czym niewielu pamięta – PO nie przejęło władzy w mediach przez taką rewoltę), że absolutnie nie można przeprowadzać żadnych zmian powoli, tylko trzeba szybko i z maksymalnym zamordyzmem. I to się dzieje, nie ma białych rękawiczek, ani pozorów, tylko paniczny atak, aby wykluczyć z obiegu publicznego wszystko, co prezentuje jakikolwiek inny pogląd, wszelką krytykę, niezależnie czy uzasadnioną, czy nie. Ma być tylko jeden słuszny kierunek. I nie widzę możliwości przeciwstawienia się temu. Rozsądek przegrywa z maczugą.

    Zgaduję: podpis prezydenta najpóźniej 4 stycznia, nominacje 5 stycznia, do 11 stycznia wymiana dyrektorów anten, w tym p. Jethon. Najpóźniej od połowy stycznia określone dyrektywy zapraszania gości, prezentowania opinii, do końca miesiąca wymiana części dziennikarzy, remont ramówki. Jeśli nie trafię – stawiam piwo.

    Dziękuję za ten wpis Panie Jerzy, gorąco pozdrawiam i cóż – słucham póki jeszcze się da.

    I mam jedną wielką prośbę – proszę w miarę możliwości starać się informować o tym, co dzieje się w Trójce na bieżąco w najbliższym czasie. Przynajmniej dopóki będzie miał Pan taką możliwość :(

    Wszystkiego Dobrego, także na 2016, choć będzie o to trudno…

    Odpowiedz
  28. m.p.3

    Gdyby prawdziwa Trójka miała zejść do undergroundu (czyli netu), przyrzekam stałe wsparcie finansowe na miarę możliwości i do takiej samej deklaracji zachęcam Uczestników tego bloga(u).

    Odpowiedz
  29. Artur

    Dzień dobry

    Bardzo mądry i smutny wpis. Też będzie mi żal „Trójki”. Tylko zastanawiam się czy wszyscy w jakiś sposób za to nie odpowiadamy. Ale po kolei.

    Nie ma TV od lat. Liga Mistrzów mnie niestety nudzi, a filmy… te które lubię mam pod ręką (głównie klasyka z lat 60, 70). niektóre są dostępne całkiem legalnie za darmo (VOD). Mój wybór jest świadomy. Ale czasami dane mi było widzieć przekaz medialny płynący z TV. I nie był to mądry przekaz. Media w Polsce mają ogromną zasługę w podzieleniu naszego świata na pół. Nie byłoby to szkodliwe gdyby nie fakt, że podział ten uczyniono napędową siłą wszelkiego przekazu. Media (głównie telewizyjne, choć radiowe też i papierowe) zamiast jak słusznie Pan zauważył iść drogą środka, poszukiwać, stawiać pytania, zaczęły świat nam objaśniać i świat nam kreować. Gorzej, że zaczęły współkreować narzucony przez polityków podział. W ten sposób rozpoczął się proces autodestrukcji mediów i autodezawuacji.
    Tymczasem w Polsce jest sporo ludzi, których ta narzucona narracja i ten podział kompletnie nie interesuje, którzy dość mają sporów i pyskówek, stygmatyzacji miast dyskusji. Proszę zauważyć, że w tej chwili każdy kto wyrazi swoje zdanie z miejsca zostaje określony jako zwolennik tej czy innej opcji. Czasami usłyszy lewak, moher, leming, lizus Pis, prawicowiec itp. Jeśli w czerwcu mówiłem moim znajomym, że PO łamie zasady demokracji chcąc przepchnąć dwóch sędziów TK to usłyszałem od znajomych, że jestem jakiś krypto pisowcem. A to był najłagodniejszy wymiar kary. Dziś moi znajomi biegają na demonstracje KOD.

    A mnie, choć wydaje mi się, że nie tylko mnie nie interesuje ta wojna domowa, jaką sobie 10 lat temu zafundowaliśmy. NIe interesuje mnie ani PO ani PiS. Nie kibicuję ani jednej, anie drugiej partii.

    A co jeśli takich jak ja jest znacznie więcej. Przecież obie partie per saldo nie zdobyły nawet połowy głosów w wyborach. Ba, do wyborów nie poszło nawet 50% uprawnionych. Ja też zostałem w domu, bo nie chcę wybierać mniejszego zła.

    I ma pan rację Pani Pani Lichocka, bracia Karnowscy, Czabański to nie są żadną miarą dziennikarze obiektywni, niezależni. Ale czy Tomasz Lis zachowujący się na demonstracji KOD jak nie przymierzając oszalały obrońca krzyża i używający knajackiego języka w swoich wypowiedziach a co gorsza na twitterze jest od nich lepszy? A wchodzący celowo w konfrontację i prowokujący Jarosław Kuźniar i budujący na tym swoją medialną twarz czy Eliza Michalik, a wielu innych?

    Pisze Pan, że w TV był i Lis i Pospieszalski. Prawda, ale proszę sprawdzić, kto miał dostęp do jakiego pasma? I pisze Pan o Radiu? Ale proszę zobaczyć jaki zasięg jest Radia Maryja, a jaki (na szczęście) Trójki, że o innych komercyjnych stacjach nie wspomnę.

    Problem w tym, że po obu stronach są winni. I problem w tym, że niestety nie ma różnicy między „publicystką” braci Karnowskich, a publicystyką Tomasza Lisa. I problem w tym, że bracia Karnowscy są współtwórcami narracji „niepodległościowej”, a Tomasz LIs „demokratycznej”.

    I w tej oszalałej walce obu stron najbardziej obrywają niewinni. Oberwie też „Trójka”, co mnie martwi. Nie tylko dlatego, że słucham „trójki” od zawsze i pozostaje jej wierny uznając ją za jedyną „słuchalną” stację w Polsce. Choć przyznaję gdy pojawia się tzw. „publicystyka” nie jestem w stanie słuchać nawet „Trójki”.

    Przestaliśmy z sobą rozmawiać, przestaliśmy dyskutować. Kręci nas spór walka. Wolimy wydawać szybkie sądy, stygmatyzować. Dominuje narracja plemienna, kto nie z nami, ten przeciw nam. Każdy głos inny niż powszechnie obowiązujący przyjmuje się jako deklarację. Nie jako początek poszukiwań, jako próbę zrozumienia. Nie chcemy rozumieć. Wolimy wierzyć… mediom.

    W ostatnich dniach mieliśmy wzorcowe przykłady jak to wygląda. Wypowiedź posłanki Izabeli Kloc, która choć przecież zachowana w przekazie TV żyła własnym, niekoniecznie prawdziwym życiem. Albo słowa jarosława Kaczyńskiego o gorszym sorcie. Proszę posłuchać uważnie jego wypowiedzi. Pan także jest człowiekiem słowa. Tymczasem, choć przecież JK nie jest postacią z mojej bajki, z jego słów, utworzoną jakaś potworną narrację, nadano im nowe medialne znaczenie. Co gorsza o ile nie zgadzam się z aż tak ostrym sformułowaniem w przypadku osób, które obecnie próbują rozgrać sprawę Polski za granicą, do jeśli chodzi o historię nie mogę się do końca nie zgodzić, że mieliśmy sporo problemów z powodu ludzi „gorszego sortu”.

    Przez ostatnie 10 lat media kompletnie zatraciły swoją funkcję. Dziś każdą wiadomość, każdą wypowiedzieć tego czy innego polityka weryfikuję sam. Niezależnie od mediów. Bo media zainteresowane są tylko „setkami”, które gładko wypadną na ekranie i kolorowymi paskami. Oglądalnością ,awanturami sporem. Przez wiele lat współpracowałem z mediami. I próbowałem przekazać mediom dobre, normalne niusy. Nie interesowały one prawie nikogo. Bo dobry nius to nuda. A nuda, jak Pan zapewne wie, zabija media.

    Bardzo żal mi Trójki. Żal mi jeszcze kilku innych mediów, które od lat przechodzą z rąk do rąk kolejnych „polityków”. Chciałbym mediów normalnych, pozbawionych politycznych wpływów (a te są wszędzie, różnią się tylko skalą – wiadomo, że nie wiedzieć czemu posłowie i politycy upodobali sobie TV, myślę że to świadczy także co nieco o ich poziomie intelektualnym). Także mediów, które potrafią mówić (a to ogromny jak dla mnie atut Trójki) a nie tylko grać playlistę.

    I dlatego jest zły. I dlatego ustawa medialna PiS budzi mój sprzeciw. Ale wiem także, że jest ona konsekwencją złych praktyk, które mają miejsce w Polsce od lat. Gorzej, że ci którzy przyjdą po PiS (a przyjdą na pewno) będę mieli „swój pomysł” na media i ten swój pomysł też będą wcielać w życie. A to oznacza, że być może wymarzonych „moich” mediów nie doczekam.

    Życzę Panu wytrwałości i więcej optymizmu. Byłoby mi przykro, gdyby zabrakło Pana w radiu. Proszę pamiętać, że mimo wszystko być może ludzi, których męczy ten polityczny hałas i którzy potrzebują rozmowy o rzeczach czasami pozornie nudnych i pozornie mało z punktu widzenia czerwonych pasków istotnych.

    Odpowiedz
  30. pbd2

    Słucham Trójki od 6 roku życia (1982 rok, np. Listy Przebojów Trójki słucham nieprzerwanie od 22 notowania) i z tego co jako coraz starszy wtedy dzieciak zdołałem zapamiętać z czasów PRL i doczytać później, Trójka – mimo że kaczyzm to jak na razie wciąż pieszczoty w porównaniu z jaruzelszczyzną – była wtedy bardzo dobrą stacją, w której dodatkowo, na ile to było możliwe, przemycano rzeczy dla władz niewygodne, a przynajmniej próbowano dawać jej prztyczki (chyba tylko Lista Trójki miała odwagę zaznaczać na antenie interwencje cenzury, pojawiało się w eterze hasło „co innego widzisz, co innego słyszysz” itp.). Po cichu liczę, że ci, którzy zostaną, będą się zachowywać przynajmniej w ten sam sposób. Oczywiście wiele zależy od tego, jaką rolę przeznaczą Trójce nowi władcy. Najlepiej by było, gdyby to była – tak jak w późnym peerelu – rola wentylu bezpieczeństwa. Podejrzewam, że trzeba się będzie pogodzić z serwitutami politycznymi w rodzaju tych z czasów p. Sobali, mniemam jednak, że inteligentni słuchacze raczej nie brali ich poważnie (jedyny pozytyw to chyba taki, że co młodsi mogli podczas tych audycji przypadkiem posłuchać np. Kaczmarskiego). Ale głęboko wierzę, że Trojka, choćby chodziła głęboką doliną, zła się nie ulęknie. A Pana audycji po prostu będzie mi szkoda, podobnie jak wielu innych, które ten walec może rozjechać. Gdziekolwiek Pan będzie, życzę powodzenia i słuchalności.
    Swoją drogą żal, że po tamtej stronie mocy jest tak zasłużony dla Trójki red. Wolski…

    A w Trójce właśnie „Nie pytaj o Polskę”. Piosenek, książek, symboli – tego nam nie odbiorą i nie zawłaszczą.

    Odpowiedz
  31. Artur

    Dzień dobry

    Bardzo mądry i smutny wpis. Też będzie mi żal „Trójki”. Tylko zastanawiam się czy wszyscy w jakiś sposób za to nie odpowiadamy. Ale po kolei.
    Nie ma TV od lat. Liga Mistrzów mnie niestety nudzi, a filmy… te które lubię mam pod ręką (głównie klasyka z lat 60, 70). niektóre są dostępne całkiem legalnie za darmo (VOD). Mój wybór jest świadomy. Ale czasami dane mi było widzieć przekaz medialny płynący z TV. I nie był to mądry przekaz. Media w Polsce mają ogromną zasługę w podzieleniu naszego świata na pół. Nie byłoby to szkodliwe gdyby nie fakt, że podział ten uczyniono napędową siłą wszelkiego przekazu. Media (głównie telewizyjne, choć radiowe też i papierowe) zamiast jak słusznie Pan zauważył iść drogą środka, poszukiwać, stawiać pytania, zaczęły świat nam objaśniać i świat nam kreować. Gorzej, że zaczęły współkreować narzucony przez polityków podział. W ten sposób rozpoczął się proces autodestrukcji mediów i autodezawuacji.
    Tymczasem w Polsce jest sporo ludzi, których ta narzucona narracja i ten podział kompletnie nie interesuje, którzy dość mają sporów i pyskówek, stygmatyzacji miast dyskusji. Proszę zauważyć, że w tej chwili każdy kto wyrazi swoje zdanie z miejsca zostaje określony jako zwolennik tej czy innej opcji. Czasami usłyszy lewak, moher, leming, lizus Pis, prawicowiec itp. Jeśli w czerwcu mówiłem moim znajomym, że PO łamie zasady demokracji chcąc przepchnąć dwóch sędziów TK to usłyszałem od znajomych, że jestem jakiś krypto pisowcem. A to był najłagodniejszy wymiar kary. Dziś moi znajomi biegają na demonstracje KOD.

    A mnie, choć wydaje mi się, że nie tylko mnie nie interesuje ta wojna domowa, jaką sobie 10 lat temu zafundowaliśmy. NIe interesuje mnie ani PO ani PiS. Nie kibicuję ani jednej, anie drugiej partii.

    A co jeśli takich jak ja jest znacznie więcej. Przecież obie partie per saldo nie zdobyły nawet połowy głosów w wyborach. Ba, do wyborów nie poszło nawet 50% uprawnionych. Ja też zostałem w domu, bo nie chcę wybierać mniejszego zła.

    I ma pan rację Pani Pani Lichocka, bracia Karnowscy, Czabański to nie są żadną miarą dziennikarze obiektywni, niezależni. Ale czy Tomasz Lis zachowujący się na demonstracji KOD jak nie przymierzając oszalały obrońca krzyża i używający knajackiego języka w swoich wypowiedziach a co gorsza na twitterze jest od nich lepszy? A wchodzący celowo w konfrontację i prowokujący Jarosław Kuźniar i budujący na tym swoją medialną twarz czy Eliza Michalik, a wielu innych?

    Pisze Pan, że w TV był i Lis i Pospieszalski. Prawda, ale proszę sprawdzić, kto miał dostęp do jakiego pasma? I pisze Pan o Radiu? Ale proszę zobaczyć jaki zasięg jest Radia Maryja, a jaki (na szczęście) Trójki, że o innych komercyjnych stacjach nie wspomnę.

    Problem w tym, że po obu stronach są winni. I problem w tym, że niestety nie ma różnicy między „publicystką” braci Karnowskich, a publicystyką Tomasza Lisa. I problem w tym, że bracia Karnowscy są współtwórcami narracji „niepodległościowej”, a Tomasz LIs „demokratycznej”.

    I w tej oszalałej walce obu stron najbardziej obrywają niewinni. Oberwie też „Trójka”, co mnie martwi. Nie tylko dlatego, że słucham „trójki” od zawsze i pozostaje jej wierny uznając ją za jedyną „słuchalną” stację w Polsce. Choć przyznaję gdy pojawia się tzw. „publicystyka” nie jestem w stanie słuchać nawet „Trójki”.

    Przestaliśmy z sobą rozmawiać, przestaliśmy dyskutować. Kręci nas spór walka. Wolimy wydawać szybkie sądy, stygmatyzować. Dominuje narracja plemienna, kto nie z nami, ten przeciw nam. Każdy głos inny niż powszechnie obowiązujący przyjmuje się jako deklarację. Nie jako początek poszukiwań, jako próbę zrozumienia. Nie chcemy rozumieć. Wolimy wierzyć… mediom.

    W ostatnich dniach mieliśmy wzorcowe przykłady jak to wygląda. Wypowiedź posłanki Izabeli Kloc, która choć przecież zachowana w przekazie TV żyła własnym, niekoniecznie prawdziwym życiem. Albo słowa jarosława Kaczyńskiego o gorszym sorcie. Proszę posłuchać uważnie jego wypowiedzi. Pan także jest człowiekiem słowa. Tymczasem, choć przecież JK nie jest postacią z mojej bajki, z jego słów, utworzoną jakaś potworną narrację, nadano im nowe medialne znaczenie. Co gorsza o ile nie zgadzam się z aż tak ostrym sformułowaniem w przypadku osób, które obecnie próbują rozgrać sprawę Polski za granicą, do jeśli chodzi o historię nie mogę się do końca nie zgodzić, że mieliśmy sporo problemów z powodu ludzi „gorszego sortu”.

    Przez ostatnie 10 lat media kompletnie zatraciły swoją funkcję. Dziś każdą wiadomość, każdą wypowiedzieć tego czy innego polityka weryfikuję sam. Niezależnie od mediów. Bo media zainteresowane są tylko „setkami”, które gładko wypadną na ekranie i kolorowymi paskami. Oglądalnością ,awanturami sporem. Przez wiele lat współpracowałem z mediami. I próbowałem przekazać mediom dobre, normalne niusy. Nie interesowały one prawie nikogo. Bo dobry nius to nuda. A nuda, jak Pan zapewne wie, zabija media.

    Bardzo żal mi Trójki. Żal mi jeszcze kilku innych mediów, które od lat przechodzą z rąk do rąk kolejnych „polityków”. Chciałbym mediów normalnych, pozbawionych politycznych wpływów (a te są wszędzie, różnią się tylko skalą – wiadomo, że nie wiedzieć czemu posłowie i politycy upodobali sobie TV, myślę że to świadczy także co nieco o ich poziomie intelektualnym). Także mediów, które potrafią mówić (a to ogromny jak dla mnie atut Trójki) a nie tylko grać playlistę.

    I dlatego jest zły. I dlatego ustawa medialna PiS budzi mój sprzeciw. Ale wiem także, że jest ona konsekwencją złych praktyk, które mają miejsce w Polsce od lat. Gorzej, że ci którzy przyjdą po PiS (a przyjdą na pewno) będę mieli „swój pomysł” na media i ten swój pomysł też będą wcielać w życie. A to oznacza, że być może wymarzonych „moich” mediów nie doczekam.

    Życzę Panu wytrwałości i więcej optymizmu. Byłoby mi przykro, gdyby zabrakło Pana w radiu. Proszę pamiętać, że mimo wszystko być może ludzi, których męczy ten polityczny hałas i którzy potrzebują rozmowy o rzeczach czasami pozornie nudnych i pozornie mało z punktu widzenia czerwonych pasków istotnych.

    Odpowiedz
  32. long1966

    Jak będzie po nowelizacji ustawy dotyczącej mediów publicznych – nie wiem, nie jestem w końcu prorokiem. Nie zamierzam też wypowiadać się w sprawie warunków pracy dziennikarzy w poszczególnych stacjach, niech robią to sami zainteresowani. Audycję P. Sosnowskiego „TWC” bardzo sobie cenię, miałem okazję wysłuchać wywiadów z niezwykle interesującymi ludźmi oraz wysłuchać nieznanych mi wcześniej piosenek z interesującego mnie okresu. Chcę tylko podzielić się jedną refleksją dotyczącą pracy mediów publicznych, a konkretnie jednego epizodu. Wydaje mi się, że np. TVP1 swoimi komentarzami narzuca widzom sposób myślenia. Przypominam sobie takie oto wydarzenie. W czasach, kiedy Waldemar Pawlak był wicepremierem, „Wiadomości” nadały fragment jakiejś jego wypowiedzi. I na tym mogły w sumie zakończyć i przejść do dalszych informacji. W końcu każdy przeciętnie inteligentny widz mógł tę wypowiedź Pawlaka zinterpretować. Ale nie, dziennikarze „Wiadomości” pewno założyli, że ten przeciętny widz, taki np. ja prymitywny technokrata, jest debilem i trzeba mu wytłumaczyć słowa Pawlaka, a może i narzucić sposób ich rozumienia. Zaraz po wspomnianym fragmencie autorstwa Pawlaka pojawił się doktor politolog z UW, który zaczął swoją wypowiedź tak (pamiętam to do dzisiaj, o mnie to zaskoczyło): „Pan premier Pawlak chciał nam powiedzieć…”. Po pierwsze, jak już wspomniałem, poczułem się debilem, bo myślałem, że sam potrafię zrozumieć Pawlaka. Po drugie, uderzyło mnie, skąd ten politolog wiedział, co Pawlak chciał. I potem pomyślałem sobie, że może politolodzy na UW są dalej niż CIA i umieją odczytywać myśli innych ludzi i uczą tego swoich studentów. Niby drobna rzecz, ale czy nie jest to w pewien sposób mechanizm manipulacji? Narzucanie sposobu interpretacji wypowiedzi innych ludzi? A może przeciętny widz pomyśli sobie, skoro doktor, to pewno ma rację. Nie można po prostu informacji zostawić bez komentarza? Serdecznie pozdrawiam Pana Jerzego, mając nadzieję, że dalej będzie gospodarzem Swoich wartościowych programów na antenie „Trójki”.

    Odpowiedz
  33. Lena Możejko

    Panie Jerzy, właśnie nadszedł czas, by udowodnić światu (a nade wszystko mojej skromnej osobie), iż jest Pan mężczyzną (nie tylko z genderowego punktu widzenia), a to Pańskie futrzane, na poły już siwe okołodrucie – skrywa w sobie jak dotąd uśpioną, acz potencjalnie potężną – samczą, buńczuczną, heroiczną, mięsożerną, do-ostatniej-kropli-krwi zdeterminowaną – wolę walki na serio. Wolę rzeczywistej walki, walki do której nie to, że Pan może, lecz Pan musi (!) – zaprzęgnąć cały swój genialny (mówię to pod Bogiem, bez nawet ciuty grama sarkazmu) literacki warsztat. By skrzyknąć, by zjednoczyć, by zewrzeć szeregi, by ból Pańskiej trwogi stał się bólem trwogi wszystkich Polaków. Polaków, którzy może nawet nie zdając sobie z tego sprawy – w pocie czoła pracowali przez ostatnie 25 lat również po to, by zmyć hańbę Targowicy i na trwałe uniezależnić się od Rosji.
    Dostępne metody walki podziemnej: sarkazm, szyderstwo, deprecjacja, insynuacja, kompromitacja, anonimowość, etc, etc…
    PS [BARDZO PRZEPRASZAM, ALE POST SCRIPTUM ZAWIERAŁO POD ADRESEM CZŁONKÓW I MIŁOŚNIKÓW PIS SFORMUŁOWANIA, KTÓRYCH WOLAŁBYM NA SWOJEJ STRONIE NIE WIDZIEĆ, DLATEGO JE KASUJĘ. PROSZĘ O ZROZUMIENIE – JS]
    Pozdrawiam po raz pierwszy, etc, etc…

    Odpowiedz
  34. Silaspokoju

    Panie Jerzy, te nasze media publiczne byly tak obiektywne, ze taka Tvp w jednym m-cu pokazywala przez 6 godz lidera kanapowej partii p.Petru, a prezydenta RP przez 14 min i to glownie jak potknal sie na Chinskim Murze. Niestety dla zwyklego czlowieka spoza mediow, to co sie dzieje w mediach to kwiczenie odrywanych od koryta. W sumie moznaby zaorac te tzw publiczne media i poza czerpiacymi z nich profity, nikt inny nie plakalby po nich. Najbardziej wiarygodnym zrodlem informacji jest Internet, o czym bolesnie przekonal sie Komorowski i PO. Tzw. autorytety to towarzysze szmaciaki, a tzw. ciemny lud zaczyna sie powoli budzic z iluzji jaka zafundowaly mu elity okraglostolowe. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

    Odpowiedz
    1. Oj

      „Najbardziej wiarygodnym zrodlem informacji jest Internet, o czym bolesnie przekonal sie Komorowski i PO”
      ———————————————————————————————
      Jako wieloletni rezydent internetu muszę Pana uświadomić, że Internet jest wszystkim poza „wiarygodnym źródłem informacji”. Raz puszczona plotka pokutuje latami i staje się dla kolejnych odbiorców (czasem nawet dla mediów tradycyjnych) informacją źródłową, co nie zmienia faktu, że jest nieprawdą. Tu chyba prym wiodą graficy z wykopu i aszdziennik.pl.

      Odpowiedz
      1. Silaspokoju

        „Uswiadomic”? Hehe. Dziekuje za uswiadomienie :)
        Internet w porownaniu do tzw. mediow meanstreamowych to wzorzec z sevres wiarygodnosci. A kto tego nie rozumie, ten tez nie rozumie tego co sie obecnie dzieje i co sie dzialo w maju oraz pazdzierniku. To se ne vrati :)

        Odpowiedz
        1. m.p.3

          Przyłączam się do głosu kol. Oja. Fundamentem „wiarygodności” internetu jest samouwielbienie youtuberów i fejsiarzy: jesteśmy wiarygodni, bo nie jesteśmy telewizją.

          Odpowiedz
  35. Administrator Autor wpisu

    @ long1966, siłaspokoju i ewentualnie inni PT Dyskutanci
    Ja może na wszelki wypadek powtórzę jedno z pierwszych zdań wpisu, który Państwo komentują:
    „Dostajemy zatem rykoszetem. Telewizji Polskiej bronić nie będę, z wyjątkiem TVP Kultura, ma się rozumieć”.
    Co najwyżej dodam jeszcze: rodzi się pytanie, czy lekarstwo nie jest gorsze (równie złe?), od choroby. Albo: czy zapalenie płuc leczy się, zaszczepiając pacjentowi gruźlicę. A dokładniej mówiąc, czy mając dwóch pacjentów, z których JEDEN ma zapalenie płuc, należy gruźlicę zaszczepić obydwu? To jest istota obecnej sytuacji, moim zdaniem.
    Pozdrowienia – JS

    Odpowiedz
  36. ARKADIUSZ W

    Od ostatnich kilku lat należę do grona odbiorców Radiowej Trójki (był taki czas, że z powodu formuły pracy korzystałem z jej przekazu bardzo intensywnie). W związku z tym miałem okazję wysłuchac właściwie przynajmniej obszerny fragment każdej audycji, dlatego też zupełnie nie zgadzam tezami autora powyższego artykułu. Redaktor Sosnowski przekonuje o radykalizmie Reszczyńskiego i Wolskiego. Z tego wnioskuję, iż światopogląd konserwatywno-narodowy, który wyznaje kilkadziesiąt procent Polaków, winien byc usuwany, w najgorszym przypadku marginalizowany w mediach „publicznych”, ponieważ nie spełnia zasad lewicowo-liberalnej bazy III RP.
    Próba blagowania internautów o obowiązującej w PR III zasadzie balansu tematyki audycji i narracji ich prowadzących jest, łagodnie mówiąc, nie na miejscu. Jeśli takowa występowała to chyba od skrajnie lewackiej wizji rzeczywistości red. Bugalskiego do postawy „otwartego katolicyzmu” właściciela tejże
    strony, czyli w obrębie szerokiego nurtu lewicowo-liberalnego tzw. salonu. Nie ma to wiele wspólnego z promowanym założeniem mówiącym o pluralizmie w mediach publicznych.

    Odpowiedz
  37. Ewa Mirowska

    Drogi Jurku,
    krótko – mój szacunek. Słucham Twoich audycji od lat (a jakże by inaczej :) ). Poczekam na nowe cierpliwie. Choć na pewno nie bezczynnie. I mam nadzieję, że nie do 2017.

    Odpowiedz
  38. pbd2

    Tak jeszcze a propos zaangażowania politycznego. Ja jednak miałem do Trojki spore pretensje o tę nieszczęsną akcję „Orzeł może”. Jak się robi takie coś, to się najpierw powinno zamawiać rzetelne badania nastrojów społecznych. Ta akcja objawiła się akurat wtedy, gdy zaczął gwałtownie narastać bunt antysystemowy, bunt różnych grup, u każdej mający inne powody, ale dość powszechny. I cała ta zabawa w „radosny patriotyzm” przez tych wszystkich prekariuszy na śmieciówkach, drobnych przedsiębiorców gnębionych przez skarbówkę, absolwentów bez perspektyw na godną pracę i płacę, przymusowych emigrantów ekonomicznych itp. została odebrana jako manifestacja dobrostanu sytych i zadowolonych, do tego robiona w porozumieniu z ówczesnym obozem rządzącym, odbieranym jako reprezentujący interesy tych ostatnich. Daleko mi do PiS-u, ale ja sam miałem wrażenie, że daliście się – Wy, tzn. Trójka jako całość – wciągnąć w propagandę sukcesu tamtej ekipy. Do tego dochodziły wyniki piosenki „Orzeł może” na LP3, które wyglądały co najmniej dziwnie.
    A już nieudolne próby tłumaczenia przez p. Jethon, że ta akcja nie była tym, czym była (względnie była czym innym, niż uprzednio twierdzono, że jest) po prostu ośmieszały i Trójkę, i samą akcję.

    Odpowiedz
  39. Silaspokoju

    Panie Jerzy, ta choroba trwa od 26 lat! Efekt ozdrowienczy bywa ciezki na poczatku, ale potem idzie ku lepszemu :) Polacy wykazali sie ogromna cierpliwoscia tolerujac poczynania elit III RP. Znakomite podsumowanie tej sytuacji znajdzie Pan w tekscie p. Janeckiego http://wpolityce.pl/m/polityka/276818-pasozytnicza-klasa-iii-rp-jest-swiadoma-kresu-swego-panowania-dlatego-tak-wrzeszczy-i-zlorzeczy?strona=1
    Zakonczyl sie pewien etap, wahadlo sie przechylilo w druga strone. Jedni sie ciesza (chyba wieksza czesc polskiego spoleczenstwa), inni boleja (glownie pieszczochy poprzedniego systemu).

    Odpowiedz
  40. GRZESZNIK

    1. Moim zdaniem, gdyby w Polsce po 1989 roku istniały media publiczne, nie doszłoby do tak wielce zaognionego sporu w naszym społeczeństwie, nie tylko politycznego, ale przede wszystkim „światopoglądowego”.
    2. Polski system edukacji i nauki nie zareagował właściwie na cywilizacyjną rewolucję medialną, zachodzącą w naszych czasach, a porównywaną z tą, jaka zaszła kilka tysięcy lat temu w związku z wynalazkiem pisma. Młodzi ludzie nie są w przeważającej mierze kształceni w zakresie kompetencji medialnych. (Pomijam fakt, że „dziennikarstwo”, „komunikacja społeczna”, „media”, itp. to często dobre hasła na wyłapywanie studentów, bynajmniej nie w celu rzetelnego ich wykształcenia). Skutki widać wszędzie.
    3. Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę – można by skwitować aktualną sytuację. I w żadnym razie nie jest to pochwała burzy.
    4. Ciekawe, czy ktoś bada żywioł języka nienawiści i retorykę propagandy, tak silnie ujawniające się w obecnych sporach Polaków, i to nie z jednej strony tylko; często niestety ogarniający nawet profesorów, którzy teoretycznie zapoznani są z całym zestawem narzędzi rozumienia świata, a zapominają z nich korzystać w praktyce. Można nie lubić jakiegoś polityka, ale warto powstrzymać pewne skojarzeniowe epitety (które nie opisują, a przypisują) ze względu na wyborców tegoż.
    *
    Moja nadzieja w tym, że świat ma własną dynamikę zmian, o których się polskim politykom chyba nigdy nie śni – a to co Najważniejsze i tak wydarza się „na innych zasadach”.
    Pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz
  41. kg

    Drogi, Szanowny Panie Jerzy!
    Wieki ciemne nastały i to nie za sprawą zwycięstwa w wyborach tej właśnie partii, lecz dużo, dużo wcześniej. Wystarczy spojrzeć na poziom wiedzy, jaką serwuje się dzieciom w szkołach, z roku na rok niższy i bardziej trywialny. Podobnie jest z mediami, z którymi rozstałam się dobrych parę lat temu. Owszem, Radiowa Trójka trzyma się jeszcze jako tako. Wiem, bo w domu gra, choć nie ja włączam i raczej nie słucham. Przyznam, że jedyne audycje w Trójce, przy których się zatrzymuję, o ile na nie trafię, to audycje Pana właśnie. Z prostego powodu – miło posłuchać kogoś mądrzejszego od siebie. Wydaje mi się, że kołem wraca pora zamknięcia się w irlandzkich klasztorach i przechowania wiedzy przez kilka setek lat. Wydaje mi się, że to naturalna kolej rzeczy, że erudyci znikają z publicznej sceny. Zresztą niewielu już zostało… Praca organiczna też mierne efekty przynosi, bo fala jest opadająca i chyba na razie nic jej nie zatrzyma. Wydaje mi się, że obserwujemy narastającą lawinę wywołaną przez kamyk, który zaczął się toczyć ponad dwadzieścia lat temu. A może to ten sarmacki kamyczek, co to dwieście lat po orbicie krążył w oczekiwaniu, by po polskiej ziemi znów się swobodnie turlać…
    Ech, chciałam tylko skorzystać z okazji i wyrazić uznanie. A gdybyśmy się mieli nie usłyszeć więcej, proszę pamiętać, że Pańska dotychczasowa praca nie przeszła bez echa. Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  42. Silaspokoju

    Panie Jerzy i jeszcze poetycko :)

    Daremne żale – próżny trud,

    Bezsilne złorzeczenia!

    Przeżytych kształtów żaden cud

    Nie wróci do istnienia.

    Świat wam nie odda, idąc wstecz,

    Znikomych mar szeregu –

    Nie zdoła ogień ani miecz

    Powstrzymać myśli w biegu.

    Trzeba z żywymi naprzód iść,

    Po życie sięgać nowe…

    A nie w uwiędłych laurów liść

    Z uporem stroić głowę.

    Wy nie cofniecie życia fal!

    Nic skargi nie pomogą –

    Bezsilne gniewy, próżny żal!

    Świat pójdzie swoją drogą.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    Odpowiedz
  43. Witold

    Jedyna stacja PR jaką daje się słuchać to, moim zdaniem, Program Drugi. Co zaś do Trójki – to stanowicie przybudówkę medialną Ruskiej Budy i głównego tej wsi lokatora. To dotyczy, przykre, również Pana.

    Odpowiedz
    1. Administrator Autor wpisu

      No cóż, inni krytycy naszej (mojej) pracy przynajmniej szukają argumentów. Pan poprzestał na obelżywym wpisie. Jest to obecnie standardem w internecie, więc już dawno mnie takie kwiatki nie dziwią.
      JS

      Odpowiedz
    2. Paweł Rogala

      Ale ja panu Witoldowi odpowiem. Jak jutro PAD podpisze ustawe, to jest ryzyko, ze szast-prast dwójka padnie: Gospodarz sam wskazał na powód podając analogię z radiofonią grecką. I nic Panu, panie Witoldzie nie zostanie. Przykro to pisać, ale przeglądając działy kultury prasy „niepokornej”, mam smutną refleksję, że to jest kutura, ale bakterii. I proszę mnie nie skubac z paragrafu hate speech, panie Witoldzie, to jest złosliwość.

      Odpowiedz
    3. Marcin Tumulka

      Szanowny Panie Witoldzie- jeżeli tak się Pan nazywa. Ma Pan coś do powiedzenia czy potrafi tylko obrażać?
      …przybudówkę medialną Ruskiej Budy i głównego tej wsi lokatora-trójka to zwłaszcza dziś nie jest odpowiedni adres na takie obelgi. Znam lepszy. Weź się Pan w garść.

      Odpowiedz
  44. mGustaw

    Jak miło stwierdzić, że w tym całym bagnie, które nas coraz bardziej otacza, jest jeszcze kilku ludzi, którzy nie tylko MYŚLĄ, ale także potrafią swoje myśli i poglądy wyrazić w sposób kulturalny, merytoryczny, nie obrażający tych „myślących inaczej”. No ale co tu się dziwić. Przecież rozmawiamy o TRÓJCE, a to zobowiązuje…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *