Sprawa “Trójki” - ciąg dalszy
Ponieważ, jak rozumiem, znają już Państwo podpisane również przeze mnie Oświadczenie dziennikarzy Trójki, pozwolę sobie tu przedstawić list otwarty, sformułowany przez warszawski oddział Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich:
Warszawa, 2 stycznia 2010 r.
Do Pana Witolda Kołodziejskiego
Przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji
LIST OTWARTY
W pełni popieramy protest dziennikarzy radiowej „Trójki” w sprawie odwołania redaktor Magdaleny Jethon z funkcji dyrektora Programu 3 Polskiego Radia. Podzielamy pogląd zespołu dziennikarskiego o braku merytorycznych przesłanek dla zmiany na stanowisku szefa wysoko cenionej i zdobywającej coraz większe uznanie słuchaczy anteny.
Zmiana w „Trójce”, dymisja dyrektora Programu 2 Polskiego Radia i nominacje kierownicze w Polskim Radio i Telewizji Polskiej to objawy niedopuszczalnego upolitycznienia mediów publicznych. Na wysokie stanowiska powoływani są nierzadko czynni politycy bez kwalifikacji dziennikarskich czy menedżerskich.
Przypominamy słowa dziennikarzy: „Polskie Radio SA, jako medium publiczne, stanowi dobro społeczeństwa, nie zaś jakiejkolwiek partii, rządzacej czy pozostającej w opozycji”. (…) „To słuchaczom nie zaś politykom, jesteśmy winni lojalność” – przypomnieli koledzy oczywistą zasadę, której chcą być wierni. Wszyscy dziennikarze i obywatele powinni wspierać tę postawę.
Apelujemy do dziennikarzy, członków SDP i niezrzeszonych, by bronili zasad etycznych obowiązujących w mediach publicznych i solidarnie przeciwstawiali się próbom sprzeniewierzania misji tych mediów. Apelujemy do dziennikarskich stowarzyszeń i związków zawodowych, do wszystkich stowarzyszeń twórczych o poparcie naszego protestu.
Apelujemy także do obywateli o pisanie listów protestacyjnych do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, swoich przedstawicieli w Sejmie i Senacie z żądaniem, by politycy zaprzestali działań mających na celu łamanie zasad ładu medialnego.
Domagamy się, by Rada wykonała swoje ustawowe powinności. Ramy działania mediów publicznych zakreślone zostały przez ustawę o Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji oraz kodeksy etyczne definiujące powinności osób zatrudnionych w mediach publicznych. Politycy, dzieląc między siebie poszczególne programy telewizyjne i radiowe, całkowicie lekceważą te zasady. Działania polityczne zmierzające do przekazania partiom politycznym kontroli nad poszczególnymi antenami i programami są sprzeczne z interesem publicznym i z zasadą otwartego i pluralistycznego charakteru radiofonii i telewizji.
Artykuł 213 Konstytucji Rzeczpospolitej Polski mówi, że „Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji stoi na straży wolności słowa, prawa do informacji oraz interesu publicznego w radiofonii i telewizji”. Artykuł 6 Ustawy o Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji głosi, że „Krajowa Rada stoi na straży wolności słowa w radio i telewizji, samodzielności nadawców i interesu odbiorców oraz zapewnia otwarty i pluralistyczny charakter radiofonii i telewizji”.
Dziennikarze nie są pracownikami partii politycznych! Niedopuszczalne jest sprowadzanie ich do roli wykonawców politycznych planów partyjnych mocodawców.
Domagamy się by Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przywróciła ustawowy ład medialny. Żądamy, by władze partii politycznych bez zwłoki potępiły działania tych swoich członków, którzy działają na rzecz upartyjnienia mediów publicznych i wycofały się z praktyk prowadzących do łamania Konstytucji RP.
Za Zarząd Oddziału Warszawskiego SDP
Prezes Grzegorz Cydejko
04-01-2010 o godz. 13:26
Witam!
Swoje stanowisko jako słuchacz i też jakiś czas temu człowiek radia ( bo nie wiem czy 5 miesiecy pracy w rozgłsni regionalnej Polskiego Radia, gdzie biegało sie z sitkiem po mieście, rozwijało sprzęt i wyjeżdzało w teren na cały dzien upoważnia mnie do nazywania sie człowiekiem radia, moze to nadużycie słowa) wyraziłem w poprzednim wpisie nie wiem czemu sie nie pojawił, moze i lepiej bo był ostry w ocenach, moze az za ostry. W terenie sytuacja jest podobna, zmienia się szef, najczesciej apolityczny fachowiec przyniesiony w teczce przez lokalnego barona, potem zmienia sie dyrektor programowy zwany najczesciej dla niepoznaki wybitnym człowiekiem radia, za kilka dni szef redakcji, potem zmienia sie niewygodnych i mających własne zdanie. Jak dobrze pójdzie to nawet personelowi gospodarczemu i ochronie sie nie ostaje. Z tego co wiem w innych rozgłośniach jest podobnie. Tak sie najczesciej konczy przygoda z publicznymi mediami.
Co będzie w trojce czas pokaże, dla kogos napewno zmieni się na gorsze,dla szefowej juz sie zmienil
mimo to jestem z wami,wsparłem pary razy was w tym rok, takze na pańską prośbe. Nart czy gitary u kuby nie licytowałem, bom człowiek na dorobku, jak prosicie o podpisywanie protestu, to chyba sie zgodze, nie ze wzgledu na konkretnego szefa czy szefową ale na zasady, które tez mi sie nie podobają. Napisał Pan że idzie o życie, Czy Pan aby nie przesadza? Zmiana szefa to nie koniec świata czy trzęsienie ziemi, a p. Sobala to nie ludożerca, no chyba że ma Pan przecieki, że idzie wyraźnie ku gorszemu.
w poprzednim wpisie napisał Pan boldem niezależne. przypomina sie stara dowcip:
- ale do kogo niezależne?
- a to zależy…
Druga sprawa, o wiele chyba przyjemniejsza. Z okazji ze nowy rok nam zawitał życzę najpierw Panu dużo spokoju, bo powyższe wydarzenia chcąc nie chcąc moncą jak u wieszcza w narodowej kadzi. Spokoju, aby nie brać wszystkiego aż tak poważnie. Wiecej optymizmu, bo ten Panu jak nikomu tutaj potrzebny najbardziej w najbliższym czasie. A jak już wszystko się uspokoi, życzę aby na pańskiej drodze nie stanął nigdy ktoś podobny jak dyrektor Skowroński czy Sławiński i by ,,Ostatni walc”, który w takich sytuacjach mógłby być tłem do Requiem AEternam Przybyszewskiego, nigdy w tak przenikliwy sposób nie wybrzmiał. A gdy to już się spełni, dużo ciekawych pomysłow, fajnych audycji, świetnego słowa, fajnych gości, może jakiej ciekawej książki, ładnego EM życzyć nie będę, bo jak przypuszczam ładność obecnego starczy na kilka lat. Prosze trzymac poziom mistrzowski, bo mistrzem mowy sie jest zawsze, nie tylko 1 rok.
Także fajnych wycieczek czy to do Izraela, Wrocławia, Krakowa , Bydgoszczy czy mazurskiej wsi i ładnych foto na stronie, by żadna ręka nie śmiała zakosić panskiego aparatu.i by żaden urzednik nie podniósł ręki na panski tekst i nie przekazał go młodzieży na majowy egzamin.
I tak przede wszystkim po ludzku od człowieka dla człowieka dużo zdrowia, bo jak to zauważył Kochanowski w XVI wieku nie ma nic na świecie ważniejszego. Dla żony także najlepsze życzenia.
Dla innych komentatorów także dla tych co ich mniej lubie duzo zdrowia, ciekawych wpisów od których wbrew pozorom wiele można się nauczyć . Dziękuje.
Czego sobie, Pan Jerzy życzył kilka dni temu uważności, uważność się przyda, jeszcze pokory, której jak to mój dziadek mówil człowiek uczy się przez całe życie, powściągliwości w sądzeniu, którą ewangelista nazywa obłudą, wobec wszystkich, czy to żydów, czy postkomunistów, nacjol i socjal katolików, niewieżących, itp. Bo człek nie jest najmądrzejszy na świecie i mimo że bardzo się stara, wszystkie znaki na ziemi i niebie mówią że nie będzie.
By za rok, gdy się tu będzie pisało nie odnieśc wrażenia że coś się nie udało, coś ważnego przeoczyło, coś wartego kochania się nie kochało. I dużo pracy nad sobą bo to podobno natrudniejsza praca w życiu.
Staropolskim DOSIEGO żegnam gospodarza i komentatorów.
Kłaniam się
PiotrW
04-01-2010 o godz. 16:00
Politycy, dzieląc między siebie poszczególne programy telewizyjne i radiowe, całkowicie lekceważą te zasady. Działania polityczne zmierzające do przekazania partiom politycznym kontroli nad poszczególnymi antenami i programami są sprzeczne z interesem publicznym i z zasadą otwartego i pluralistycznego charakteru radiofonii i telewizji.
1. Zastanawiam sie, gdzie byli ci panstwo w czasie w czasach gdy telewizja rzadzil Kwiatkowski vel “brunatny Robert” a na ekranie brylowaly takie gwiazdy III RP jak pszenno-buraczany red. Kwiatkowski czy inny nie
mniej utalentowany Gembarowski.
Czy to nie jest jednak tak, ze dopoki karuzela stanowisk kreci sie w te jedynie sluszna strone, tzn. te, ktora uznano za sluszna przy okraglym meblu, dopoty wszystko jest OK?
Wyjasnie od razu, ze nie podoba mi sie to, co dzieje sie w mediach publicznych. Bylbym nawet gotow wesprzec jakos protest dziennikarzy, gdyby nie przekonanie, ze w tym wszystkim chodzi tylko i wylacznie o
obrone okopow III RP przed facetem utozsamianym z PiS.
Dziennikarze piszacy te wszystkie listy jakos nie moga pojac, ze moze to ustroj zafundowany nam po ‘89 jest zly, ze cos z nim jest nie tak, ze wszystkie te blyskawiczne wymiany prezesow i rad nadzorczych sa objawem glebokich patologii (prywaty, szalejacej korupcji, kolesiostwa), na ktore w panstwie Kiszaka i Michnikan (”ojcowie naszej wolnosci”) jest po prostu przyzwolenie.
Pozdrawiam noworocznie,
Pawel
04-01-2010 o godz. 17:46
@Pawel_Klon
Panie Pawle, to jest wszystko znacznie prostsze, niż Pan sugeruje. I najmniej tu chodzi o personalia. W normalnej firmie za wyniki, jakie osiągnęła Trójka jesienią, dyrektor dostaje podwyżkę, a nie dymisję. To po pierwsze. Po drugie: w naszym Oświadczeniu wspomnieliśmy nie bez powodu, że to już drugi raz w tym roku dzieje się coś podobnego. Przy czym różnice widocznie były, co trudno mi oceniać, bo w lutym nie pracowałem w Trójce, ale jestem skłonny nawet przyjąć, że chodzi o sympatię w stosunku do Magdy Jethon, którą zwyczajnie polubiliśmy jako szefa. Znów: nie bez powodu.
Możemy dyskutować o Okrągłym Stole, jeśli to Pana zdaniem nie jest nudne (nikt nikogo od lat nie przekonał), ta jednak sprawa wydaje się pozbawiona niuansów. Jak to trafnie napisali koledzy z SDP: “Politycy, dzieląc między siebie poszczególne programy telewizyjne i radiowe, całkowicie lekceważą te zasady. Działania polityczne zmierzające do przekazania partiom politycznym kontroli nad poszczególnymi antenami i programami są sprzeczne z interesem publicznym i z zasadą otwartego i pluralistycznego charakteru radiofonii i telewizji”. Zgadza się Pan z tym zdaniem, czy nie? Pośredniej odpowiedzi nie ma…
Ukłony - JS
04-01-2010 o godz. 20:04
Odpowiedź pośrednia jest - albo uboczna - i pozwolę sobie w tym miejscu przypomnieć coś, co już u Pana pisałem, ale moment teraz może stosowny.
Wiara w istnienie “mediów publicznych” (zwłaszcza na polskich zasadach) jest albo wyjątkową naiwnością, niegodną człowieka dojrzałego, albo obłudą, ukrywającą rozmaite interesy (czasem polityczne, a czasem związane z oczekiwaniem umowy o pracę lub zamówień ze strony tych mediów, nie zawsze wprost, ale pośrednio - np. przez dofinansowanie produkcji filmów - lub jeszcze inne). O tym, co znaczy “publiczne” i jak sformułowane jest prawo, łącznie z Konstytucją, decydują politycy. Nie ma też żadnego obiektywnego kryterium “fachowości”, jeśli chodzi o obsadę stanowisk, np. w Krajowej Radzie.
Jeśli już utrzymać życzeniowe myślenie o “mediach publicznych” (swoją drogą sprzeczne z krytyczną wiedzą o odczytywaniu mediów przez publiczność, itp.) i nie podejmować gwałtownych ruchów ku ich natychmiastowej likwidacji, to - doprawdy - wystarczyłoby zachowanie po jednym programie radiowym i telewizyjnym, z których każdy byłby fuzją tego, co w tych mediach najlepsze (radio jako skrzyżowanie jedynki, dwójki i trójki - telewizja jako skrzyżowanie Info z Kulturą i jakąś jednostką do transmisji na żywo). Nie ma powodów, by “publicznie” funkcjonowało tak wiele kanałów i ośrodków rtv. Chyba, że pod egidą “dobra publicznego” będą działały zupełnie komercyjnie - ale to sprzeczność.
Istnieje naprawdę spore pole pomysłów na “media publiczne” (lepiej się np. przyjrzeć amerykańskiej PBS i NPR i w ogóle amerykańskiemu systemowi medialnemu niż europejskim), prawo medialne (dotyczące także obowiązków korporacji prywatnych, korzystających z eteru, wykorzystania archiwów, itd.) - tyle, że w Polsce nie ma ludzi chętnych do szczerej debaty na ten temat (nie ma też właściwie “fachowców” tak naprawdę…), a informacja w związku z tym jest spaczona jak w mało której dziedzinie (w mediach wszyscy są za abonamentem: dla “mediów publicznych” z powodów oczywistych, dla mediów komercyjnych w imię zwolnienia dla nich puli w rynku reklam - ci z polityków, którzy teraz chcą likwidować abonament myślą raczej o swoich korzyściach, zarówno w eterze, jak i u wyborców).
Żądanie płacenia abonamentu (uzależnionego od posiadania odbiornika rtv lub - wedle różnych pomysłów - od dostępu do prądu, czy płacenia podatku PIT) - dość wysokiego, jak na polskie warunki - wobec przynajmniej tej dwudziestoletniej historii polskich “mediów publicznych” uważam za gwałt i niedorzeczność - równie uprawniony byłby w Polsce pobór podatku na loty kosmiczne, których przecież nie ma… Z drugiej strony za dostęp do TVP Kultura zapłaciłbym chętnie osobno - i to więcej, niż przewiduje abonament.
Z całą sympatią do Trójki - przysłuchując się jej propozycjom nie uważam, by w dobie internetu społeczeństwo miało ją przymusowo utrzymywać. Nie mnie się wypowiadać o sensie zorganizowanej zbiórki - bo w niej nie uczestniczyłem - ale dziwi mnie, że te pieniądze miały być ponoć przeznaczone na jakieś stypendia dla młodych twórców; gdybym się dołożył, czułbym się oszukany, bo stypendiów w tym kraju jest już trochę, a myślałbym, że chodzi o wsparcie stacji (np. zapraszanie jakichś wyjątkowych gości do Klubów Trójki, czy cuś).
Z całą sympatią do Pana - Pana RÓŻNA postawa w obu przypadkach jest dla mnie jednym z prostych dowodów na naturalny zamęt, jakie “media publiczne” wywołują swym istnieniem. Cieszyłbym się, gdyby tu chodziło o ewolucję w poglądach, ale jakoś nie wierzę… A jestem krytyczny wobec Pana nie z braku życzliwości, tylko z przekonania, że za bardzo lubi Pan kąpiele w tej światowej pianie codzienności, podczas, gdy zdaje się Pan mieć dość (rzadkiego) talentu, by udzielać się ludziom “na innym poziomie”.
Dobra, już “odjeżdżam” - pozdrawiam i pokoju życzę.
04-01-2010 o godz. 20:28
Zgadzam sie, rzecz jasna. Bede sie jednak upieral, ze zla kondycja mediow publicznych jest odzwierciedleniem podlych standardow w zyciu publicznym w Polsce po roku ‘89. No bo skoro “ten pierwszy milion trzeba ukrasc” itd…Wiem, wiem, nie przekonam Pana a kolejna dyskusja o meblu bez kantow(?)
jest i ponad moje sily.
Pozdrawiam,
Pawel
05-01-2010 o godz. 00:43
@Grzesznik
Z Pańskiego długiego komentarza pozwolę sobie wybrać cztery punkty do polemiki (też długiej):
1. Pisze Pan: Wiara w istnienie “mediów publicznych” (zwłaszcza na polskich zasadach) jest albo wyjątkową naiwnością, niegodną człowieka dojrzałego, albo obłudą, ukrywającą rozmaite interesy… Wyznam, że w Pana rozumowaniu, którego w całości nie przytaczam, bo jest powyżej, kryje się bardzo mi niemiłe założenie, że skoro wszystko jest polityczne (przy wąskim rozumieniu tego epitetu – nieprawda, przy szerokim – banał) to wszystko jest polityków. Media publiczne, tak jak je rozumiem, to media, które choć działają w ramach stworzonych przez polityków (jak prawo z Konstytucją na czele), to nie są przedmiotem ręcznego sterowania przez partie polityczne i mają nad sobą kontrolę społeczną, nie zaś kontrolę instytucji politycznych. Naturalnie zdaję sobie sprawę, że w ścisłym sensie to wyobrażenie utopijne, które jest jedynie nierealizowane w mniejszym lub większym stopniu. Ale całkowite porzucenie tego marzenia zamienia media publiczne w miejsce monopartyjnej propagandy, co już przerabialiśmy ze skutkiem niedobrym.
2. Dalej pisze Pan: Z całą sympatią do Trójki - przysłuchując się jej propozycjom nie uważam, by w dobie internetu społeczeństwo miało ją przymusowo utrzymywać. Znów myśl – moim zdaniem – bardzo niebezpieczna. Ostatnio słyszałem ją w programie TVP Info z ust Jarosława Gowina. Internet jest w Polsce bardzo drogi (na tle cen na świecie). Nie jest też jeszcze rozpowszechniony tak, żeby można było zastępować nim tradycyjne radio czy telewizję (być może w niedalekiej przyszłości, ale jeszcze nie dziś). Wreszcie: poruszanie się po internecie wymaga wstępnej orientacji, inaczej nasze odkrycia w nim będą całkowicie przypadkowe. Dlatego sądzę, że tradycyjne media publiczne powinny przynajmniej do czasu pełnić najprościej w świecie funkcje edukacyjne.
3. Następnie pisze Pan: Nie mnie się wypowiadać o sensie zorganizowanej zbiórki - bo w niej nie uczestniczyłem - ale dziwi mnie, że te pieniądze miały być ponoć przeznaczone na jakieś stypendia dla młodych twórców; gdybym się dołożył, czułbym się oszukany, bo stypendiów w tym kraju jest już trochę, a myślałbym, że chodzi o wsparcie stacji (np. zapraszanie jakichś wyjątkowych gości do Klubów Trójki, czy cuś). Spieszę wyjaśnić, że ustawa o radiofonii i telewizji uniemożliwiała nam robienie zbiórki na radio jako na instytucję, natomiast pozwalała na robienie zbiórki na zdefiniowaną jasno część naszych działań. Chodziło zatem właśnie o to, żeby pieniądze szły na zapraszanie ciekawych gości, a nie na przykład na nowe biurko w pokoju którejś redakcji (które by się skądinąd przydało). O stypendiach nie słyszałem, chyba że chodzi o konkurs, który ogłosiliśmy, ale to inna historia.
4. Wreszcie pisze Pan: Pana RÓŻNA postawa w obu przypadkach (domyślam się, że chodzi o moją reakcję na odwołanie K.Skowrońskiego i M.Jethon) jest dla mnie jednym z prostych dowodów na naturalny zamęt, jakie “media publiczne” wywołują swym istnieniem. Cieszyłbym się, gdyby tu chodziło o ewolucję w poglądach, ale jakoś nie wierzę… Jak już tu wspominałem, przy okazji odejścia p. Skowrońskiego pisałem jednoznacznie, że mechanizm odwoływania szefów anten jest chory. Co do reszty różnic między moimi zachowaniami wtedy i teraz, to nie brały się one z żadnego zamętu pojęciowego, tylko z dwóch prostych faktów: wtedy w Trójce nie pracowałem, a szczęśliwy zbieg okoliczności, że palec polityków wskazał akurat na Magdę Jethon, pozwalał mi mniemać (co się z nawiązką potwierdziło), że – jak pisałem - biorąc w nawias trudne do zaakceptowania okoliczności odwołania Skowrońskiego, na wieść o jej nominacji zwyczajnie się ucieszyłem. Magda, odkąd ją znam, była zawsze sympatyczną, lojalną koleżanką, porządnym człowiekiem (…) Zna Trójkę doskonale i wierzę, że będzie dbać o jej charakter; a ponadto sytuacja ekonomiczna Trójki była wówczas niedobra, pod rządami Jethon zaś nie tylko wzrosła słuchalność i marka, ale i (na tle sytuacji Polskiego Radia jako całości) ustabilizowały się finanse. Innymi słowy: w przypadku dyrektora Skowrońskiego odwołanie miało źródła polityczne, ale pretekst znaleziono racjonalny (lub: w miarę racjonalny) i następczynię wskazano roztropnie. W przypadku dyrektor Jethon pretekstu nawet nie poszukano (!). Zuchwałość polityków rośnie. Trzeba im w końcu powiedzieć: dość.
Natomiast zgadzam się z Pana uwagą, że sposób finansowania mediów publicznych, a pewnie i ich struktura, powininny być w Polsce przedmiotem poważnej rozmowy, której zabrakło (nie tylko na te tematy, dodam ponuro).
Pozostaję z szacunkiem – JS
05-01-2010 o godz. 02:54
Dziękuję za odpowiedź, którą przyjmuję z szacunkiem i kolejny już chyba raz zapewniam, że nie zależy mi na przekonywaniu do “swego”, ale poddaniu pod rozwagę. Tym razem krótko - zgodnie z poetyką tego miejsca, jakim jest blog (trochę niestety…).
I nie chodzi o “przygotowanie” do internetu, w którym każdy radzi sobie po swojemu, tylko odrębność.
ad1. a/ W Polsce nawet instytucje niepubliczne są polityczne - i to w złym sensie tego słowa - trudno natomiast wskazać jakąkolwiek instytucję, a nawet osobę, której realnie (nie życzeniowo i oficjalnie) byłaby bliska idea civitas. Osobny temat…
b/ Gdybym starał się z Panem o konsensus (nie kompromis!), to mówiłbym o mediach SPOŁECZNYCH (wchodząc jeszcze w rozważanie o różnicy między societas a communitas). Mówiąc językiem KK, środkami społecznego przekazu okazywały się w ostatnich latach także media prywatne, w których zresztą łatwiej szukać dziennikarzy, dbających o dochodzenie do prawdy lub prowadzenie debaty, niż w mediach państwowych (tak je należy nazywać).
ad2. a/ Właśnie dlatego, że internet jest drogi, nie należy obciążać ludzi abonamentem (rozumiem, że wszyscy wiedzą, iż jest to ok.200 PLN rocznie), tylko uwolnić ich od anachronicznych zobowiązań, by mogli swobodnie wchodzić w inny wymiar świata (którego nie gloryfikuję). W dodatku tu i tam straszy się ludzi, że będzie się ich nachodzić w domu i sprawdzać, czy mają odbiorniki - jakież to inne służby mają takie możliwości? (Elektrownia, gazownia, wodociągi, telekomunikacja - nie…) Z czym zatem kojarzą się “media publiczne”?
b/ Tradycyjne radio i telewizja nie muszą być “publiczne” - Trójka mogłaby funkcjonować jako radio komercyjne, podobnie TVP Kultura: odwagi i rozmachu!
ad 3. Chodziło o konkurs - słyszałem nawet poświęconą temu audycję - ale… nie moja sprawa.
ad 4. O to właśnie chodzi, że się Pan cieszył publicznie i twierdził, że może - bo Skowroński JUŻ odwołany. Po co zatem te listy i dramaty teraz? “Dość” może Pan najpierw powiedzieć premierowi, który gwałtownie chce zmieniać konstytucję, bo mu tak pasuje - i w wielu innych przypadkach… Nie moralizuję wszak, bom w końcu grzesznik - niech mi Pan wierzy, że nie chcę nikogo oceniać jako osoby.
Znów za długo - przepraszam. Pozdrawiam.
05-01-2010 o godz. 17:03
Gdy tymczasem na stronie Trójki nie ma już linku do strony Komitetu Miłośników Trójki. Tedy pozwalam go sobie wkleić w tym miejscu,
http://www.przyjacieletrojki.org.pl/#aktualne-podpisy
licząc na zrozumienie Gospodarza.
05-01-2010 o godz. 21:49
@ tuberfit
Znaczy to może tyle, ze pierwszą decyzją p. Jacka Sobali była zmiana naczelnego informatyka ,,Trójki”.
Ja mam pomysł, a może do protestu włączyć też dziennikarzy rozgłośni regionalnych Polskiego Radia, albo niech fama pójdzie w świat, korespondentów zagranicznych PR również. Teren w takich sytuacjach, jak przypuszczam, zawsze skłonny do poparcia, zawsze można się odwdzięczyć w przyszłości podobnym wsparciem, gdy źle będzie się działo w terenie.
Bo publiczne radio, to rodzina nie tylko z Myśliwieckiej i Niepodległości w W-wie
Piotr W
05-01-2010 o godz. 22:52
I jeszcze jeden mój skromny głos w tym wpisie, przepraszam ze kolejny ale muszę.
A tu jak na złość wielki zderzacz hadronów. Zastanawiam się czy te sympatie internautów w internecie wobec dziennikarzy Trójki, to wobec rankingów słuchalności czy wobec aktualnej sytuacji w radio? A może pod przykrywką połączone jedno i drugie?:-)
Ale soczysta aluzja poleciała z Pańskich ust o godz. 21.08, potem jeszcze ładna pioseneczka Kaczmarskiego, aż czekałem w napięciu co będzie dalej
Zastanawiam się czy to panska prywatna, cywilna odwaga czy jakaś zbiorowa, jeśli ta pierwsza to szczerze gratuluję. Bo takowej pogratulować w obecnej sytuacji, rozumiem że za zarówno każde słowo, jak i każdą nutę bierze odpowiedzialność przede wszystkim Pan, a w dalszej kolejności też pani za konsoletą, która tę nutę puszcza w eter? No moje ucho to, przy obecnej napiętej sytuacji, stąpanie po wyjątkowo cienkim lodzie.
I może lepiej nie odpisywać, bo złych ludzi czytających to i gotowych z koniunkturalnych powodów donieść nowej władzy pewnie co niemiara.
kłaniam się
piotr w