Ze strony Komitetu Miłośników Trójki
…a właściwie z forum słuchaczy Trójki, bo strona Komitetu - mam nadzieję, że chwilowo - nie działa.
Warszawa, dn. 20.01.2010
W dniu 20.01.2010 na posiedzeniu Zarządu Polskiego Radia zaproszeni Przewodniczący Komitetu Miłośników Trójki - Dariusz Pekałowski oraz członek Komitetu - Eugeniusz Zielenkiewicz wręczyli Zarządowi Oświadczenie Komitetu Miłośników Trójki.
W związku z odwołaniem ze stanowiska dyrektor Programu III Magdy Jethon i powołaniem na jej miejsce Jacka Sobali, Komitet Miłośników Trójki oświadcza:
1. Naszą akcją poparliśmy radiową Trójkę nie jako abstrakcyjną ideę, ale konkretny zespół ludzi pod kierownictwem konkretnego dyrektora, realizujący znany nam z anteny program. Jesteśmy przyjaciółmi nie szyldu, ale realnego zespołu; tak należy rozumieć decyzję, by na stronie Komitetu zespół ów mógł wyrazić swoją dezaprobatę dla faktu i sposobu odwołania dyrektor Jethon.
2. Cieszymy się, że zbiórka pieniężna, którą przeprowadziliśmy, pomogła zespołowi Trójki zrealizować szereg działań z zakresu misji mediów publicznych. Informacje na temat rozliczenia środków ze zbiórki publicznej są dostępne na naszej stronie www.przyjacieletrojki.org.pl , zgodnie z wymogami nałożonymi na nas przez MSWiA.
3. Nie przeczymy, że zgodnie z obowiązującym obecnie prawem obsada stanowisk dyrektorskich leży w gestii Zarządu Polskiego Radia. Jednocześnie jednak uważamy, że zmiana na stanowisku dyrektorów, przeprowadzona bez wyjaśnienia słuchaczom (ani Komitetowi), jakie były jej przyczyny, stanowi nadużycie naszego zaufania ze strony władz Polskiego Radia i dowód lekceważenia nas, będących dotąd pożądanymi - jak się wydawało - partnerami tej instytucji.
4. Nasze rozczarowanie jest tym większe, że Komitet Miłośników Trójki w połowie listopada 2009 roku wystosował list otwarty skierowany do premiera, prezydenta, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz do władz Polskiego Radia, będący reakcją na doniesienia prasowe o przygotowywanej dymisji Magdy Jethon. Wyjaśnienia, które wówczas przedstawiły władze Polskiego Radia, uważaliśmy za niewystarczające; obecnie trudno nam ich nie określić jako bałamutne.
5. Pozwalamy sobie przypomnieć, że członkowie Komitetu Miłośników Trójki reprezentują słuchaczy Trójki, którym należy się od władz Radia szacunek. Zarazem członkowie Komitetu mają swój własny dorobek twórczy i wizerunek; działania, z którymi chcą być kojarzeni, muszą być z tego względu jednoznacznie wartościowe, przejrzyste i uczciwe.
6. Jako miłośnicy Programu III w tej postaci, jaką miał do 29 grudnia 2009 roku, nie chcemy definitywnie zrywać ze stacją, która może być w dalszym ciągu najlepszą cząstką Polskiego Radia. Dlatego będziemy uważnie obserwować poczynania zarówno nowej Dyrekcji Programu III jak Zarządu Polskiego Radia. Jeśli okażą się one nastawione na kontynuację dotychczasowej linii programowej Trójki, będziemy gotowi do podjęcia rozmów na temat ewentualnej dalszej naszej pomocy dla tego cennego, kulturotwórczego Programu. Wszystko wskazuje niestety na to, że w nadchodzącym roku Polskie Radio będzie tej pomocy potrzebować.
[Podpisali:] Krystyna Czubówna, Krzysztof Daukszewicz, Michał Ogórek, Dariusz Pekałowski, Zbigniew Zamachowski, Eugeniusz Zielenkiewicz
21-01-2010 o godz. 20:04
Witam,
przeczytalem i zaniemowilem:
5. Pozwalamy sobie przypomnieć, że członkowie Komitetu Miłośników Trójki reprezentują słuchaczy Trójki, którym należy się od władz Radia szacunek. Zarazem członkowie Komitetu mają swój własny dorobek twórczy i wizerunek; działania, z którymi chcą być kojarzeni, muszą być z tego względu jednoznacznie wartościowe, przejrzyste i uczciwe.
Pod listem podpisal sie facet, ktory w tefauenowskim “Szkle Kontaktowym” wykorzystal cudzy tekst, twierdzac, ze to on jest autorem. Hrabia-plagiator w normalnym kraju bylby skonczony!
Ja wiem, ze w Polsce sa ludzie i ludziska i tym drugim z jakichs powodow wolno znacznie wiecej niz innym, ale zeby az tak?!
klaniam sie,
Pawel
22-01-2010 o godz. 22:30
Jestem miłośnikiem Trójki, ale wypraszam sobie, żeby reprezentowała mnie udecja w rodzaju Daukszewicza czy Ogórka. Udecja ma swoje media, od Wyborczej po Tok FM, więc niechże się od mojej Trójki od… Zresztą już dawno podejrzewałem, że za owym KMT kryje się jakaś polityczna rozróba spod znaku Adasia M.
23-01-2010 o godz. 14:10
@Jarosław
Mam nieprzyjemne wrażenie, że nie potrafi Pan wyjść z pewnych schematów. Zresztą i ja marzę o tym, żeby w obronie Trójki wypowiedzieli się również np. zeszłoroczni obrońcy Krzysztofa Skowrońskiego. Dlaczego milczą, a nawet przeciwnie (jak Rafał Ziemkiewicz w “Rzepie”), to pytanie, nad którym - jak sądzę - warto się zastanowić.
@Pawel_Klon
Nie znam sprawy. Mam nadzieję, że ma Pan jakieś konkretne podstawy dla swoich zarzutów, które (gdyby je uzupełnić o konkretne nazwisko) albo dają się dowieść, albo zatrącają o pojęcie zniesławienia.
UWAGA: w wyniku nieuwagi (kiepsko działający przycisk myszy + moje zmęczenie) skasowałem czyjś komentarz, którego autorstwa nie zdążyłem zobaczyć, a który (to w ostatniej chwili dostzegłem) odnosił się do wpisu Pawla_Klona. Autora przepraszam; gdyby zechciał napisać komentarz powtórnie, będę bardzo zobowiązany.
Ukłony - JS
23-01-2010 o godz. 14:16
PAN PIOTR W., NIE MOGĄ ZWALCZYĆ OPORNEGO SOFTWARE’A TEJ STRONY, PRZYSŁAŁ MI MAILEM SWÓJ KOMENTARZ, KTÓRY PONIŻEJ ZAMIESZCZAM. PRZYPOMINAM, ŻE TO DOBRA METODA, GDY PAŃSTWA KOMETARZE NIE POKAZUJĄ SIĘ PRZEZ PONAD 24 GODZINY (RAZ NA DOBĘ SPRAWDZAM KOMENTARZE, WIĘC OZNACZA TO, ŻE ZNOWU COŚ NIE ZADZIAŁAŁO JAK TRZEBA). MÓJ ADRES jerzysosnowski@poczta.onet.pl.
Piotr W. napisał:
Witam
W sprawie wtorkowego „k3” na okoliczność tematu audycji bardzo ładny
tekst mi się nasunął:
Taka rozmowa była o Chopinie
(Który n a c z e l n y m był u nas artystą):
- Co do mnie, polski ja w nim z a m a c h cenię,
Nie melancholię romantyczno - mglistą,
I - chociaż małe mam wyobrażenie
O sztuce - przecież wiem, co jest muzyka,
I może lepiej wiem od grającego:
Jeśli mi serce bierze i odmyka,
Jak ktoś do domu wchodzący własnego…
………………………………………………………..
- Jest to zaledwie wiele – rzekł Bogumił –
Lecz ja bym głównej m y ś l artysty badał,
I czy dosłownie Naród on spowiadał,
Czy się nie wstydził prawdy i nie stłumił,
Mogąc łatwiejszy oklask zyskać sobie,
Mogąc być prędzej i szerzej uznanym;
Czy, mówię, prawdę na swym stawiał grobie,
Czy się jej grobem podpierał ciosanym?
(C.K.Norwid Promethidoin, Rzecz w
dwóch dialogach z monologiem, -Bogumił- w którym jest rzecz o sztuce i
stanowisku sztuki jako forma, w. 1- 18 )
Polecam w bardzo dobrym opracowaniu J.W. Gomulickiego, lub wydawnictwa
Ossolińskich ze wstępem J. Trzynadlowskiego lub późniejszym M. Inglota.
To tyle
Pozdrawiam
Piotr W
23-01-2010 o godz. 16:48
Ludziska musieli się mocno nudzić w poprzednich stuleciach, że słuchali tych Chopinów itp. Mozartów.
Dyskusje muzykologów są oczywiście ciekawsze od muzyki.
Nie bardzo też rozumiem po co Norwid rymował, to go niekorzystnie upodabnia do pozostałych poetów niestety.
23-01-2010 o godz. 19:19
Rzecz miala miejsce dwa miesiace temu. Twierdze, ze nazwisko Daukszewicz pojawiace sie w kontekscie slow: “Zarazem członkowie Komitetu mają swój własny dorobek twórczy i wizerunek; działania, z którymi chcą być kojarzeni, muszą być z tego względu jednoznacznie” wartościowe, przejrzyste i uczciwe.”, lagodnie rzecz ujmujac, podwaza wiarygodnosc KMT.
Podstawy? Bardzo prosze:
Daukszewicz przyznał się do plagiatu
Rzeczywiście, to jest jego tekst. Bardzo przepraszam, ponieważ ze swojej strony byłem święcie przekonany, że go sam popełniłem - tak Krzysztof Daukszewicz tłumaczył się w TVN24 z wykorzystania tekstu blogera Bernarda. Satyryk na zgodę zaproponował autorowi dobrą flaszkę.
Idzie o krążący swego czasu w sieci tekst o pierwszym tygodniu rządów Donalda Tuska, w czasie którego szef rządu dokonuje “cudów”.
>>> Przeczytaj tekst “Pierwszy tydzień rządów Donalda Tuska”
W ubiegłym tygodniu, przy okazji dyskusji o drugiej rocznicy rządu Donalda Tuska, w “Szkle kontaktowym” Krzysztof Daukszewicz odczytał ten tekst jako swój.
Zareagowali widzowie, a także sam bloger, który chciał sprostowania na antenie. Wieczorem satyryk zapytany przez jednego z telewidzów, dlaczego przywłaszczył sobie tekst blogera Bernarda, tłumaczył się i przepraszał. Satyryk wyjaśniał, że tekst prawdopodobnie dostał od kogoś mailem albo zobaczył w jakiejś gazecie. A potem opublikował w książce “Pamiętnik IV Rzepy”. Nie podpisał go, bo wersja, którą dostał, nie była opatrzona nazwiskiem czy chociaż nickiem autora.
“Przeglądałem niedawno papiery, trafiłem na ten tekst i myślałem, że on jest mój, bo zgrabnie, porządnie napisany. Gratuluje panu Bernardowi” - mówił Daukszewicz.
Satyryk przeprosił i zaproponował zgodę. “Gdyby pan Bernard podpisał swoim nazwiskiem ten tekst, to by się to nazwisko znalazło w tej książce. To naprawdę ładny tekst. Stało się inaczej. Jeżeli przeprosiny nie wystarczą, to stawiam dobrą flaszkę na zgodę” - oznajmił.
(zrodlo: dziennik.pl, środa 25 listopada)
Daukszewicz przywłaszczył sobie tekst blogera Salonu24
Tagi:
daukszewicz
miecugow
tvn24
salon24
18 listopada w Szkle Kontaktowym gościł Krzysztof Daukszewicz, sędziwy nestor kabaretu dla nieco starszej młodzieży i szkłokontaktowy guru . W trakcie programu miała miejsce rozmowa zatytułowana później „Pamiętnik”. Pan Grzegorz Miecugow dopytywał pana Krzysztofa Daukszewicza o to, jakoby pan Daukszewicz dwa lata temu pisał „pamiętnik” z „pierwszego tygodnia rządów Donalda Tuska”. Cała rozmowa utrzymana była w konwencji żartu.
Pan Krzysztof Daukszewicz odpowiedział, że takowy „pamiętnik” sporządził i kilkakrotnie potwierdzał, że jest jego autorem. Po czym, nieco niezbornie, ów „pierwszy tydzień rządów Donalda Tuska” przeczytał.
Sęk w tym, że pan Daukszewicz dopuścił się plagiatu, czyli przywłaszczył sobie tekst mojego autorstwa. Pan Daukszewicz przeczytał tekst będący niemal wierną kopią mojej notki blogowej którą umieściłem na Salonie24 przeszło dwa lata temu, 22 października 2007, po zwycięskich dla Platformy wyborach. Poza drobnymi zmianami i modyfikacją jednego dnia tekst pana Daukszewicza jest niemal słowo w słowo przepisany z mojej notki.
Tak oto plagiaty ponownie sięgnęły Salonu24, tym razem w formie kabaretopodobnej. Po informacje o autorze, dziennikarze Szkła Kontaktowego, czy też sam Krzysztof Daukszewicz nie musieli daleko sięgać. Treść notki jako cytat z bloga z podaniem źródła i autora, został 1.11.2007 umieszczony przez redakcję stron internetowych TVN24 na owych stronach i znajduje się tam do dziś. Wszystkie adresy podaję poniżej.
Rozumiem, że może trudno jest na każdą edycję Szkła w której występuje pan Krzysztof Daukszewicz przygotować nowy i śmieszny tekst, zwłaszcza taki który zaspokoiłby wyszukane gusta intelektualne „tardżetu” Szkła Kontaktowego. Pan Daukszewicz z panem Miecugowem może nawet nigdy o autorze tego tekstu nie słyszeli, nie czytali dwa lata temu Salonu24, ani Onetu, i o zgrozo nie zaglądali na strony TVN24. We wszystkich tych miejscach moja notka była cytowana wraz z podaniem autora i źródła. Znajdowała się zresztą na wielu innych forach i w wielu innych miejscach w sieci, krążyła również anonimowo w wersji mejlowej. Cytowali ją Monika Olejnik w „Siódmym dniu tygodnia”, Tomasz Sakiewicz i Ryszard Czarnecki na blogach. Żadna z tych osób, nawet jeśli nie znała autora, nie przypisywała autorstwa sobie. Jestem w stanie uwierzyć, że pan Daukszewicz otrzymał treść mojej notki mejlem, czy znalazł ją na jakimś forum w formie anonimowej. Dystrybucja informacji w sieci rządzi się swoimi prawami.
Ale dlaczego pan Daukszewicz twierdzi że jest autorem tego tekstu? Dlaczego pan Daukszewicz sięga po cudze i ogłasza jako swoje? Rozumiem, że czasem komuś brakuje natchnienia, ma słabszy dzień, albo jest wyjałowiony intelektualnie z jakiegoś powodu, a tu terminy gonią. To przytrafia się różnym artystom, jestem w stanie przyjąć takie hipotetyczne założenie, ze być może również tak wielkiemu bożyszczu „wykształciuchów” jak Krzysztof Daukszewicz.
Ale nie jestem w stanie uwierzyć, że pan Krzysztof Daukszewicz cierpi na skrajną demencję i nie pamięta które teksty napisał sam, a które tylko przeczytał i wydaje mu się, że je kiedyś napisał. Co będzie gdy sięgnie po poezję romantyczną, albo Trylogię??? Nie jestem szczególnie przewrażliwiony na swoim punkcie, ani na punkcie tego co napisałem, ale nie mogę zaakceptować plagiatów i przypisywania sobie autorstwa nie swoich tekstów.
Panie Hrabio! Nie godzi się!
Chciałbym szczególnie podziękować ŚpiEwce, która wysłuchała rozmowy Miecugowa z Daukszewiczem w Szkle Kontaktowym a że pamiętała jeszcze moją notkę sprzed dwóch lat to skontaktowała się ze mną. ŚpiEwko, dzięki!
Zwróciłem się do TVN24 do Szkła Kontaktowego do pana Grzegorza Miecugowa o sprostowanie w programie Szkło Kontaktowe, oraz na stronach internetowych tego programu i TVN24 gdzie został umieszczony ów „Pamiętnik” jakoby Krzysztofa Daukszewicza i zwiastuny do niego. Czekam na odpowiedź.
Zapis Szkła Kontaktowego:
GM: A pan pisał pamiętnik podobno też, a pro po podsumowania rządów
KD: Znaczy, wie pan, to dobrze, ze pan zahaczył, ja napisałem coś takiego
GM: Dwa lata temu pan pisał
KD: Tak. W wigilię tworzenia się nowego rządu napisałem pierwszy tydzień rządów Donalda Tuska. Mogę?
GM: Proszę
KD: Bardzo króciutkie. Poniedziałek. Donald Tusk wyczarterował 1000 jumbo jetów, 3 miliony Polaków wraca do kraju.
GM: A to z tej Irlandii
KD: Tak. Wtorek. Zarządzeniem premiera Tuska zniesione zostają wypadki samochodowe.
GM: I tak było.
KD: Środa. Pensja pielęgniarek rośnie do 7 tysięcy złotych, lekarzy do 25 tysięcy, nauczycieli do osiemnastu. Zachodnie granice Polski przekracza kilka tysięcy lekarzy z Niemiec, Anglii, Irlanii, żeby tu dostać pracę.
Czwartek. Donald Tusk buduje 2500 kilometrów autostrad, 830 pływalni i 370 stadionów narodowych. Hanna Groinkiewicz Waltz wicepremier od infrastruktury przecina 6800 wstęg w 18 godzin.
Piątek. Rośnie nasz prestiż w Europie. Unia ogłasza wprowadzenie Nicei i pierwiastka równocześnie. Jeden z głównych placów w Berlinie od dzisiaj nosi nazwę Donaldplatz.
Sobota. Pan prezydent wszystko podpisuje, co pan premier wymyślił.
Niedziela. Donald Tusk leci do Gdańska i odpoczywa. Ale tylko do wieczora. Pod wieczór od niechcenia znosi w kraju przymrozki, by nigdy więcej już nie drożały jabłka.
GM: Po co pan takie głupoty wypisywał
KD: Ja to udowadniam, że nic się nie udało
GM No tak
KD Wie pan, ja to napisałem dwa lata temu. Bo myślałem, że to przynajmniej z tymi jabłkami wyjdzie, albo z czymś. A tu okazuje się, że opozycja ma rację
Wersja z mojej notki:
Pierwszy tydzień rządów Donalda Tuska
Poniedziałek
Donald Tuskwyczarterował 10.000 jumbo-jetów. 3 miliony Polaków wraca do kraju.
Wtorek
Zarządzeniem premiera Donalda Tuska zlikwidowano wypadki samochodowe.
Środa
Donald Tuskobniżył podatki – od środy PIT, CIT i VAT w Polsce wynoszą 1%, jednocześnie Donald Tusk zwiększył wynagrodzenia – pielęgniarka zarabia średnio 5890 zł netto, a lekarz 25630 zł netto. Nauczyciele zarabiają od środy 8300 zł netto, a urzędnicy 6250. Zachodnie granice Polski przekraczają tysiące lekarzy z Niemiec Francji i Irlandii by podjąć pracę w polskich szpitalach.
Czwartek
W czwartek Donald Tusk gwałtownie podniósł prestiż Polski na świecie – UE ogłosiła wprowadzenie Nicei i pierwiastka jednocześnie, Niemcy zrezygnowały z Gazociągu Północnego, a bałtycką rurą będzie transportowane mięso z Polski do Rosji.
Piątek
W piątek Donald Tusk wybudował 2500 kilometrów autostrad 840 pływalni i 320 stadionów. Hanna Gronkiewicz-Waltz – nowa minister infrastruktury - przecięła 6000 wstęg w ciągu 18 godzin
Sobota
Donald Tusk rozdał akcje, średnio 70 tysięcy na głowę. Ponadto wprowadził poszóstne becikowe i ulgę na dziecko – bez kozery - pińcet tysięcy.
Niedziela
Po zrobieniu tych wszystkich cudów, siódmego dnia, Donald Tusk odpoczął.
PS
Wieczorem w niedzielę od niechcenia Donald Tusk zniósł przymrozki, by jabłka już nigdy nie drożały.
(zrodlo: http://bernardo.salon24.pl/139361,daukszewicz-przywlaszczyl-sobie-tekst-blogera-salonu24)
Pozdrawiam,
Pawel
23-01-2010 o godz. 23:49
@Pawel_Klon
). Natomiast, żebym dobrze zrozumiał: Pan Daukszewicz publicznie przeprosił bloggera i zaproponował formę zadośćuczynienia, czy tak?
Dziękuję za obszerne wyjaśnienie. O sprawie rzeczywiście nie wiedziałem - nie oglądam bowiem “Szkła kontaktowego” (choć może się Pan zdziwi
Ukłony - JS
24-01-2010 o godz. 12:25
Witam,
Pyta Pan: Natomiast, żebym dobrze zrozumiał: Pan Daukszewicz publicznie przeprosił bloggera i zaproponował formę zadośćuczynienia, czy tak?
Tak wlasnie bylo. Podejrzewam, choc moge sie mylic, ze dla Pana jest to okolicznosc lagodzaca. Dla mnie bylaby taka, gdyby dano Daukszewiczowi dodatkowy czas do namyslu. Tymczasem “hrabia” juz dwa miesiace po sprawie, ktora w innym kraju prawdopodobnie zamknelaby mu bezpowrotnie droge na scene, podpisuje list z cytowanym przez mnie fragementem.
Pytania brzmia:
Dlaczego w gronie sygnatariuszy listu KMT jest pan Krzysztof Daukszewicz?
Czy KMT, wiedzac o “sprawie” (zakladam, ze wsrod czlonkow KMT byly osoby, ktore wiedzialy), nie moglo opublikowac listu, ktory nie zawieralby 5. punktu?
Klaniam sie,
Pawel
24-01-2010 o godz. 15:28
@Pawel_Klon
Okropne jest, że stosujemy odmienną miarę do ludzi, z którymi sympatyzujemy i do ludzi, których uznajemy za nieprzyjaciół. W efekcie zresztą miłośnicy jednej strony w konflikcie politycznym uważają drugą za stowarzyszenie łobuzów i przestępców (z niewielkim dodatkiem głupców) i vice versa. Dla mnie to coraz bardziej nie do przyjęcia.
Żeby nie było niedomówień: nie jestem rzecznikiem p. Krzysztofa Daukszewicza. Wypowiadam się o sprawie tylko dlatego, że podpisał on list, który w moim pojęciu służy dobrej sprawie.
Słusznie Pan mniema, że przeprosiny i zaproponowanie zadośćuczynienia jest dla mnie nawet nie tyle okolicznością łagodzącą, co okolicznością zamykającą tę przykrą historię. Tak mnie nauczono na… religii. Wynika to również z przyjętego w Polsce systemu prawnego. Zarówno w myśli chrześcijańskiej, jak w świeckim prawie uznaje się, że człowiekowi może się zdarzyć błąd, nie wolno mu natomiast trwać w błędzie.
Przykład odległy od sprawy, w której (jak sądzę) zaciera nam jasność widzenia kontekst polityczny: na drugiej płycie zespołu “Hey” znalazła się piosenka, opisana jako tekst (angielski) Katarzyny Nosowskiej. Dość szybko pojawiła się w prasie informacja, że w istocie jest to fragment “Ziemi jałowej” T.S.Elliota. Nosowska opublikowała wyjaśnienie, że nie wiedziała o autorstwie noblisty, tekst podarował jej przyjaciel z komentarzem, że go jej ofiarowuje i że zrzeka się praw do niego, a ona go wykorzystała w piosence; wokalistka dodała, że jej głupio, że przeprasza i w razie wznowienia płyty zamieści poprawny opis. Gdyby dziś ktoś określił przy mnie Nosowską mianem plagiatorki, uznałbym to za niedorzeczność. Pan, jak rozumiem, nie?
Analogia wydaje mi się o tyle dokładna, że sam pisuję teksty (chyba mniej liczne, niż p. Daukszewicz) i jestem w stanie sobie wyobrazić, że po upływie dwóch lat mógłbym dać sobie wmówić, że napisałem jakiś tekst, którego nie napisałem (lub odwrotnie). Rzecz jasna, równie dobrze mogła to nie być pomyłka, ale akt złej woli - nie mamy możliwości rozstrzygnięcia tej kwestii. Ja wolę przyjmować w razie takich wątpliwości - być może naiwnie - prawdziwość wersji oskarżonego. Zwłaszcza, gdy, jako się rzekło, następuje przyznanie się do winy i oferta zadośćuczynienia. Służę przykładami osób publicznych, które dopiero sąd skłania do wycofania się z błędu, a i wówczas one albo w ogóle nie realizują wyroku, albo publikują go małymi literkami
Łączę ukłony - JS
25-01-2010 o godz. 11:49
Udecja - jakie to miłe. Ale, Kolego Jarosławie, skoro Twojej (naszej!) Trójki broni właśnie owa udecja a - pardon - pisdacja nie, to kto jest OK a kto nie jest?
25-01-2010 o godz. 17:10
Panie Jerzy! Pan wybaczy mi chroniczny wstręt na widok udecji, to widocznie jakaś jednostka chorobowa objawiająca się brakiem tolerancji na kłamstwo, relatywizowanie ocen moralnych i wykluczanie wszystkich, którzy nie uważają Kiszczaka za bohatera narodowego. Przez wiele lat Wyborcza i pobliskie ośrodki próbowały mnie wyleczyć, niestety, kuracja zakończyła się niepowodzeniem. Prawdopodobnie odejdę z tego najlepszego ze światów jako niepogodzony z wizją Polski jako raju komunistycznych zbrodniarzy.
tuberift - żeby być moim kolegą, trzeba sobie zasłużyć:)
25-01-2010 o godz. 19:53
Jarosławie, nasz Gospodarz pewnością odpowie Jarosławowi (a przy okazji pewnie i mnie) zgrabniej niż ja potrafiłbym. Jarosława ostatni post utwierdza mnie jednak w przekonaniu, że nie należy traktować poważnie reprezentantów, nomen omen, Jarosławowej formacji polityczno-mentalnej. Żółć zalewa wam rozum a emocje nakręca do tego stopnia, że wasze miejsce jest na terapii, nie przy stole dyskusyjnym.
PS. Bardzo oględnie mówiąc, nie uważam Kiszczaka za bohatera narodowego.
Ale Michnika i Kuronia - i owszem.
A Kaczyńskich nie.
A Aleksander Macedoński był wielkim wodzem ale po co łamać krzesła?
A udecja to każdy kto nie Macierewicz?
A tak w ogóle to dyskutujemy o Trójce.
25-01-2010 o godz. 20:13
@Jarosław
JS
Panie Jarosławie, dziękuję za otwarte wyłożenie swojego stanowiska, ale proszę wybaczyć, że w takim razie najżyczliwiej jak umiem postawię diagnozę. Otóż mamy chyba jakiś kłopot ze słownictwem. Mnie bowiem również drażnią kłamcy, nie uważam gen. Kiszczaka za bohatera narodowego, a relatywizowanie ocen moralnych, jeśli dobrze rozumiem to pojęcie, i mnie oburza. Problem polega na tym, że stanowisko przeciwne (entuzjazm dla kłamstwa, uwielbienie dla gen. Kiszczaka, moralny nihilizm) przypisuje Pan środowisku, które znam dość dobrze i doprawdy nie znajduję w nim tych zjawisk. Pamiętam oczywiście kilka nieprzemyślanych (najłagodniej rzecz ujmując) tekstów Adama Michnika i jeśli miał Pan na myśli jego indywidualnie, to nie będę go przed Panem bronił (choć myślę, że moja krytyczna opinia o nim i jego pisarstwie byłaby mimo wszystko daleka od „potępiania w czambuł”, o które Pana podejrzewam). Natomiast utożsamianie poglądów jednego – kontrowersyjnego także dla „swoich” – publicysty z całą formacją ideową to niegodne upraszczanie sobie wizji świata, naprawdę. Znam mnóstwo ludzi, którzy oglądają TVN i czytują „Wyborczą”, są stanowczo przeciwnikami polskiej prawicy w jej dotychczasowym kształcie – a zarazem nie plotą o „ludziach honoru” z WRON, cenią prawdę i nie kwestionują wskazań dekalogu (choć pamiętają z Biblii również zdanko „nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”, być może dzięki świadomości własnych braków, pod którym to określeniem NIE KRYJE SIĘ niegdysiejsza współpraca z SB). Sam staram się do nich należeć. Skądinąd bez poczucia, że mam w „Wyborczej” jakichś szczególnych przyjaciół. Może nawet przeciwnie. Krótko mówiąc: broniłbym tezy, że świat jest znacznie bardziej skomplikowany, niż Pan sugeruje.
Z ukłonami – JS
PS. Wciąż czekam na choć pobieżną próbę objaśnienia, dlaczego tacy zwolennicy wolnych mediów, jak Bronisław Wildstein czy Rafał Ziemkiewicz, którzy protestowali w ubiegłym roku po zwolnieniu Krzysztofa Skowrońskiego, teraz milczą. To wbrew pozorom trudniejsze do wyjaśnienia, niż ewolucja odwrotna. Ma Pan jakiś pomysł?
25-01-2010 o godz. 20:20
Hrabia Daukszewicz uczynił źle a ekspiacja jego mizerna, choć sążnisty wykład-cytat, jaki dał nam Kolega Pawel_Klon zdaje się być odreagowaniem traumy takiej oto, że Nienasz (bo z TVN 24) skrzywdził Naszego (bo z Salonu, też 24). Ale ja nie o tym. Pan Gospodarz przytoczył wpadkę Nosowskiej i przypomniało mi się, co myślałem w tamtym czasie. Otóż wtedy byłem i dziś jestem zadziwiony, iluż to u nas artystów, co to i zaśpiewają, i skomponują, i scenografię obmyślą, i tekst wspaniały napiszą. Aż nie chce się wierzyć w taką omnipotencję i ja uwierzyć w nią nie potrafię. Powiem wprost: mam przekonanie, że na kawior dla gwiazd i swój chleb powszedni pracują zastępy cichych, zdolnych, sorry, murzynów. Tyle że wtedy murzyn okazał się leniem a może draniem, no i rozłało się mleko. Zreszą jakoś tak na krótko, tzw. środowisko bodaj nie powiedziało ani słowa, w mediach rzecz szybciutko rozeszła się po kościach, no a nasi wybitni są samowystarczalnie wybitni do nadal.
I tak to dyskutujemy o Trójce;-).
26-01-2010 o godz. 11:45
@tuberfit
Napisal Pan miedzy innymi:
skoro Twojej (naszej!) Trójki broni właśnie owa udecja a - pardon - pisdacja nie, to kto jest OK a kto nie jest?
Żółć zalewa wam rozum a emocje nakręca do tego stopnia, że wasze miejsce jest na terapii, nie przy stole dyskusyjnym.
sążnisty wykład-cytat, jaki dał nam Kolega Pawel_Klon zdaje się być odreagowaniem traumy takiej oto, że Nienasz (bo z TVN 24) skrzywdził Naszego (bo z Salonu, też 24).
Dzieki za wnikliwa analize. Panskie wpisy sa cennym poznawczo uzupelnieniem koncyliacyjnej postawy Gospodarza tej strony. Prosze jednoczesnie przyjac do wiadomosci, ze “nas” jest coraz wiecej i ze ani Pan, ani nawet ojcowie chrzestni “sobiesiakowa”(III RP) moga nie miec wplywu na przyszle a nieuchronne zmiany.
klaniam sie, a jakze
Pawel
26-01-2010 o godz. 19:47
A te zmiany to jakie, poza tym że przyszłe a nieuchronne, Kolego “Nas”? Gospodarz zostanie uznany za sobiesiaka;-)?
27-01-2010 o godz. 00:42
Z przyjemnością konstatuję, że nie jestem odludkiem, któremu Szkło Kontaktowe nie leży ni w ząb.
Panie Jerzym dziękuję!
Od razu lepiej się czuję….
27-01-2010 o godz. 18:42
Panie Jerzy! Nie wiem jak mam pisać, żeby moje wypowiedzi się ukazywały, ale proszę przekazać niejakiemu tuberiftowi, że oglądanie szkła kontaktowego źle robi na korę mózgową. W tak doborowym towarzystwie jak nasze tuberift nie powinien być tolerowany, chyba że w charakterze lokaja.
Do Pana mam tylko jedno: zarzuca mi Pan coś w rodzaju obsesji, a ja Panu powiem, że porządna obsesja jest glebą każdej dobrej literatury!
Czuwaj!
27-01-2010 o godz. 20:36
@Jarosław, @Tuberfit
). Nie przedawkujcie, proszę, argumentów, ad personam. Ten “lokaj”, Panie Jarosławie, nie zabrzmiał zbyt dobrze, choć zdaję sobie sprawę, że i Panu się oberwało.
Pax, pax, Panowie. Cokolwiek o sobie nawzajem myślicie, każdy z Panów jest tu mile widziany (choć każdy z innych powodów
Ukłony dla obydwu Panów - JS
27-01-2010 o godz. 21:23
Jaroslawie_Klonie_Pawla, wiem coś na pewno: w życiu nie oglądałem Szkła kontaktowego, z tego samego powodu dla którego nie było mi dane oglądać Gospodarza w TVP Kultura. Mianowicie prawie w ogóle nie oglądam telewizji a kablówki nie posiadam zupełnie.
Życzę wzmożenia moralnego;-).
27-01-2010 o godz. 22:22
Będzie krótko, emocjonalnie i mocno.
Cały ten tzw. Komitetu Miłośników Trójki jest chybionym i żałosnym przedsięwzięciem.
Po pierwsze, problemy finansowe Polskiego Radia mają oczywistą, bezpośrednia przyczynę, o której wszyscy doskonale widzą, a którą komitet ten ukrywa, jako niewygodna prawdę. To nie jest apolityczne postawa, wręcz przeciwnie, jak najbardziej polityczna czyli tworzenie osłony medialnej dla pewnego stronnictwa politycznego. Jak powszechnie wiadomo to premier polskiego rządu Donald Tusk i politycy PO publicznie wzywali do łamania prawa i niepłacenia abonamentu. To w końcu rząd platformy wszystko robił by dorżnąć i zlikwidować media publiczne. Głos Pana redaktora Sosnowskiego i całego salonowego środowiska rozumiem, że musi budzić wewnętrzny psychologiczny dyskomfort, ale to nie mój problem. Doprawdy groteskowo wyglądają wyjaśnienia dlaczego musiał powstać KMT i czym jest spowodowana katastroficzna sytuacja PR, skoro nie mówi się o podstawowej przyczynie i nie wskazuje się winowajców. Dodatkowo pokrętne są interpretacje przerzucające winę na kryzys gospodarczy. W Polsce demokratycznej to my mamy permanentny kryzys od 89 roku. Jednak nigdy wcześniej PR nie stało na granicy bankructwa. Odpowiedźcie sobie Państwo uczciwie dlaczego, i kto za to odpowiada. Dlatego historie, że z opłatami abonamentowymi zawsze był problemy, należy uznać w tym wypadku, za chwyt heurystyczny godnych propagandystów PRLu.
Po drugie. Komitetu Miłośników Trójki również ośmiesza się w warstwie moralnego mandatu do zabierania głosu tam gdzie najlepiej by było by schować się za zasłonę milczenia, by nie popaś w wstyd i żenadę. Protest przed obawą o upolitycznieniem programu III, w związku z odwołaniem Pani Magdy Jethon, a powołaniem Pana Jacka Sobali, rodzi pytanie i podważą Państwa szczerość, bo gdzie byli Państwo gdy odwoływano w skandalicznie warunkach Krzysztofa Skowrońskiego? Również troska, czy nadal będzie wysoki poziom stacji, fałszywie wygląda, po pytaniu gdzie Państwo byli, czy protestowali jak trójką administrował Pana Witolda Laskowskiego?
Podsumowując, nie szczere intencje żałosnego projektu Komitet Miłośników Trójki, można opisać w stwierdzenie, ze mamy do czynienia z gremium politykierów salonu, którzy jak barany same podkładają się pod nuż. Na pogrzeb trójki, będzie kupa śmiechu!!! Już jest śmiech. Ale cóż miłość jest ślepa.
28-01-2010 o godz. 00:46
@Wojtek
Nie jestem rzecznikiem Komitetu Miłośników Trójki, ale że pośrednio popiera Pan swoim komentarzem działania, które mam za nieprzyjazne, pozwolę sobie Panu odpowiedzieć.
Ad. „po pierwsze”. Pisze Pan, że KMT „tworzy osłonę medialną” dla PO, której premier wezwał do niepłacenia abonamentu. Przypomina to trochę oskarżenie oddziału Ochotnicznej Straży Pożarnej podczas akcji, że nie zajmuje się dochodzeniem, kto zaprószył ogień. Że JEDNĄ Z PRZYCZYN kłopotów finansowych mediów publicznych jest – bądźmy zresztą precyzyjni – nie: wezwanie do niepłacenia abonamentu, ale deklaracja, że abonament powinien być zniesiony, to jest poza dyskusją (acz myli się Pan, twierdząc, że dochody z abonamentu nie spadały przed tą deklaracją. Mówiło się o tym co najmniej od końca lat 90.). W tym sensie część winy spada niewątpliwie na premiera Tuska. Tak jest. Ale akurat kłopoty finansowe Trójki (przezwyciężone m.in. dzięki akcji KMT) wzięły się także skądinąd, a mianowicie z dość niefrasobliwej polityki finansowej poprzedniej dyrekcji. Podkreślam (nie po raz pierwszy), że nie mam tu na myśli działań przestępczych, w żadnym razie, raczej zbyt dużą… fantazję. W tych okolicznościach można było oczywiście, zamiast zbierać pieniądze, głośno atakować premiera. Jako pracownik Trójki jestem szczerze wdzięczny, że się na to nie zdecydowano. Z twierdzenia, że wszystkiemu jest winne PO (czemu oczywiście towarzyszyłoby, jak echo, twierdzenie, że wszystkiemu winien PiS) nie wyniknęłyby żadna pomoc, a tylko kolejna jałowa awantura.
Nawiasem mówiąc: nie jest prawdą, że mamy w Polsce permanentny kryzys gospodarczy od 89 roku, chyba że rozumie Pan pojęcie „kryzys” w sposób niezwykle indywidualny.
I jeszcze jeden nawias: stosunek PO do mediów publicznych jest co najmniej dwuznaczny. Należę do ludzi, którzy mają o to do rządzącej partii pretensję (pisałem o tym kilkanaście dni temu we wpisie pt. „Jeszcze raz tamta jesień?”). Tylko że nie w tej sprawie powstał KMT. Skądinąd dalsze działania PO rzecznicy autonomii mediów publicznych będą z pewnością obserwowali uważnie, jeśli nie podejrzliwie. Dalszych działań PiS i SLD nie musimy obserwować – wszystko zrobiło się obecnie całkowicie jasne…
Ad, „po drugie”. Jak już zdarzyło mi się publicznie wyjaśniać, argument, że skoro nie protestowano z powodu odwołania Skowrońskiego, to nie ma się moralnego prawa protestować z powodu odwołania Jethon, uderza swoją nieracjonalnością i to z kilku powodów. (1) Uczciwie byłoby go rozwinąć: kto nie protestował z powodu odwołania Laskowskiego (też został usunięty ze stanowiska przed końcem kadencji), nie miał moralnego prawa protestować z powodu odwołania Skowrońskiego. A przecież w tym ujęciu byłby to jawny nonsens. (2) Argument ten w ogóle nie bierze pod uwagę, że ludzie dojrzewają (w rozmaitym tempie) do protestu. Rozumiem, że zwolennik tego typu myślenia powinien potępiać stoczniowców z Sierpnia 1980: nie mieli oni moralnego prawa protestować przeciwko zwolnieniu Anny Walentynowicz, skoro nie protestowali przeciwko usunięciu (kilka miesięcy wcześniej) Lecha Wałęsy. (3) Argument ten nie bierze również pod uwagę rosnącej zuchwałości polityków. Jakkolwiek mechanizm wymiany dyrektorów w mediach jest od dawna patologiczny, istniał dobry powód/pretekst, by odsunąć od kierowania Trójką Witolda Laskowskiego. Istniał gorszy, ale jeszcze jakiś powód/pretekst, by zdymisjonować Krzysztofa Skowrońskiego. Nie istniał żadne powód/pretekst, by zwolnić Magdę Jethon i nawet się o niego nie postarano – teraz dopiero próbuje się dorabiać ideologię ex post.
I znów nawias: pretensja, że nikt nie protestował przeciwko nowinkom programowym dyrektora Laskowskiego jest chybiony znów na kilka sposobów. Powiedzmy tylko o najważniejszym: słabo było widać wówczas alternatywę, ponieważ przed nominowaniem Laskowskiego Trójka naprawdę traciła słuchalność. Najwyraźniej nie było wtedy „pogody” na autorskie, ambitne radio. Fakt, że powrót do tradycji Trójki, zainaugurowany przez Skowrońskiego (za co mu chwała), a kontynuowany przez Jethon, zyskał MASOWĄ aprobatę słuchaczy, jest zdaje się zjawiskiem świadczącym o głębokich przemianach aksjologicznych w polskim społeczeństwie (bez związku z polityką, już raczej z ekonomią!). Obecny ruch polityków obraża istniejącą społeczność słuchaczy, a nie słuchaczy teoretycznych, o których trzeba by mówić w odniesieniu do stanu sprzed dziesięciu lat (że powinni słuchać Trójki, no, ale jakoś nie słuchają).
Podsumowując: Pana wpis, rzeczywiście zdradzający silne emocje, wynika jawnie z sympatii do koalicji medialnej SLD-PiS. Ma Pan do tego prawo, ale postawmy sprawę jasno: staje się Pan w tym momencie przeciwnikiem ludzi, którzy domagają się uwolnienia mediów publicznych od prób ręcznego sterowania przez polityków. Do tych ludzi zalicza się zarówno grono skupione wokół KMT, jak znakomita większość dziennikarzy Trójki, w tym niżej podpisany. Wpisywanie nas w logikę nudnawego sporu „różowych” z „czarnymi” to dla mnie obecnie casus belli. Właśnie dlatego reaguję na Pana komentarz. Jeszcze raz powiem: intrygujące jest nie to, dlaczego jedenaście miesięcy temu część dzisiejszych protestujących milczała, ale czemu część protestujących wtedy milczy dzisiaj. Naprawdę chodziło im o autonomię mediów publicznych?
JS
28-01-2010 o godz. 10:00
Kiedy z nużącą powtarzalnością pojawia się wyraz “salon”, używany w intencji oczywiście inwektywnej, trzeba zadać pytanie: jak nazywa się słuszna alternatywa/antynomia? Antyszambr, gabinet, kuchnia, łazienka, komórka, portiernia, piwnica, fraucymer, służbówka, loggia, sień, stryszek, jadalnia, sypialnia, czeladna? A może popatrzmy szerzej: gumno;-)?
28-01-2010 o godz. 10:35
PS. To już było ale powtórzę: Kolega Wojtek ma absolutną rację, że rząd Tuska, ze skandalicznej niefrasobliwości albo i w złych intencjach, stworzył atmosferę przyzwolenia na niepłacenie abonamentu. Ale, na rany, przecież nikt nie wydał zakazu płacenia! Tusk i Schetyna pewnie porządnie uiszczają, za to masowo nie uiszcza tzw. zdrowe jądro Narodu Polskiego /dla Kolegi Wojtka będące zapewne szlachetnym zaprzeczeniem “salonu”:-)/.
28-01-2010 o godz. 15:49
“- Nie można narzucać niezamożnym Polakom haraczu w postaci abonamentu - powiedział w Sejmie premier Donald Tusk. - Trzeba uwolnić Polaków od tego zbędnego ciężaru - powiedział Tusk.”
zrodlo: http://wiadomosci.onet.pl/1745600,11,item.html
28-01-2010 o godz. 20:19
No i, choć nie miał na myśli wszystkich Polaków, durnie powiedział, jeszcze durniej zrobił promując taką ustawę, nie ma tu sporu między nami.
29-01-2010 o godz. 22:17
Panie Jerzy, dziękuję bardzo, za szerokie odniesienie się do mojego wpisu. Pozwolę sobie jednak na dalszy głos polemiczny, gdyż Pańska odpowiedź, w mojej ocenie, w odniesieniu do rzeczywistości posiada duże braki i przypomina bardziej poglądy kreowane z poziomu wirtualnego świata środowiskowego . Z góry wyjaśniam ;), że mimo wszystko zakładam dobro wole u Pana i uczciwość, a nie niecny plan naginania rzeczywistość dla określonych interesów pewnych grup, które za tym stoją, choć ostatecznie do tego mimowolnie się sprowadza. Także zakładam, że stawiam Pana trochę w niewygodnej pozycji, bo z jednej strony Pan ma szerszą wiedzę nie tylko z zewnątrz ale i od kuchni, z którą nie koniecznie chce się tu dzielić publicznie oraz odnosić się personalnie do pewnych znajomych osób. Niemniej skoro to Pańska strona i pozwala Pan na komentarze, skorzystam z tej gościnności.
Słusznie Pan uznał, jak mniemam, że mój atak nie tyle odnosi się do Pana, co do Komitetu Miłośników Trójki, a przez Pana akces do tego towarzystwa przy okazji. Również zrozumiałe jest, że samozwańczo niejako rzecznik tu Pan wystąpił i starał się odeprzeć moje zarzuty. Ja postawiłem generalny zarzut, co do zasadności powołania takiego komitetu i nieporozumienia kreowanego odnośnie nowego rozdania w PR. Inaczej mówiąc oceniam te zachowania jako żałosne, śmieszne i niezwykle szkodliwą inicjatywę.
Kondukt żałobny trójki, powtórzę jest groteskowy. Pan stara się robić dobrą minę i odeprzeć, że nie tworzycie osłony medialnej dla premiera Tuska, naiwnie i fałszywie wyznaję, że głośno atakować premiera Tuska byłoby kolejną jałową awanturą, dodatkowo nikczemnie pisze, że problemy finansowe trójki to min. i spadek po K. Skowrońskim, oraz co najważniejsze kręci i manipuluje danymi nie zauważając, lawinowego spadku wpływów z abonamentu, co jest podstawową, można rzec jedyną przyczyna zapaści finansową PR, a która ma bezpośrednie przełożenie w działaniach platformy i premiera Tuska. Kto tego nie widzi, zamazuje prawdę, nie punktuję błędów winowajców, w imię fałszywej zgody i nie robienie rysy na wizerunku pewnych polityków, naprawdę jest oderwany od rzeczywistości i służy w złej sprawie (co ciekawe redaktorzy nie mieli problemów z znalezieniem korelatu i nagłośnieniem wypowiedzi Z. Ziobry/spadek przeszczepów)
Miałem nieprzyjemność wysłuchać klub3, w którym zainaugurowano KMT (chyba zresztą Pan prowadził), obecna w studiu Dyrektor M. Jethon oraz pozostali, ani słowem się nie zająkli o przyczynach spadku opłat abonamentowych, kto zawinił itp. Doprawdy czoło można przecierać ze zdumienia. Niech Pan wybaczy ale to jest komunikacja sięgająca do wzorców PRL i epoki Gierka i telewizji Szczepańskiego. Zasada, z mediami wojny się nie prowadzi bo się przegra, najwidoczniej nie dotyczy mediów publicznych, a tym bardziej nie odnosi się do platformy i Pana Tuska, którzy są zawsze ponad podziałami pieszczochami mediów. Proszę więc sobie, nie żartować, że zachowanie trójki jest apolityczne. Bo doskonale wpisuje się w polityczne-medialne zgniłe reguły gry. W tym szczególnym wypadku dodatkowo redaktorzy trójki i środowiska twórcze przypominają, stado baranów, co dobrowolnie same się prowadzą na rzeźń, wszak Donald Tusk i platforma wypowiedziały wojnę mediom publicznym. Cóż miłość jest ślepa.
Powołanie KMT przede wszystkim przynosi iluzoryczne pozytywne skutki. Finansowe wsparcie bieżących spraw jest pozornym rozwiązaniem i pomocą. W rzeczywistości KMT wyszedł naprzeciw zakusom PO i Tuska, akceptując patologiczny stan, jako coś normalnego z czym należy się zmierzyć, co wprost prowadzi do zarzynania mediów publicznych, które jedynie odłoży się w czasie. Grzeszy naiwnością ten kto sądzi się, że zbiórka publiczną może zastąpić abonament. Zamiast podjąć rzeczywiste inicjatywy, jak w płonącym budynku, gdzie należy wezwać straż pożarną i łapać podpalacza, który wciąż grasuje w pomieszczeniach z płonąca pochodnią, tj. lobbować na wypracowanie sprawnego finansowania mediów przez abonament, napominać odpowiedzialnych za radiofonie, piętnować winnych, każe się z toalety na korytarzu polewać coraz nowe ogniska ognia kubkami od kawy i herbaty, organizując KMT. Czapkowanie w drodze ku przepaści, w stylu no cóż jest źle ale jakoś sobie radzimy, organizujemy zbiórki wśród słuchaczy… daje się Platformie i Premierowi Tuskowi rozgrzeszenie i rozochoca ich by dalej bezwzględnie realizowali swój haniebny plan rozwiązania mediów publicznych. KMT zaniechawszy rzeczywiste działania, a zajmując się prowizorką szkodzą trójce i służy piromanom za pożytecznych idiotów, którzy działają w ich imieniu. (nawiasem mówiąc w internecie pojawiają się liczne głosy naigrywania i śmiania się z dziennikarzy mediów publicznych jako stada baranów).
Nie bardzo rozumiem, co Pan miał na myśli sugerując, że obecna rebelia przeciwko narzuconym zmianą na fotelu dyrektora i pomysł z KMT jest inicjatywą ponad podziałami nie wpisującą się w realny spór i podział, który jest w Polsce. Przypomnę, że z odwołaniem K. Skowrońskiego wiązała się nagonką GW, i że w tej gazecie później Pani M. Jethon udzieliła wywiadu, w którym zapewniła, że jako dyrektor stacji, zamiarze „od-pisowić trójkę”. Z zaufanych źródeł też wiem, że na prywatnym blogu Pani Jethon (który później zniknął) były wspólne fotki min. z p. Tuskiem. W samym komitecie zasiadają zresztą osoby, których sympatie polityczne nie są tajemnicą bo deklarują je czytelnie. Co więcej zaangażowały się na pierwszej linii walki z „Kaczyzmem” więc proszę sobie odpuścić bajanie, że jest to ciało apolityczne, mające za cel dobro słuchaczy. Choćby wymienić, przywołanego tu już, naczelnego trefnisia salonu, lub nie żartując a poważniej, dyplomowanego komika przy departamencie rozrywki w Ministerstwie Prawdy. Ideologiczne zakrzywienie propeowskie zresztą nie zamyka się w samych komitecie, ale i linii programowej radiowej trójki, słyszalnej codziennie, które urąga nawet pozorom obiektywizmu.
Pan słusznie napisał, „ludzie dojrzewają (w rozmaitym tempie) do protestu.” Obawiam się, że ten proces można prościej wyjaśnić, a zdarzeniami i faktami można w nim dowolnie interpretować i przerzucać, wszak najważniejsze jest, co myśli o tym pewna gazeta i pewna stacja telewizyjna. A jak już mówimy o tempie dojrzewania to czy trafię, ze Pan miał na myśli taki wzorzec? Za młodu aktywny komunista - w wieku dojrzałym rewizjonista – na starość bohater i autorytet. Mnie jakoś bardziej się podobają inne historie. Po prostu rzecz – Smaku. Smaku.
Panie Jerzy, doprawdy nie wiem skąd ma Pan tę obserwacje i dlaczego podważa tak oczywistą rzecz jak permanentny kryzys i biedę w Polsce, z której nawet na cm się nie oddaliliśmy. Rozumiem, że dla piewców IIIRP to jest przykry fakt. Ja w każdym razie nie miałem Pana za takiego, czyżbym się pomylił? Skala oderwania polskich intelektualistów i elit od rzeczywistości musi być porażająca. Myśli Pan, że ostatnio opublikowane bulwersujące i zasługujące na miano skandalu fakt, ze ponad 70% dorosłych polaków nie może sobie pozwolić na tygodniowy wyjazd z domu, że ten wyniki jakoś uległy pogorszeniu czy pozostał raczej niezmienny od 5, 8, 15.. lat?
W końcu się dziwię, bo nie pierwszy raz, wciąga Pan w swoją argumentację czynnika tzw. słuchalności. Zawsze wydawało mnie się, ze w radiu publicznym nie powinien to być podstawowa rzecz. A gdyby Panu przyszło do głowy klub3 przerwać jinglami i piosenkami bo 45 min ciągła dyskusja może odciągać słuchaczy, to obiecuję zaprotestować zaraz tu na Pańskim blogu
O ile wiem o słuchalność zabiegał bardzo Pan Laskowski, z tym że im bardziej zabiegał tym słusznie trójka tracił słuchalność. To jest moja obserwacja, Pan jak widzę tę historię trochę odmiennie zapamiętał? Gwoli precyzji słuchalność i przywrócenie trójki marki, zawdzięczamy nie Pani Jethon, ale właśnie Panu Skowrońskiemu, choć oddam sprawiedliwie, że Pani Jethon nie zboczyła z dobrego ambitnego kierunku, aczkolwiek w warstwie propagandowo-idelogicznej prosalonowość trójki jest uciążliwa i trudno do zaakceptowania.
Pańskie szukanie przyczyny, dlaczego ludzie znów polubili trójkę, o głębokich przemianach aksjologicznych w polskim społeczeństwie wydają mnie się nieprawdziwe i przeintelektualizowane. Ja mam prostą hipotezę, zwyczajny brak intuicji, woli i „miłości” do robienia dobrego radia, toporna wiedza menagerska, studia mba, nadmiar znajomości różnych nowinek prędzej będą przeszkoda niż pożytkiem, proste rozwiązania tu są najcelniejsze.
Dajmy na to zróbmy eksperyment myślowy, co by się stało gdyby ambitne, dobre kino i programy zaczęto puszczać w normalnych godzinach, nie nocnych… Czy pojawiłby się później diagnozy o przemianach aksjologicznych i estetycznych Polaków. Pewnie tak. Tak jak się pojawił znikąd dziwaczny pogląd, że Polski inteligent to tv ogląd od 00 godziny. Pan w to wierzy? Pan wierzy, ze ludzie są zamknięci by oglądać, słucha, czytać mądre, dobre rzeczy? Trochę to smutne! Czy tak źle Pan ocenia kondycje człowieka czy bardziej „salonowo” tylko nasz naród?
Pozdrawiam i uszanowania
29-01-2010 o godz. 23:43
Panie Jerzy, ma Pan rację, nie każdy może być lokajem:) Tuberift nadaje się się do stajni.
30-01-2010 o godz. 01:04
@Jarosław
Przykro mi, że nie umie Pan wyhamować. Pana ostatni wpis nie był… błyskotliwy, że tak to najoględniej ujmę.
Reszta wpisu (ogromna) skierowana jest @Wojtek
Szanowny Panie,
Dziękuję za odpowiedź tyleż dobitną, co elegancką. Tak się spierać to przyjemność. Ale będziemy się spierać dalej – i to w takim zakresie, że o Trójce i Komitecie jej Miłośników będzie poniżej tylko trochę.
1.W sprawie winy premiera Tuska. Mogę powtórzyć tu coś, co powiedziałem w programieTVP Info „Forum” w grudniu ubiegłego roku, gdzie zdefiniowałem sytuację tak, jak ją widzę: z dwóch najsilniejszych partii w parlamencie jedna (PO) rozumie wprawdzie termin „media publiczne”, ale na rozmaite sposoby stara się nas, pracowników w mediach publicznych, odciąć od pieniędzy; druga zasię (PiS) wprawdzie zabiega o pieniądze dla nas, ale terminu „media publiczne” nie rozumie, wprost bowiem mówi o „mediach państwowych”. A różnica jest kolosalna. Stoimy zatem przed następującym wyborem: albo niezależność mediów bez pieniędzy (więc iluzoryczna), albo pieniądze bez niezależności (też bez sensu).
2. W sprawie KMT: tu widzę, że się nie przekonamy. Kiedy zbiera się pieniądze, szuka się tego, co łączy, a nie tego, co dzieli. Zbiórka pieniędzy to nie agitacja na rzecz jednej partii przeciwko drugiej. Zwłaszcza, że druga, jako się rzekło w punkcie 1, nie jest lepsza. Przez apolityczne rozumiem, jak widać: wycofujące się ze sporu politycznego, w którym z punktu widzenia mediów nie ma dobrej strony.
3. Jako „nikczemne” określa Pan moje słowa o skutkach finansowych zarządzania Trójką przed nastaniem dyr. Jethon. To bardzo mocny epitet, za pomocą którego broni się Pan przed przypuszczeniem, że prawda wygląda niezupełnie tak, jak Pan by sobie życzył. Szczegółów podać nie mogę. Z Pana słów wnoszę, że rozumie Pan moje ograniczenia w tej materii. Ale skoro tak, to może warto by uwierzyć, że wiem, co mówię.
4. Nie twierdziłem, że skuteczność zbierania abonamentu nie spadła jeszcze bardziej (jak Pan to określa „lawinowo”) po deklaracjach polityków PO. Stwierdzam tylko, że o niskiej „zbieralności” mówiło się od dawna. Jeśli teraz zeszła lawina, to z bardzo niewysokiego wzgórza… Żeby niemetaforycznie rzecz ująć: odkąd pracuję w mediach publicznych (1992-93; 1996-98; i od 2001) słyszę nieustannie, że pieniędzy jest coraz mniej.
5. Co do „wzorców”, rzeczywiście nie widzę przeszkód w docenianiu postaci takich, jak Jacek Kuroń, jeśli na przykład o niego Panu chodzi. Człowiek ma prawo do błędu. Kiedy z niego się wydobywa, należy to docenić. Vide: św. Paweł z Tarsu. Jest uderzające, że nie lustruje się pod tym względem nawróconych w ostatniej godzinie zwolenników minionego ustroju, jeśli zasilili szeregi prawicy. Czepianie się nawróconych na demokrację ex-komunistów, którzy stworzyli w latach 70. opozycję demokratyczną, jest – że użyję Pana frazy – pozostawaniem w wirtualnym świecie środowiskowym.
6. Co do „permanentnego kryzysu”, to o kryzysie można mówić, kiedy cała gospodarka kuleje, a nie kiedy dochodzi do dużego rozwarstwienia dochodów. Gdyby Pan powiedział, że redystrybucja dóbr jest w Polsce fatalna od dwudziestu lat i że uważa Pan za nieznośne, jak ogromne rzesze ludzkie na tym cierpią – zgodziłbym się z Panem. Wyszliśmy jednak z zapaści gospodarczej wywołanej już nawet nie przez 50 lat komunizmu, ale zwłaszcza przez niezgułowatość ostatnich rządów PRL. A obecnie zadziwiająco dobrze nasza gospodarka znosi globalny kryzys. Ja rozumiem, że dla miłośnika PiS to nie jest dobra wiadomość, ale nie przekręcajmy faktów.
7. Co do „argumentu ze słuchalności”: rozumiem i częściowo podzielam wiarę, że proste wyjaśnienia są najlepsze, ale dobrze jest uchronić się przed nadmierną prostotą. Świetny jest Pana przykład z filmami: w latach 1995-97 Telewizja Polska NADAWAŁA klasykę filmową wieczorami, nie nocą. A ja wtedy pracowałem w TVP i widziałem wykresy z telemetrii (najprecyzyjniejsza dostępna obecnie metoda badań oglądalności). Było katastrofalnie. Mniej więcej w tym samym czasie słuchacze zaczęli się odwracać od Trójki. Teraz wrócili. Upieram się, że to efekt stopniowego bogacenia się społeczeństwa (tak jest), większych możliwości edukacyjnych, pojawienia się pozytywnego snobizmu na wiedzę (mam nadzieję, że to dopiero początek).
8. Parokrotnie w swojej wypowiedzi atakuje mnie Pan „argumentem z salonu i wyobcowania (z narodu)”. Przepraszam, ale w tym punkcie czuję, jak słabiej uderzam w klawisze, bo mi się aż nie chce gadać. Po pierwsze, „salon” jest bytem wirtualnym. W żadnym sensie nie mam z niczym, co by go przypominało, do czynienia, chyba że określa Pan tym nieżyczliwym określeniem nie klikę powiązanych ze sobą towarzysko osób, ale pewną formację kulturową (ale skąd zatem słowo „salon”?). Po drugie, jeśli już o tej formacji mówimy, zarzut, że jest ona antypatriotyczna, jest niesmaczną manipulacją, zaciemniającą fakt, że mamy przynajmniej kilka tradycji narodowych i ta nacjonalistyczna nie ma doprawdy copyrightu na słowo „naród”. Co więcej, kiedy się kocha swój naród, to właśnie oczekuje się, że sprosta nowym czasom, że będzie go kształtowało to, co w jego źródłach najlepsze, a nie to, co gorsze. Jeśli opowiadam się za Prusem i Żeromskim a nie za Sienkiewiczem, za Brzozowskim, Abramowskim i Nałkowskim a nie za Dmowskim, za grupą Verbum a nie za Rycerzem Niepokalanej, a po wojnie za Janem Józefem Lipskim i Janem Strzeleckim a nie za Bolesławem Piaseckim i Wiesławem Chrzanowskim (którego, żeby było jasne, w odróżnieniu od tego pierwszego szanuję) – to do licha nie znaczy, że jestem antynarodowy. Po trzecie wreszcie, twierdzenie, że ta formacja jest „wyobcowana”, a rzeczywiście nieprzyjazna jej polska prawica ma silny związek z „masami ludowymi”, jest strukturą, proszę wybaczyć, żywcem przeniesioną z ideologii komunistycznej, w której z góry ustalono, kto ma związek z ludem, a kto nie. Tak, niewątpliwie formacja, której mam zaszczyt czuć się częścią, lepiej jest osadzona w doświadczeniach miejskich, a może nawet wielkomiejskich. Tylko że ostatnio liczba Polaków, mieszkających w miastach, przekroczyła (po raz pierwszy w historii) liczbę Polaków, mieszkających na wsi. Jakoś dziwnie też partia, która twierdzi, że reprezentuje całość narodu (w odróżnieniu od tych, co „stoją tam gdzie ZOMO”) ma poparcie niższe od tej, na którą – chciał nie chciał zresztą – głosowali ci „wyobcowani”. Ja bardzo współczuję, naprawdę, mieszkańcom popegeerowskich wsi i regionów o dużym bezrobociu. Na swój skromny sposób staram się pomóc młodzieży z takiego regionu. Ale proszę mi nie mówić, że ponieważ im jest gorzej, to zatem oni wiedzą lepiej (z czego nie wynika, że wiedzą lepiej beneficjanci transformacji; ja po prostu sprzeciwiam się takiemu prostackiemu podziałowi).
9. Na koniec zostawiłem rzecz najważniejszą. Chodzi o to, czy z moimi koleżankami i kolegami z Trójki reprezentujemy obecnie postawę polityczną czy apolityczną. Uczciwie sprawę należy postawić tak: jest to postawa intencjonalnie apolityczna, zaś obiektywnie i mimowolnie polityczna. Wyobraźmy sobie teoretycznie następującą sytuację: jest dziennikarz, który uważa, że medium publiczne, w którym pracuje, powinno szerzyć pozbawiony szowinizmu patriotyzm. Skłonny jestem twierdzić, że postawa taka nie jest (intencjonalnie) polityczna. Ale niech się pojawi partia, której członkowie sądzą, że każdy patriotyzm jest szowinizmem i że zatem patriotyzm należy z mediów wyrugować. Otóż takie przekonanie, jeśli pojawi się w debacie politycznej, automatycznie czyni pogląd mojego wyobrażonego dziennikarza poglądem przeciwnym, a zatem zaangażowanym w debatę polityczną, a zatem politycznym. Otóż coś podobnego się właśnie dzieje, tylko w miejsce patriotyzmu proszę wstawić pojęcia: wolności słowa, pluralizmu światopoglądowego, życzliwego zaciekawienia różnorodnością kulturową (choć, rzecz jasna, przy znajomości swoich korzeni). A także ideę skutecznego oddzielenia świata mediów („IV władza”) od polityków (czyli władzy I i II).
Zgodnie z upodobaniem do różnicy poglądów – łączę wyrazy szacunku – JS
PS. Korzystam z okazji, że przez noc nikt się do mego długaśnego wpisu nie odniósł, i dziś uzupełniam, bo dopiero teraz zauważyłem tę Pana sugestię: W ŻADNYM MOMENCIE NIE PADŁA Z NASZEJ STRONY SUGESTIA, ŻE JEDNORAZOWA (WRZESIEŃ - GRUDZIEŃ 2009) ZBIÓRKA NA NIEKTÓRE DZIAŁANIA TRÓJKI MA ZASTĄPIĆ ABONAMENT! Ufam, że bezwiednie wpisuje się Pan tą sugestią w próbę tłumaczenia eks post odwołania dyr. Jethon, że rzekomo chciała “obejść” (czytaj: zlikwidować) abonament. Otóż jest to, mówiąc bez zbędnej dyplomacji, kłamstwo. Ukłony - JS
03-02-2010 o godz. 22:36
to naprawdę jest straszne…
nie wyobrażam sobie życia bez 3. teraz już chyba wypada zaprzestać słuchania wszelkich audycji z polit-biura…
na szczęście muzyka jest a’polityczna !!!!!
tyle nam pozostało i jeszcze COŚ, DROBIAŻDŻEK - jakby powiedział Wiadomo KTO (dla stałych Słuchawek i Słuchawków) !!!!
wracaj do zdrowia i do nas - Drogi GURU Kochany Panie Redaktorze - GŁOSIE !!!!!!!!!!!!!!
pozdrawiam “Stałych Słuchaczy Trójki-żeby nie wiem co” (SST-żnwc) !!!!!!!!!!!
01-07-2010 o godz. 23:05
Szanowny Panie Sosnowski,
przeczytałam dziś Pana artykuł w Newsweek.Polska, i w rzeczy samej, źle się dzieje w Trójce…
Podpisuję się pod Pana tezami obiema rękoma i trzymam kciuki za normalizację sytuacji. Gratulujemy, ja i mój mąż, jak by nie było odwagi cywilnej i życzymy Panu normalnych przełożonych a wszystkim Słuchaczom normalnego, bezstronnego Radia.
Pozdrawiamy
Aleksandra i Wojciech Kozak