Świetna akcja
Przygotowując się do dzisiejszego Klubu Trójki zajrzałem na stronę akcji Rafała Betlejewskiego “Tęsknię za tobą, Żydzie!” i zachwyciłem się. Gorąco polecam (link znajduje się również po prawej stronie ekranu w dziale “Polecam”).
A Państwa i moimi gośćmi będą dziś Rafał Betlejewski oraz Piotr Paziński. Program Trzeci, godzina 21:05, czyli jak zwykle.
04-02-2010 o godz. 20:51
Hm, czyli graffiti to już nie wandalizm i niszczenie cudzej własności, ale zachwycająca akcja społeczna? (http://www.tesknie.com/index.php?id=17)
04-02-2010 o godz. 23:15
Apropos tęsknoty za minioną wielonarodową i wielokulturową RP to z jednej strony jestem dumny z tego, że tyle narodów uznawało, że warto pracować na wspólny kraj (w takiej formie akurat mój “nacjonalizm” się przejawia). Po odstawieniu emocji i chłodnej analizie faktów wychodzi, że te wspaniałe przykłady osób i zdarzeń to raczej łyżka miodu w beczce dziegciu jaką było to współistnienie - bardzo ciężkie, niewdzięczne i z wyjątkowo niedobrym zakończeniem . Zastanawiam się jak to by było dzisiaj gdyby ta wielokulturowość przetrwała i jakoś się uleżała: czy byłbym taki miły i tolerancyjny jaki myślę, że jestem kiedy obce narody i kultury mogę zobaczyć tylko w tv.
PS Oczywiście nie mam nic przeciwko akcji.
05-02-2010 o godz. 00:49
Wiem, że się narażę strażnikom politycznej poprawności, ale zajmowanie się tematyką żydowską jest dzisiaj najłatwiejszym sposobem, żeby zostać zauważonym przez salon. Taki koniunkturalizm a la holocaust, więc tym bardziej obrzydliwy.
05-02-2010 o godz. 01:40
@Flaneur:
Obawiam się, że nie przyjrzał Pan się dokładnie stronie Betlejewskiego. Apel o malowanie na murach brzmi:
“Namaluj własny mural. Weź pędzel i napisz na ścianie w swoim mieście:
Tęsknię za tobą, Żydzie!
PAMIĘTAJ O POZWOLENIU. JEŚLI GO NIE MASZ, MALUJ NA RUDERACH”.
To tyle w kwestii “wandalizmu”.
@Tamizdat:
Podzielam Pański niepokój. Pytałem zresztą nie bez powodu moich Gości, czy nie idealizują przeszłości. Sam odpowiadam sobie tak: gdyby ktoś z moich bliskich zginął zamordowany, opłakałbym go nawet, jeśli na co dzień się kłóciliśmy. Bo przeszłość była oczywiście pełna konfliktów.
@Jaro
Proszę wybaczyć, ale moim zdaniem nie naraził się Pan (przynajmniej tym razem) strażnikom politycznej poprawności, lecz strażnikom zdrowego rozsądku.
Ukłony dla wszystkich Panów - JS
05-02-2010 o godz. 12:32
Political correctness jest rodzajem protezy, zastępującej niedostatecznie wykształconą przyzwoitość. Czasem może wydawać się zabawna lecz jest niezbędna i to ciągle w skali masowej, niestety.
05-02-2010 o godz. 15:03
piękna odpowiedź Panie Redaktorze
@Jaro
Być może jest wręcz zupełnie odwrotnie….Pańska uwaga przywodzi mi na myśl (jako miłośnikowi kina chociażby)pewną dyskusję rozpętaną wokół “Pornografii” przez K.Kłopotowskiego, który to sugerował, że wątek żydowski zaznaczony w filmie jest tylko próbą kokietowania lobby żydowskiego w światowym kinie i środkiem, który ułatwić ma zdobywanie nagród międzynarodowych. Pewnie za daleko odbiegam od tematu ale nie mogłem się oprzeć, proszę wybaczyć.
A wracając do tematu to byc może dzisiaj jest tak, że zajmowanie się tematyką żydowską jest źle widziane przez wiele środowisk, żeby zdyskredytować pewne środowiska w życiu publicznym nazywa się je “żydomasonokomuną” a poczynając od zwykłych polskich podwórek, rodzinnych obiadów, niedzielnych powrotów z kościołów zwykłe proste słowo ŻYD wypowiadane niemal półszeptem brzmi jakoś tak …..no własnie jakoś tak…..nienawistnie(?) pogardliwie(?)nieżyczliwie(?) w ustach Polaka Katolika.
I sprawa njabardzeij bolesna- nie rzadko jest tak, że Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata najwięcej pogardy, nienawiści, obcości (zamiast pomników) doświadczyli od swoich sąsiadów tylko za to, że robili to co wydawałoby się najbardziej ludzkie, nie myśląc o salonach i nawet nie oczekając wdzięczność. BO TAK TRZEBA BYŁO.BO NIE MOŻNA BYŁO INACZEJ.
06-02-2010 o godz. 09:49
@Jerzy Sosnowski
Pan za to chyba nie przyjrzał się zdjęciom i ich opisom na stronie, którą przytoczyłem. Murek na rynku w Kazimierzu Dolnym kwalifikuje się jako rudera, czy też obiekt z pozwoleniem na malowanie? Najwyraźniej służby miejskie usuwały napis przez pomyłkę. Wiadukt nad ulicą Kruczkowskiego czy most Świętokrzyski w Warszawie to też rudery?
Czepiam się tak tych napisów, bo z opisów do tych zdjęć przebija wyjątkowa pogarda: oto ja, Pan Artysta, uprawiam Wielką Sztukę, a ciemny lud jak zwykle nic nie rozumie, uważa to za wandalizm i jeszcze (a to frajerzy) musi zamalowywać te napisy. Na taką postawę mam ogromną alergię i wolę w takich sytuacjach stawać po stronie ciemnego ludu — i przez to akcja, która nawet mimo pewnego koniunkturalnego wymiaru, o którym wspominał tamizdat, jest ciekawa, traci dla mnie cały urok.
06-02-2010 o godz. 09:52
@Jaro
Salon z pewnoscia doceni skrajny koniunkturalizm p.Betlejewskiego. “Ochom” i “achom” nie bedzie konca.
@All
Zeby bylo jasne, nie jestem przeciwnikiem kultywowania pamieci o polskich Zydach. Obawiam sie jednak, ze w dzisiejszej Polsce, tym najlepszym z mozliwych swiatow, spontaniczne “malowanie ruder”
doprowadzi do zadymy. Rudery stoja wszak do dzis w centrach wielu polskich miast. Nie wiem jaki cel przyswieca pomyslodawcom “akcji”, ale jesli jest rozglos i 5 minut slawy, to nie mogli wybrac lepiej.
Inna rzecz, ze przychylna atmosfera, ktora towarzyszy pamieci o polskich Zydach ulatnia sie, gdy probujemy upamietniac nasze polskie ofiary.
Trzeba nie lada odwagi, by zajmowac sie dzis kulisami smierci ksiedza Jerzego Popieluszki. Zajadlosc z jak postkomunistyczne sluzby specjalne do spolki z “prokuratura” walcza z dziennikarzem Wojciechem Sumlinskim pokazuje, gdzie lezy granica i jaka pamiec kultywowac mozna a od jakiej lepiej trzymac sie z daleka.
Pozdrawiam,
Pawel Klon
06-02-2010 o godz. 10:42
MKO, jest tak jak Kolega napisał. Ale, chociaż TAK TRZEBA BYŁO to jednak MOŻNA BYŁO INACZEJ i nieraz inaczej bywało. Nie było alternatywy: czyjaś śmierć vs własna śmierć. Kto ocalał jedno życie, jednocześne narażał dwa… Kolega dotknął przy okazji samego, hm, jądra naszej semantyki. Bo czyż słyszy się, by Polak wyzywał kogoś od Szwedów albo buddystów;-)? Pozdrawiam.
06-02-2010 o godz. 15:40
@Flaneur, Pawel Klon
1. “Ciemny lud” to jeden z licznych bytów wirtualnych: nie wiadomo, kogo dokładnie oznacza, a ani Betlejewski, ani ja, ani nikt ze znanych mi postaci pomawianych o przynależność do “salonu” nie używa tego terminu; nota bene “salon” to kolejny byt wirtualny, jak tu już wielokrotnie tłumaczyłem. Jeżeli zaś, mimo wszystko dobrze domyślam się sensu sformułowania “ciemny lud”, to stawanie po jego stronie wydaje mi się świadomą zdradą powołania człowieka myślącego.
2. Wydaje mi się również znamienne, że “służby miejskie” w Kazimierzu nie wyczyściły całego napisu, a jedynie wołacz “Żydzie”. To kwestionuje chyba opinię, że cały napis został uznany za zeszpecenie przestrzeni publicznej.
3. Jak to parokrotnie zaznaczałem na antenie Trójki, do działalności streetartowców mam stosunek ambiwalentny. Skoro jednak już napisy na murach, wiaduktach i tak dalej SĄ, wolę, żeby ich treść była pozytywna i budująca, jak w akcji Betlejewskiego. Przyznam, że nie wiem, czy artysta zawsze miał zgodę na swój malunek - choć wspomniany przeze mnie w poprzedniej polemice apel sugeruje, że tak. Przede wszystkim jednak:
4. Utyskiwanie, że Betlejewski niszczy czyjąś własność i maluje swoje napisy bez pozwolenia jest moim zdaniem klasycznym przypadkiem krokodylich łez, czyli aktem nieszczerości. Powiedzcie Panowie jasno, że uważacie za niestosowne opłakanie ofiar Holocaustu - i wtedy będzie wiadomo, o czym rozmawiamy. Inaczej przypomina to autentyczne historie, uwiecznione przez Wajdę w “Człowieku z żelaza”, gdy rozrzucających antypaństwowe ulotki skazywano w PRL za… zaśmiecenia miejsc publicznych.
5. Skojarzenie p. Pawła Klona, że upamiętnianie ofiar żydowskich jest łatwe, a dociekanie kulis śmierci ks. Popiełuszki trudne, ma charakter czytelnej manipulacji. Prawdą jest bowiem, że służby specjalne z czasów PRL mają swoje tajemnice, jak każda mafia, i jest trudno je wyświetlić mimo upływu lat (i to, zgoda, irytuje). Ale po jednej stronie są, przypominam, akcje UPAMIĘTNIAJĄCE ofiary Holocaustu, a po drugiej - ŚLEDZTWA dziennikarzy. Uczciwie byłoby raczej porównywać upamiętnianie z upamiętnianiem. A upamiętnianie ofiary ks. Popiełuszki nie napotyka, rzecz jasna, żadnych przeszkód. Jest jego ulica, pomnik, film na jego temat. Naprawdę mamy tu do czynienia z asymetrią? Jeśli tak, to jedynie w przeciwną stronę…
Ukłony - JS
06-02-2010 o godz. 23:07
Dziwna to bała audycja. Co prawda zamordyzm Gazety Wyborczej już nie ma takiego znaczenia co przed laty i stopniowo odchodzi w smutną przeszłość, którą należy nazwać wstydem, złem i szaleństwem. Niemniej poczynione spustoszenie przez te środowisko na Polakach, niestety przez kilka następnych pokoleń będzie dawać jeszcze znać o sobie tu i ówdzie. Takie „ukąszenie Michnikiem”.
A rzecz się wydaję taka oczywista, którą jakże trafnie R. Legutko w „Eseju o duszy polskiej” określił, że żyjemy w kraju antynacjonalistycznym bez nacjonalizmu. Ta prosta oczywistość doświadczalna każdego dnia, samonarzucająca się, w żaden sposób nie dociera do skażonych, zaszczepionych przez A. Michnika umysłów. Zdziwienie Redaktorów, że owa akcja „Tęsknię za tobą, Żydzie!” nie przyniosła antysemickiej rekcji (wpisy na forum, maile), jest jakże symptomatyczne dla tych środowisk żyjących w matriksie. Inne fetysze z dekalogu „michnikoludków” jak: tolerancja, rasizm, równouprawnienie itp. również są stale podnoszone wbrew oczywistym faktom. By wymienić, że porównawcze statystyki mówią, że stosunek kobiet na kierowniczych stanowiskach jest wyższy w Polsce niż w Europie zachodniej, nie ma znaczenia. Cieszące się wielka popularnością i bez incydentów różne festiwale kultury żydowskiej, też nie ma znaczenia. Wpłynięcie jednej skargi w ciągu roku do Rzecznika Praw Obywatelskich odnoszącej się do zachowań rasistowskich, tez nie ma znaczenia. Dane z Sądu Pracy, które nic nie mówią o dyskryminacji kobiet, tez nie mają znaczenia. Fakty są oczywiste i można je mnożyć ale to tak nie nic nie znaczy. Człowiek salonu tak wie lepiej. Polak to kołtun i antysemita, a Polska to zaścianek i obciach. Panie redaktorze, czy nie prościej by było zamiast obrażać Polaków przyjąć do wiadomości tę perspektywę: Żyd aby prawidłowo funkcjonował musi mieć antysemitę, rzeczywistego czy urojonego. A to raczej ich problem nie Polaków!
Z szczegółowych uwag mam dwie.
Doprawdy uwagi Piotr Pazińskiego porównującego obiektywizmu Rzeczpospolitej do Trybuny Ludowej, i podobne o Naszym Dzienniku jest SZCZYTEM BEZCZELNOSCI, biorąc pod uwagę, że wypowiadał je redaktor naczelny, skrajnego miesięcznika Midrasz oraz człowiek, który był związany z skrajną Gazeta Wyborczą. Ponadto ferowanie ocen przez laureata tzw Paszportu Polityki, tygodnika postkomunistycznej i skrajnego zasługuje na kpinę.
Również Rafał Betlejewski dał skandaliczny przykład swojego skrajnego zaplecza formacyjnego i salonowej dogmatyczności zachęcając do lektur (na pytanie słuchacza) jednej pozycji (tytułu nie wspomnę by oszczędzić wstydu autorom) gdzie min. jako przykład antysemity umieszczono profesora Legutko, oraz drugiej pozycji Pani profesor M. Janion, która jak wiemy zapisała się min haniebną akcją przeciwko wzniesieniu pomnika Romana Dmowskiego, pomijając SZTANDAROWĄ pozycję profesora J.R. Nowaka - 100 kłamstw J. T. Grossa o żydowskich sąsiadach i Jedwabnem.
W świetle tych obnażających faktów, mam wciąż niestety poczucie zamordyzmu salonowego, który panuje w Polskim Radiu, aczkolwiek przyznaję, że znacząco zelżało do tego co było przed laty, a Pana Jerzego, mimo wszystko tak wciąż niezmiernie lubię
Pozdrawiam
06-02-2010 o godz. 23:16
@Jerzy Sosnowski
Wybaczy Pan, ale teraz to już się Pan zagalopował. Tak, to jasne, nie istnieją dziś wolne media, nie istnieje internet (wraz ze stroną tesknie.com) i swoje zdanie w sposób nieskrępowany można wyrazić jedynie np. rozrzucając ulotki lub pisząc po murach tak jak to było w PRL. Istnieje za to obowiązek opowiedzenia się za lub przeciw akcji p. Betlejewskiego w całości: nie podobają się napisy na murach, jest się zatem przeciwnikiem upamiętniania ofiar Holocaustu. “Ten z nami, ten przeciw nam!”
Wiedziałem, wiedziałem, że w końcu zostanę ujawniony jako antysemita
07-02-2010 o godz. 00:28
@Flaneur
Tak, ma Pan rację, zagolopowałem się. Przepraszam. Na (kiepskie) usprawiedliwienie mam tylko tyle, że “oberwał” Pan rykoszetem (patrz niżej). Ale - mea culpa.
@Wojtek
Otóż wszystko jest (moim zdaniem) na odwrót, niż Pan napisał. Nie liczyłem na odzew antysemitów, przeciwnie, liczyłem na to, że rozmowa o książce Piotra Pazińskiego i akcji Rafała Betlejewskiego (którą wciąż mam za sensowną) pójdzie w stronę wspomnienia, że ktoś tu był i zniknął. Zresztą nie tylko za sprawą Holocaustu. I moja rosnąca nerwowość (w wyniku której zagolopowałem się, co powyżej przyznaję) wzięła się właśnie stąd, że zamiast powspominać ludzi, którzy nieraz byli zasłużeni, czasem mieli poglądy, które się wkrótce skompromitowały, a najczęściej byli po prostu ZWYKŁYMI LUDŹMI, wypłynęliśmy zaraz na znane wody pt. są antysemici w Polsce, czy ich nie ma. Otóż moim zdaniem są (i zresztą przypominam, że zwrot w audycji był wywołany głosami telefonicznymi o tonie, hm, dość niechętnym), co nie oznacza (i proszę sprawdzić, że tym razem moi adwersarze się zagolopowali) bym twierdził, że Polak to generalnie kołtun, antysemita itd. To uporczywe wmawianie mi i ludziom podobnym do mnie, że gardzimy własnym narodem, uważam za… wyjątkowo przykre, by nie wzmagać już temperatury naszej rozmowy.
Jak już deklarowałem, nie jestem entuzjastą pisarstwa J.T.Grossa, choć uważam, że jego książki, zwłaszcza “Sąsiedzi”, stały się punktem wyjścia ważnej i potrzebnej debaty. Natomiast nie mam co ukrywać, że powoływanie się na Jerzego Roberta Nowaka jako na przeciwwagę dla poważnej książki Joanny Tokarskiej-Bakir i twórczości Marii Janion (cokolwiek powiedziała ona na temat JEDNEGO pomnika) wydaje mi się groteskowe.
Krótko: akcję Betlejewskiego uważam za wartościową; o kwestii malowania na murach chętnie podyskutuję przy innej okazji; w Polsce jest wystarczająco wielu antysemitów, żeby prowadzenie jakiejkolwiek audycji poświęconej tematyce żydowskiej było - ze względu na telefony od słuchaczy - ryzykowne (proszę spytać dowolnego dziennikarza prowadzącego interaktywne audycje; warto też sprawdzić stoiska z książkami np. na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, a też niestety w wielu księgarniach katolickich, tudzież zdumiewające niekiedy publikacje rozprowadzane przez sieć sprzedaży “Kolporter” - skoro jest ciągle podaż, to widocznie jest popyt). Oczywiście można twierdzić, że to wszystko wina “Żydów i żydolubów” (to tytuł znanej chyba strony internetowej). Betlejewski próbuje wprowadzić w to wszystko nowy ton i proszę sprawdzić na jego stronie, że mu się udaje.
Uwag o “Polityce”, “Gazecie Wyborczej” i “Midraszu” - znów w kontekście powoływania się serio na pracę Jerzego Roberta Nowaka - pozwolę sobie nie komentować.
Doceniam natomiast wzmiankę o sympatii do mnie “mimo wszystko”; sam też staram się oddzielać poglądy od ich nosicieli, choć czasem mi to strasznie trudno przychodzi.
Pozdrowienia - JS
07-02-2010 o godz. 13:27
Witam!
Obiecywałem gospodarzowi kiedyś, że nie będę się wypowiadał na ten temat, stosunków polsko - żydowskich, bo można się zagalopować, lub zabrnąć w ślepą uliczkę z której ciężko się wydostać. Zawsze przy takich dyskusjach, jakie w tej chwili toczy Pan z Flaneurem, Wojtkiem czy Pawłem Klonem, ja sprobuję zaproponować coś lekkiego, wykwintnego i wyrafinowanego, mianowicie wiersz, który Julian Tuwim, którego w poczet antysemitów zaliczyć nie sposób napisał taki oto wierszyk i umieścił go, zdaje się że w 1937 roku w ,,Szpilkach”.
Julian Tuwim, tytuł: Poeta zazdrości pewnemu literatowi imieniem Staś, że jest Sarmatą; on zaś, nieszczęsny poeta, żydem parchatym jest. Takoż obojej stron żywot wiernie opisany.
Szczęśliwy, po trzykroć szczęśliwy ten Staś!
Ma oczki jak polne bławatki,
I nosek ma śliczny, i włosy jak paź,
I lniane, włościańskie ma szatki.
Stasiowa babusia szlachecki ma herb,
A moja – z najgorszych gudłajów:
Majufestanz? Goldfeld? Czy Silberberg?
Sam nie wiem, lecz coś w tym rodzaju.
U Stasia na stole korowaj i miód,
Za stołem – ataman Wasiutko;
A u mnie – Grycendler i maca, i brud,
I Josełe Wyttlyn (ten z bródką).
U Stasia w świetlicy rycerzyk i kmieć,
I Kostia Gałczyński z ryngrafem,
A u mnie w bóżnicy bolszewik i śledź
I Ajzyk Słonimsker za szafem.
U Stasia, gdzie spojrzeć, to kontusz i kord,
Sam Mosdorf obdarza go łaską,
A u mnie od strasznych aż roi się mord
(Plus mord rytualny przed Paschą).
Staś duchem jest wzniosły, ideał ma swój,
To dusza szlachetna i czysta,
A ja jestem Żyd, jestem świnia i zbój,
I ach! Nasermaterialista!
U Stasia w głowinie porządek i ład,
Pogodnie, przyjemnie i równo,
Ja – w głowie żydowskiej i w sercu mam jad,
Szmoncesik, geszefcik i g****.
Jak Staś powie „Staś” – to jest „Staś a nie Stasz”,
A ja – te akcenty mam „nasze”,
Ulituj się Staszu, i pomyszl, i zważ!
Pszakrew, ja sze martwię z tym Staszem!
Tęsknimy za wami Julku Tuwimie, Antku Słonimski, Józku Wittlinie.
kłaniam się
Piotr W
07-02-2010 o godz. 17:02
Wojtek: jeśli każdego, kto ośmiela się myśleć inaczej niż ty ukąsił Michnik, to strach pomyśleć co ciebie ukąsiło.
07-02-2010 o godz. 19:34
Właśnie przeczytałam, że będzie Pan lutowym Gospodarzem Dobronocki. Baaardzo się cieszę i nie mogę doczekać północy
.
Pozdrawiam ciepło
08-02-2010 o godz. 09:30
@Jerzy Sosnowski
Wytknal mi Pan, ze porownalem rzeczy nalezace do dwoch roznych kategorii w zwiazku z czym moja wypowiedz ma charakter “czytelnej manipulacji”. Pragne przypomniec, ze pisalem o “atmosferze”, sprzyjajacej (lub nie) kultywowaniu roznych form pamieci.
Nie ulega watpliwosci, ze sledztwo dziennikarskie lub/i badania historyczne jest rowniez forma upamietniania.
“Mafia”, o ktorej Pan wspomina, rzeczywiscie robi wszystko, by wiedza o zbrodniach komunizmu nie zostala ujawniona. W dzisiejszej Polsce nawet projekcja filmu o sowieckim patriocie odpowiedzialnym za antysemickie czystki w LWP nie moze odbyc sie bez udzialu politrukow (Mazowiecki, Zakowski) bąkających cos o pisowskiej telewizji. “Mafia” wie wszak doskonale, ze…who controls the past, controls the future
Klaniam sie
08-02-2010 o godz. 17:00
Rany, politrucy Mazowiecki i Żakowski… Czy istnieją jacyś niepolitrucy poza Kaczyńskimi, Macierewiczem, J.R. Nowakiem i Anitą Gargas;-)?
09-02-2010 o godz. 20:08
Panie Jerzy, ta zdradzona „mimo wszystko”sympatia do Pana i klubu pozostanie w jakimś stopniu niewyjaśniona do końca, bo z doświadczenia wiem, że reguła inteligentny, sympatyczny, erudyta nie zawsze się sprawdza, choć te przymioty są bardzo kuszące. Ponadto chce zapewnić, że nie wszystko nas tak różni, jakby się mogło wydawać. Chociaż uporczywe, acz na obrzeżach trzymanie się „salonowość” Pana jest dla mnie drażniące.
Rozwijając wątek, oczywiście skłamałbym gdybym twierdził, że w Polsce nie ma antysemitów. Jednak ich odsetek jest porównywalny, jak w innych krajach, albo nawet jeszcze mniejszy. Niestety pewne środowiska czynią z tego naczelny problem Polski, co jest zwykłym kłamstwem. Wytyczanie armaty na mrówkę jak to się robi, a pewna gazeta w tym szczególnie się wyspecjalizowała, jest irytujące, i jak przypuszczam może przynieś zgoła odmienne skutki od zamierzonych. Co do akcji Pani Betlejewskiego mogę i chę przyjąć szczere intencję. Z drugiej strony zaakcentowane tu już na forum uwaga, że wątki żydowskie są dobrze widziane w pewnych środowiskach i mogą posłużyć za łatwa trampolinę jest faktem, co do którego nie należy mieć złudzenia. Na podobnej zasadzie funkcjonują zagadnienia homoseksualne, czy tzw wątki edukacyjne w serialach, czy krytyka chrześcijaństwa, kto temu przeczy to zaklina rzeczywistość. Akcję Pan Betlejewskiego generalnie widzę w dwóch wymiarach, z jednej strony, jako coś niezwykle, prawdziwego i poruszającego, mówiącego prawdę o naszej przeszłości, a z drugiej jako coś sztucznego, co jest oderwane od współczesnej rzeczywistości. Zestawiłbym to z gwałtowną, brutalna amputacją kończyny, której proteza nigdy jej nie zastąpi, która zawsze będzie przypominała o kikucie. Tragiczna zawierucha dziejowa, wyrwała z korzeniami bezpowrotnie, przerywając ciągłość tradycji, nie mamy do czego wracać, jesteśmy zupełnie innym społeczeństwem. Przeorany naród przez Wojna, komunizm, postkomunizm i dziś stoimy w miejscu bez zakorzenienia, odwoływanie się do tradycji II RP jest sztuczne. Co dzisiejszy inteligent ma wspólnego z tym przedwojennym? Podobnie jest z naszym odniesieniem do Żydów. Tęsknię za tobą Żydzie. Jest prawdziwe w wymiarze historycznego przypomnienia i filozoficznego namysłu nad tragizmem losów. Jednak dla współczesnej świadomości ten temat nie istniej. Żydzi jak Szwedzi to postacie tylko podręcznikowe. Naprawdę jakby to nie brzmiało, nikt za Żydami nie tęskni.
Inna amputacja to np. ziemiaństwo (ciekawy temat na audycję) już tego nie mamy, w ciągu kilku lat zlikwidowano, polską wiekową tradycję szlachecką i klasową. Świadomość, że przed wojną Wilanów czy Łancut były prywatnymi rezydencjami jest porażająca.
Przechodząc do odpowiedzi. Zarzut do Pana Piotra Pazińskiego jest czytelny. Na głos słuchacza o najnowszych badaniach prof. Krzysztof Jasiewicza, o których była mowa w Rzeczpospolitej, Pan Paziński w prymitywny sposób zbił całą sprawę (jakże charakterystyczna to retoryka dla tego środowiska), że zajmowanie się stosunkami polsko-żydowskimi przez RZ ma tę samą wartość, co kiedyś głos Trybuny Ludu o Kościele, ponadto musiał uzupełnić (wszystko to jedne szatany jak prof. Z. Mikołejko niedawno próbował w klubie ośmieszyć prawdziwą tezę prof. Wolniewicza), że to samo dotyczy oczywiście Naszego Dziennika i bodaj Gazety Polskiej. W świetle tej wypowiedzi Pana Pazińskiego z pozycji Midrasza, a wcześniej Gazety Wyborczej to jest to jak najbardziej SZCZYTEM BEZCZELNOSCI. Przy okazji jestem ciekaw jak się Pan Paziński zapatruje na wiarygodność największego izraelskiego dziennik „Jedijot Achronot” i historyka Zeewa Tzahora, który w nim publikuje? Czy już zabrał stosowny głos? RZ już o tym napisała, ale cóż niewiarygodna to gazeta jak zaprząta Polakom głowę takimi głupstwami.
Zarzut do Pana Rafała Betlejewskiego nie jest tak mocny. Nie zestawiam na równym poziomie wymienionych prac J. Tokarskiej-Bakir i M. Janion z J.R. Nowakiem (i nie tyle w sensie wartościowania, co innego gatunku literackiego). Oczywiście nie mogę czynić uwag, że zostały wymienione te dwie pozycje, a tym bardziej jakoby przeszkodą było prywatne zaangażowanie Pani Janion w kompromitujące przedsięwzięcie (na tej samej zasadzie przecież w drugą stronę opiera się ignorowanie J.R. Nowaka). Zarzut mam ten, że w czasie audycji była mowa o Jedwabnem, i czy Pan, che czy nie, SZTANDAROWĄ pozycją odnośnie Jedwabnego jest właśnie „100 kłamstw J. T. Grossa o żydowskich sąsiadach i Jedwabnem”. Tak się składa, że wielu utyskiwało na „Sąsiadów J.T. Grossa, a jedynie J.R. Nowak wziął na warsztat tę pozycje i pkt. po pkt. wypunktował jej eufemizując „słabe strony”. Efekt mamy taki, że wbrew oczekiwaniom pewnych środowisk „Sąsiedzi” Grossa zostali dyskredytowani w naukowy sposób. A na to, skoro podważanie merytoryczne, polemiki nie byłyby skuteczne, to starą sowiecką metoda, protestuję i przemilcza się pozycję (podobnie było zresztą z „SB a Lech Wałęsa”). W czasie tej rozmowy miałem niestety wrażenie właśnie owego zamordyzmu. Czyżby przypadkowo, nie padła owa zanegowana wcześniej praca prof Jasiewicz “Rzeczywistość sowiecka w świadectwach polskich Żydów”. Wszystko to jest potwierdzeniem salonowej formacji i zamordyzmu jaki panuje w Polskim Radiu. JEŚLI SIĘ MYLĘ, to nie wyobrażam sobie, by w klubie trójki, który był tak otwarty na bolesna prawdę i przełomowe badania o stosunkach polsko-żydowskich, który gościł za każdym razem J.T. Grossa, by nie zaprosił do studia prof. Krzysztofa Jasiewicza? No chyba, że to już przez „salon” okrzyknięta persona non grata, osoba niewiarygodna etc.
Kończąc mam jeszcze jeden zarzut ten, że w audycji o ile dobrze zapamiętałem pojawiła się narracja DWÓJMYŚLENIA. Otóż prowadzący jakby sugerowali, że Żydów komunistów, z żydostwem nie należy łączyć, że byli raczej Żydzi i komuniści (a tam narodowość nie odgrywała roli). Ten argument ma mocną stronę i można go rozwijać. Niestety inaczej już na to się patrzy odnośnie antysemityzmu, tam już nie ma rozróżnienia. Bo jeśli ktoś zwyzywał, pobił, okradł Żyda to nie dlatego, że był chamem, bandytą i złodziejem. Tam w pierwszej kolejności zawsze był antysemitą, a później dopiero chamem, bandyta i złodziejem. I od tego nie ma wyjątku. Podobnie w 45 mieliśmy komunistów w partii, a w 68 w partii rozpoczęły się czystki antysemickie.
pozdrawiam
09-02-2010 o godz. 20:15
@Ariel
A dlaczego każdego? Przejawy „ukąszenia przez Michnika” można łatwo opisać, a o osoby namierzyć. Wpływ Adama Michnika na świadomość Polaków po 89 był gigantyczny, w pewnym okresie śmiem twierdzić, ze GW dzierżyła „monopol na prawdę”więc sformułowanie te jest jak najbardziej słuszne.
10-02-2010 o godz. 02:16
@ Wojtek
Szanowny Panie,
Poruszamy się wokół jednego z kilku tematów, w stosunku do których stanowiska są od lat ustalone i nie bardzo wierzę, byśmy się nawzajem do czegoś przekonali – w gruncie rzeczy nie tylko ja, ale i Pan poruszamy się koleinami wygniecionymi przez liczne dyskusje… Może więc tylko dla objaśnienia niektórych punktów (i tak wyjdzie długo):
1.Nie ma między nami sporu, że antysemityzm nie jest naczelnym problemem Polski. Czy obecnie ktoś twierdzi inaczej? To raczej kwestia typu „nic mnie tak nie denerwuje, jak…”. Mnie na przykład okropnie denerwuje agresja dźwiękowa ludzi, którzy przyjeżdżają nad jezioro i muszą zaraz nastawić na pełny regulator… cokolwiek. Zrobiłem na ten temat nawet ze dwie audycje. Nie twierdzę, że to naczelny problem społeczny dzisiejszej Polski, ale „nic mnie tak nie denerwuje, jak”. Z kwestią stosunku do Żydów i Polaków pochodzenia żydowskiego sprawa jest tylko o tyle poważniejsza, że – bagatela – na naszych ziemiach miała miejsce Zagłada, oraz – drugi drobiazg – że temat ten bywa instrumentem do skrzykiwania się rozmaitych bardzo niesympatycznych mi środowisk. Proponuję zajrzeć na łamy kuriozalnego pisemka „Nasza Polska”, żeby było wiadomo, o czym mówię (na jego tle „Nasz Dziennik” to pismo liberalne).
2.Problem „tęsknoty” (lub jej braku) „do Żydów” umieszcza Pan wyłącznie w kontekście Zagłady, podczas gdy Polacy pochodzenia żydowskiego wyjeżdżali z Polski jeszcze 40 lat temu. A też i później. Sam miałem młodszego o rok kolegę, z którym chodziliśmy do tej samej szkoły podstawowej i potem średniej, dziś jest lekarzem w Izraelu – a w liceum był, bo sam widziałem, przedmiotem zaczepek kilku idiotów z równoległej klasy w stylu „E, Mosiek, Mosiek!”. Muszę zresztą powiedzieć, że choć młodszy o rok (w podstawówce, zwłaszcza na początku, to się wydaje nieprzekraczalną różnicą wieku), imponował mi na wielu polach i moja chęć zaprzyjaźnienia się z nim ścierała się z jakimś onieśmieleniem, w rezultacie kolegowaliśmy się zbyt luźno, w końcu zaś straciłem z nim kontakt, czego dziś bardzo żałuję. Myślałem nawet, żeby wspomnienie o nim zapisać na stronie Betlejewskiego i jedyne co mnie powstrzymało (o, i tu podsuwam Panu w ogóle nie wykorzystaną przez oponentów możliwość krytyki tego projektu!), że nie wiem, czy chciałby o mojej niewyartykułowanej nigdy porządnie sympatii dowiedzieć się pod szyldem „Tęsknię, za Tobą, Żydzie”, a nie po prostu „Tęsknię, za Tobą, Jacku”. Wpisywanie nas pojedynczych w problematykę narodowościową, nawet w dobrej wierze, może być traktowane jako gwałt na naszej pojedynczości.
3. Tak, podjęcie tematu żydowskiego może przynieść popularność w pewnych środowiskach. Jak podjęcie tematu zbrodni SB – w innych. A w jeszcze innych – można zdobyć popularność, krytykując Adama Michnika. A w innych znowu – pisząc o zwycięstwie Sobieskiego pod Wiedniem. Ja nie ironizuję, tego rodzaju wehikuły dla popularności naprawdę działają. Gdybyśmy jednak omijali w takim razie podobne tematy, musielibyśmy ograniczyć się do kwestii całkowicie ezoterycznych lub banalnych. To brzmi jak chwyt erystyczny (rozwijanie argumentu przeciwnika ad absurdum), ale przecież w takiej właśnie rzeczywistości żyjemy. Kiedy zaatakowałem linię ideową Adama Michnika w 2002 roku, doczekałem się nawet pochwalnego portretu na łamach „Nowego Państwa”! Przez jakiś czas czułem się jak ulubiony liberał wszystkich konserwatystów w Polsce (no, trochę przesadzam, ale nie bardzo). Skłony jestem dlatego zarzucać koniunkturalizm autorowi tekstów na podobne „wysokoenergetyczne” tematy tylko wówczas, gdy zadziwiająco zmienia on barwy: gdy np. najpierw chwali z uczuciem generała Jaruzelskiego, a potem zaczyna być młotem na komunistów – i to dziwnie zgodna jest ta jego przemiana z rytmem zmian politycznych w naszym kraju (mam w tej chwili na myśli konkretną osobę, ale takich przypadków jest przecie mnóstwo).
4.Muszę uczciwie przyznać, że – jak chyba każdy z nas, także Pan – mam skłonność do robienia wstępnej selekcji książek, które muszę przeczytać, a jeszcze bardziej tych, których przeczytać NIE MUSZĘ, na podstawie bardzo skromnych danych wstępnych, takich jak: znajomość drobniejszych wystąpień danego autora, opinie o nim ludzi, którym ufam, jego zachowanie w rozmaitych sytuacjach konfliktowych itp. Staram się nie być przy tym przesadnie konsekwentny, bo wiem, że zwłaszcza ludzkie opinie mogą być dyktowane zupełnie niemerytorycznymi czynnikami – niemniej wobec ogromnej produkcji piśmienniczej takiej wstępnej selekcji nie sposób nie robić (i zresztą możliwe, że właśnie ona najbardziej nas dzieli!). Co do książki Krzysztofa Jasiewicza – zwyczajnie nie mam zdania (zła recenzja w „Wyborczej”, która się, zresztą już po mojej audycji, ukazała, rzeczywiście nie jest tu czytelną wskazówką). Natomiast przyznam, że znane mi wystąpienia Jerzego Roberta Nowaka, jego życiorys, jego zachowania w ostatnich kilkunastu latach – wszystko to sprawia, że nie umiem sobie wyobrazić, bym sięgnął po jakąś jego książkę. W tym sensie: wolę z prof. Janion stracić, niż z prof. J.R.Nowakiem zyskać. Jeśli to ma być wyróżnik salonu, to na taką osobliwą moją salonowość muszę kiwnąć głową. Wspominałem już na tej stronie, że prof. Nowak zaszczycił mnie parokrotnie swoją uwagą i za każdym razem streszczał moje artykuły w sposób bałamutny (wyrażam się najoględniej, jak umiem). Jeśli mija się z prawdą w kwestiach, które znam, dlaczego mam tracić czas na czytanie jego tekstów o innych kwestiach? Fantazjowałby-ż on jedynie na mój temat? W takie wyróżnienie nie wierzę.
5.Na koniec nie zgodzę się z Panem w kwestii „dwójmyślenia”. Owszem, w dyskusjach wokół książki Grossa „Strach” wcale nie tylko jego oponenci spod znaków J.R.Nowaka zwracali uwagę, że część zabójstw, które Gross wlicza do puli „antysemityzm”, została sprowokowana tym, że zabici byli komunistami, pracownikami milicji, UB itd. – nie ginęli zaś jako Żydzi. Pamiętam również (bez szczegółów) dużą polemikę na łamach GW z pewną żydowską autorką (było to jeszcze w latach 90.), która opublikowała gdzieś za granicą opowieść o śmierci swojego ojca, milicjanta, zabitego w późnych latach 40., chyba na Białostocczyźnie, której właśnie wykazywano w owej polemice, że nie narodowością sprowokował on swoich zabójców. Wszelako to rozróżnienie, co chyba oczywiste, może doskonale służyć również „odwracaniu kota ogonem”, bo byle skin może dzisiaj się bronić, że pobił czarnoskórego przechodnia, gdyż chciał mu zabrać zegarek, tylko jakoś dziwnie nie chciał go zabrać dziesięciu wcześniej spotkanym na ulicy „białym”. A w 1968 roku nagonka antysemicka była naprawdę; choć rozpoczęta niewątpliwie przez PZPR i zapewne wykorzystująca hasła nacjonalistyczne dla rozprawienia się ze „starymi towarzyszami”, to przecież została ona (niestety) podchwycona przez ludzi nie mających nic wspólnego z partią i uderzyła w ludzi takoż z partią nie związanych. To zresztą kolejny powód, żeby na wszelki wypadek antysemityzmu w Polsce nie lekceważyć – to jak z pogorzeliskiem, nie wiadomo, czy tam coś pod spodem się nie tli. Choć 40 lat to już sporo i choć dziś niewątpliwie mamy w naszym społeczeństwie bardziej dotkliwe patologie.
Z ukłonami – JS
11-02-2010 o godz. 16:45
http://www.youtube.com/watch?v=BMyXFGZKioE
wiedziałem, że więcej z tego złego niż dobrego wyniknie
dlatego cenię bardziej akcję edukacyjne, przygotowane od początku do końca, jasne w przekazie….
jak to mówią “nie pisz credo na parkanie” …..
11-02-2010 o godz. 19:03
@MKO
Bardzo dziękuję za link (do audycji w radiu Lublin na temat reakcji ludzi na akcję p. Betlejewskiego - co wyjaśniam dla tych z Państwa, którzy nie mają czasu kliknąć). Ja jednak - i to mnie nawet rozbawiło - nie znajduję w zebranych przez reportera głosach nic, co by wykraczało poza opinie, jakimi tutaj się z PT Gośćmi strony podzieliliśmy… Czyli chyba jednak nie więcej złego, jak dobrego wynika, raczej zło i dobro POMIĘSZANE.
Pozdrowienia - JS
13-02-2010 o godz. 16:45
Wydaje mi się iż wszyscy w jakimś stopniu jesteśmy ,,zaprogramowani” do patrzenia na zagadnienie braku mniejszości narodowych przez PRL.Równocześnie zaś pewne schematy naszego myślenia są dziedzictwem I Rzeczypospolitej.(Chodzi mi o brak awansu mieszczan ,Żydów, brak wolnych chłopów). Bardzo trudno jest przebić się przez świadomość zbiorową wychowaną na Sienkiewiczowskim ,,pokrzepieniu” serc.Przypomina to patrzeniu na pewne procesy niczym przez rozbite okulary.Ja kocham Sienkiewicza to były moje pierwsze historyczne opowiadania , ale nie postrzegam ich jako Historycznych źródeł. Tymczasem dla wielu moich rodaków wizja Sienkiewiczowska zastępuje wiedzę o I Rzeczypospolitej jaką maja profesjonalni badacze.Nie do pomyślenia dla nich jest fakt iż w uznanej a priori za wsteczną Konfederacji Barskiej ramię w ramie walczyli Katolicy,Żydzi i Luteranie w obronie republikańskich wartości..czy ktoś to dzisiaj uwypukla?