INSTALACJA IDZIEGO (2009)
Mam nadzieję, że ta powieść spełnia regułę estetyczną, jakiej precyzyjny opis można znaleźć w “Weselu” Wyspiańskiego, gdzie padają słowa: “Jakaś historia wesoła, a ogromnie przez to smutna”. Opowiada o pewnym dziennikarzu telewizyjnym - zatrudnionym w telewizji TTT, którą może część z Państwa pamięta z “Prądu zatokowego” - dowiadującym się nieoczekiwanie, że ma dorosłego syna. W dodatku syn ów jest, by tak rzec enigmatycznie, postacią raczej nietypową i w związku z tym bez przerwy sprowadza zarówno na swoją głowę, jak na głowy najbliższych, spore kłopoty.
Napisałem tę książkę rozdrażniony - wieloma sprawami, ale zwłaszcza chyba tym, co na naszych oczach dzieje się z religią (w Polsce, ale nie tylko tu). Z centralnego elementu każdej kultury – tak twierdzą etnologowie, którym ufam – zrobiliśmy hasełko do skrzykiwania politycznych sojuszników… i pałkę do walenia po głowie ludzi, którzy myślą inaczej. To dzieło naszej prawicy. Z kolei lewica (mówię o tej prawdziwie lewicowej, tzn. młodej lewicy) też widzi w religii jedynie zjawisko polityczne. A ludzie mojego pokroju robią sobie z kolei z religii poduszeczkę pod główkę, żeby nam się jeszcze wygodniej żyło. Tracimy coś szalenie ważnego (ważnego niezależnie od faktu, że ktoś wierzy albo nie, bo to wbrew pozorom inna sprawa). I o tym – myślę – mówi ta książka.
Zapraszam na stronę wydawcy.
Zobacz też - Głosy o “Idzim”.
